Powszechne emerytury pracownicze są podstawą systemu emerytalnego w Finlandii

psav zdjęcie główne1 lipca największe polskie przedsiębiorstwa, zatrudniające co najmniej 250 osób zaczęły podlegać ustawie o PPK. Co kolejne pół roku – aż do stycznia 2021 r. – system PPK będzie wprowadzany w coraz mniejszych firmach. PPK to dobrowolny i powszechny system długoterminowego oszczędzania. Oszczędności tworzone będą wspólnie przez pracowników, pracodawców oraz państwo. Jak mówił niedawno w rozmowie z PAP prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, PPK jest pewnym standardem, który w takich krajach, jak Wielka Brytania, Niemcy, państwa skandynawskie, USA czy Francja jest powszechny. „Tam służy pracownikom, by ich życie na emeryturze było spokojniejsze. I PPK zbliżają nas do tych standardów” – powiedział. Fiński powszechny system emerytalny składa się z systemu emerytur pracowniczych, który jest obowiązkowy i zdecentralizowany, oraz z pełniącego rolę uzupełniającą systemu podstawowej socjalnej „emerytury państwowej”, przewidzianego do wypłat najniższych świadczeń. W odróżnieniu od wielu państw, w fińskim systemie zasadniczo nie wyróżnia się osobnych filarów, choć wykorzystuje on mechanizmy będące połączeniem I i II filaru (wszystkie emerytury są ustawowym zabezpieczeniem socjalnym, a podmioty rynku pracy mają swój udział w zarządzaniu środkami, które w części inwestowane są na rynku kapitałowym). W organizację i nadzór nad wypłatami emerytur pracowniczych zaangażowanych jest wiele podmiotów: urzędów państwowych oraz instytucji z sektora finansowego. Według danych za 2018 r. w 5,5-milionowym kraju ok. 6 proc. mieszkańców pobierało jedynie podstawową emeryturę państwową, a dla ok. 30 proc. świadczenie państwowe uzupełniało niską wypracowaną emeryturę pracowniczą. Z dodatkowego dobrowolnego oszczędzania na emeryturę (związanego także z ulgą podatkową), płacąc dodatkowe składki np. firmie ubezpieczeniowej czy poprzez plany inwestycyjne, korzystało zaledwie kilka procent osób. W systemie emerytur pracowniczych obowiązuje kilka różnych ustaw emerytalnych, regulujących m.in. zabezpieczenie emerytalne pracowników sektora prywatnego, publicznego, artystów, przedsiębiorców czy rolników i marynarzy. Nadzór nad systemem emerytur pracowniczych jest podzielony. Osobny podmiot zajmuje się np. emeryturami pracowników sektora publicznego obejmującego zatrudnionych w jednostkach państwowych, samorządowych czy przez Ewangelicko-Luterański Kościół Finlandii. Nad bezpieczeństwem emerytur w sektorze prywatnym czuwają towarzystwa emerytalne, których działalność podlega kontroli Urzędu Nadzoru Finansowego. Od strony administracyjnej zarządzaniem systemem świadczeń zajmuje się Centralny Zakład Zabezpieczenia Emerytalnego (ETK). Minimalnymi socjalnymi emeryturami państwowymi zarządza z kolei państwowy zakład ubezpieczeń społecznych (Kela). W 2019 r. w sektorze prywatnym Czytaj dalej

Read more

Limit płatności gotówkowych zostanie obniżony? Resort finansów: Są prowadzone analizy

psav zdjęcie główneSarnowski mówił m.in. o uszczelnieniu systemu podatkowego. Poinformował, że z osiągniętego w ciągu ostatnich trzech lat wzrostu dochodów z VAT o prawie 52 mld zł, przynajmniej 21 mld zł to „efekt szeregu działań uszczelniających”. Wskazał zarówno na zmiany w organizacji administracji, informatyzację oraz legislację.Jak dodał, w roku 2016 r. uszczelnienie VAT przyniosło 6 mld zł; w 2017 r. – 9,5 mld zł, w 2018 r. – 5,7 mld zł. „W 2019 r. może być odpowiednio mniej, ale żeby nie było wątpliwości, horyzont uszczelniania wciąż jest bardzo duży, wielkość luki VAT-owskiej wciąż niezaadresowanej to jest ok. 25 mld zł” – zaznaczył Sarnowski. Zauważył, że biorąc pod uwagę wielkość luki w VAT raportowaną przez Komisje Europejską dotyczącą innych krajów np. Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, czy Chorwacji, to można dojść do wniosku, że „zmniejszając poziom luki VAT-owskiej w Polsce do ich poziomu, osiągnęlibyśmy dodatkowe wpływy z VAT-u w wysokości kolejnych 12 mld zł”. Zastrzegł, że chodzi w tym wypadku tylko o efekty uszczelnienia, a nie związane z koniunkturą. Według niego, aby taki efekt osiągnąć potrzebne jest dalsze wdrażanie analiz Big Data i usprawnienie administracji, aby uzyskiwała pełnię wiedzy na temat obrotu na rynku. „Cały czas ogromnym polem do działania (…)jest problem szarej strefy. W ciągu najbliższych miesięcy pojawi się problem wdrożenia kas fiskalnych on-line pozwalających na zaadresowanie całego szeregu problemów w stosunku, do których administracja do tej pory w ogóle nie miała narzędzi do działania” – powiedział. Zauważył, że w tym tygodniu wiceministrem odpowiedzialnym za legislacje podatkową został Tadeusz Kościński, który w resorcie przedsiębiorczości odpowiadał za cyfryzację i dygitalizację gospodarki. „Jedną z głównych inicjatyw, których mam nadzieję możemy się spodziewać w temacie legislacyjnym, będzie dalsze rozwijanie takich usług dla obywateli, które również równolegle mogą doprowadzić do zmniejszenia szarej strefy” – powiedział. „Mam na myśli zwiększenie obecności terminali w punktach usługowych, możliwe, że również obniżenie limitów płatności gotówkowych” – poinformował. Zastrzegł, że na razie nie ma jeszcze w MF planów z tym związanych, ale „prowadzone są analizy”. Sarnecki poinformował, że we Włoszech, czy Francji limit płatności gotówkowych wynosi tysiąc euro, a w Polsce 15 tys. złotych, w związku tym pojawia się pytanie o tę kwestię. „Wciąż mamy ogromne pole do działania, tutaj oczekiwałbym zmian i dalszych inicjatyw” – powiedział. Jego zdaniem, jeśli chodzi o walkę z szarą strefą „ogromnym nie w pełni zaadresowanym polem” jest jeszcze obszar ubezpieczeń społecznych, składek na ZUS. Wskazał także na sferę podatku dochodowego od osób fizycznych. Dodał, że resort finansów stara się tak Czytaj dalej

Read more

Zmiany w upadłości konsumenckiej. Będziemy bankrutować inaczej

psav zdjęcie główne- Od stycznia 20120 r. te przepisy mają się zmienić, rząd promuje to jako dobrą zmianę, ale nie wszystkie zmiany są korzystne, problemem dla konsumentów mogą okazać się plany spłat, a to jest jeden z głównych elementów postępowania przy ogłaszaniu upadłości konsumenckiej – mówi w rozmowie z MarketNews24 Grzegorz Baran z kancelarii Baran&Pluta.Obecnie taki plan spłat może być rozłożony na 36 miesięcy. Po zmianie przepisów ten okres wydłuży się do 7 lat. A może być gorzej, bo permanentna zmiana może trwać jeszcze dłużej.- Sąd może umorzyć długi, ale warunkowo, jeżeli ktoś dostanie lepszą pracę albo spadek, wtedy dłużnik nie będzie wiedział czy przez okres siedmiu lat długi ma umorzone, czy będzie musiał zacząć je spłacać – komentuje mec. Baran.psav video target Czytaj dalej

Read more

Mirki i mirabelki jak…

Mirki i mirabelki jak radzicie sobie z dysproporcją zarobków w związku? Weźmy pod uwagę sytuację gdzie ja zarabiam 20k a różowa 3k. Chcemy jechać na wakacje, mi marzą się orientalne kierunki gdzie powiedzmy koszt 2tyg pobytu wyniesie 20k, wiadomo że ona żeby złożyć się na takie wakacje musiałaby pracować rok. Ja chcę takiego wyjazdu więc i tak zasponsoruje jej cześć wycieczki. W życiu codziennym wygląda to inaczej bo staramy się składać po połowie ale najczęściej jest tak że i tak ja zapłacę za mieszkanie czy leasing za auto bo zwyczajnie jest mi szkoda brać od niej pieniądze bo wiem że w miesiąc zarobie tyle co ona w pół roku.. I nie jestem #betabankomat bo nasz związek trwa od początku liceum kiedy żadne z nas nie miało pieniędzy. Taguje #zwiazki i #finanse Czytaj dalej

Read more

No Mireczky, rzadko tu piszę,…

No Mireczky, rzadko tu piszę, a częściej czytam, ale się tak zdenerwowałem, że postanowiłem się podzielić moimi przemyśleniami finansowymi. Otóż z moim różowym paskiem chcemy w końcu kupić sobie jakieś mieszkanie, miasto wojewódzkie. I to nic nadzwyczajnego, perspektywicznie zwykłe 3 pokoje gdyby się urodził kaszojad, 60 metrów. Pominę fakt, że w wielu inwestycjach dziwnym trafem gdy przychodzę zapytać o takie mieszkania, to się czuję jak w sobotę przed nienormalną niedzielą niehandlową, gdzie nie ma bułek i okazuje się, że wszystko sprzedane, ale nawet jak już upatrzyłem względnie dobrą lokalizację, względnie pewnego inwestora, to wypierdalają mi kwotę za to mieszkanie z kosmosu. Kurwa, podwyższyli ją jeszcze względem pierwszej wyceny. Wychodzi średnio 9 tysi za metr. Rozumiecie to? Zwykłe mieszkanie 3 pokoje kosztuje ponad pół bańki. Do tego doliczmy miejsce parkingowe (jedno, gdzie tam dwa), komórkę lokatorską (550 + 15 + 5) i WYKOŃCZENIE tego jebanego mieszkania (znajomi mówią, żeby liczyć średnio 3 tys. za metr, więc wychodzi 180), to mam łącznie kwotę 750 tysięcy. 750 kurwa tysięcy polskich złotych za zwykłe mieszkanie, dla zwykłej rodziny. I teraz najlepsze: deweloperowi zauważyłem w ogóle na mnie nie zależy, jak mu powiedziałem, że ja to muszę skredytować. Podobno (uwaga) 70% ludzi kupuje za gotówkę. Czy może mi ktoś to wyjaśnić? Jak normalna rodzina (ja mam 4k na rękę i pominę wszystkich tu zarabiających #programista15k (zapraszam was do hejtowania jak mało zarabiam), w mojej firmie chyba mam jedną z lepszych stawek i to jest w dodatku dość duża firma), różowy ma 3k, więc jak z 7k żyć i odłożyć jeszcze na mieszkanie za 750 tysięcy? I żeby nie było, ja poważnie pytam. Jak kupowaliście swoje mieszkania? Mam wyjechać za granicę, nie wiem co robić? pokaż spoiler Już pominę fakt, że bardzo boję się kupić, bo 9k za metr to wydaje mi się już granica granic i że to za kilka lat pierdolnie wszystko. Sorry za długi post. Dzięki jak ktoś przeczyta i odpowie. #zalesie #finanse #zarobki #mieszkania #budownictwo #mieszkanie #ekonomiapolityka Czytaj dalej

Read more

Podczas spotkania z…

Podczas spotkania z mieszkańcami Głogowa prezydent przekonywał, że Polska zbliża się do zachodniej Europy m.in. pod względem materialnym. ( ͡º ͜ʖ͡º) #neuropa #polityka #bekazpisu #bekazprawakow #finanse #gospodarka #europa Czytaj dalej

Read more

Sejm uchwalił prezydencką ustawę frankową

psav zdjęcie główneSejm znowelizował ustawę o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji z 2015 roku. Za nowelą głosowało 240 posłów, przeciw było 5, wstrzymało się 169. Ustawa zakłada m.in. uelastycznienie zasad udzielania pomocy z tzw. Funduszu Wspierającego tym posiadaczom kredytów (nie tylko walutowych, ale także złotowych), którzy są w trudnej sytuacji. Pomoc będzie większa i będzie udzielana dłużej, niż zakładała to ustawa uchwalona w 2015 roku. Przed głosowaniem całości prezydenckiej noweli przyjęto poprawki klubu PiS, zakładające skreślenie przepisów tzw. Funduszu Konwersji, na który miałyby się składać banki, a z którego finansowano by przewalutowanie kredytów. Przepisy o Funduszu Konwersji krytykowały środowiska bankowe. Choć prace nad nowelą trwały od 2017 roku, dopiero w środę sprawozdawca Tadeusz Cymański (PiS) zapowiedział złożenie poprawek, które wykreślają z noweli ten fundusz.>>> Czytaj też: Globalna panika fiskalna. Politycy zaczynają przekonywać się do Nowoczesnej Teorii Monetarnej Czytaj dalej

Read more

Ustawa frankowa bez Funduszu Konwersji. „Cały czas budził kontrowersje”

psav zdjęcie główneW środę wieczorem Sejm debatował nad sprawozdaniem komisji finansów wobec prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji. Ponieważ zostały złożone poprawki, dokument ponownie trafił do komisji. Projekt zakłada m.in. uelastycznienie zasad udzielania pomocy z tzw. Funduszu Wspierającego tym frankowiczom, którzy są w trudnej sytuacji (rozwiązanie obowiązuje od 2015 roku), a także wprowadzenie tzw. Funduszu Konwersji, na który miałyby się składać banki, a z którego finansowano by przewalutowanie kredytów. Przepisy o Funduszu Konwersji krytykowały środowiska bankowe. W środę sprawozdawca projektu Tadeusz Cymański (PiS) zapowiedział złożenie trzech poprawek, które wykreślają z noweli ten fundusz. >>> Czytaj też: Sąd: Kredyt złotowy, ale oprocentowanie frankowe. Co to oznacza dla kredytobiorców i dla banków? „Konwersja cały czas budziła kontrowersje, a poza tym była również źle oceniana przez samych frankowiczów” – wyjaśniał Cymański PAP powody złożenia tych poprawek. Dodał, że ewentualnymi klauzulami niedozwolonymi w umowach frankowych ma się też zająć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a przyjęcie zapisów o konwersji skomplikowałoby okoliczności, w których TSUE będzie wydawał werdykt. „W sytuacji, gdy mamy czekać na orzeczenie TSUE, tysiące rodzin w bardzo trudnej sytuacji powinno otrzymać pomoc. I trzeba przyjąć ustawę nawet w tym kształcie” – podkreślił Cymański. Prezentując z trybuny sejmowej projekt sprawozdawca przyznał, że wokół ustawy był konflikt interesów – banki były przeciwne niektórym zapisom, natomiast frankowicze najchętniej by doprowadzili do przewalutowania kredytów po kursie zaciągnięcia. Przekonywał zarazem, że projekt nawet bez zapisów o Funduszu Konwersji jest niezwykle potrzebny i stanowi ogromną pomoc dla najbardziej potrzebujących, np. młodych małżeństw. W ogromnym stopniu ułatwia bowiem warunki uzyskania pomocy dla ogromnej liczby kredytobiorców. Podkreślał, że trzykrotnie zwiększona zostaje kwota pomocy w stosunku do ustawy z 2015 roku, będzie to pomoc udzielana przez trzy lata, bez odsetek, a dopiero po dwóch latach karencji od zakończenia pomocy zacznie się jej spłata. Ponieważ będzie rozłożona na 12 lat – realny zwrot pomocy będzie na poziomie 25-30 procent. „Niektórzy krzyczą, że to jest nic. Nie rozumiem tego” – mówił Cymański. „Proszę wysoką izbę, by ten projekt, ze zmianami bądź nie, przyjęła” – apelował. Propozycje poprawek Tadeusza Cymańskiego wywołały ostrą reakcję opozycji. Krystyna Skowrońska (PO) mówiła, że frankowicze powinni wziąć pod uwagę, iż „obiecano, a nie zrealizowano niczego”. „To bardzo złe rozwiązanie. To tylko poprawiony projekt Platformy Obywatelskiej” – mówiła o projekcie w Czytaj dalej

Read more

Sąd: Kredyt złotowy, ale oprocentowanie frankowe. Co to oznacza dla kredytobiorców i dla banków?

psav zdjęcie główneKredyt złotowy z oprocentowaniem frankowym? Brzmi jak marzenie. Co więcej jest to marzenie, które zrealizował Sąd Najwyższy – informuje Puls Biznesu w artykule z 27 czerwca pod tytułem „Sąd Najwyższy myśli jak frankowicze”. Choć jest to dość niecodzienne – aby kredyt złotowy był oprocentowany tak jak walutowy – to właśnie taka ma być konsekwencja orzeczenia sądu. Mało tego, istnieje też ryzyko, że takie sytuacje będą częstsze. Może do tego doprowadzić TSUE, który szykuje wyrok w sprawie tego jak w kontekście prawa europejskiego powinny być rozwiązywane spory pomiędzy bankami i „frankowiczami”.Kredyt jak marzenieNajlepiej zobrazować potencjalne skutki takich wyroków na przykładzie. Weźmy pod uwagę kredyt zaciągnięty w połowie 2008 roku, a więc wtedy, gdy helwecką walutę można było kupić za około dwa złote. Był to najgorszy moment, aby kredyt we franku zaciągnąć, bo mające niebawem nadejść umocnienie się szwajcarskiej waluty doprowadziło do skokowego wzrostu raty. Szybko okazało się, że to kredyt złotowy potrafi być tańszy niż walutowy. Przyjmijmy, że modelowy kredytobiorca zaciągnął wtedy dług o wartości 300 tys. złotych na 30 lat. Efekt? Gdyby pieniądze te pożyczyć w ramach kredytu we franku szwajcarskim z marżą na poziomie 1,2%, to do dziś kredytobiorca oddałby do banku około 239 tys. złotych, a do spłaty pozostałoby jeszcze około 398 tysięcy – wynika z szacunków HRE Investments. Pod tym względem w znacznie lepszej sytuacji byłby ktoś kto zadłużył się 11 lat temu w rodzimej walucie. W międzyczasie musiałby oddać do banku 198 tysięcy (w tym odsetki w kwocie prawie 126 tys.), a do spłaty zostałoby około 228 tys. złotych. Zakładamy przy tym, że w 2008 roku kredyt był zaciągnięty z korzystną marżą na poziomie 1%. A co gdyby kredyt zaciągnięty został w złotych, a oprocentowanie było frankowe, czyli bardzo niskie? W takim przypadku przez 11 lat kredytobiorca wydałby na raty łącznie 131 tysięcy, ale do spłacenia pozostałoby mu niecałe 200 tys. złotych. W efekcie faktyczne odsetki i koszty pochłonęłyby w tym wypadku mniej niż 31 tysięcy złotych. Kredyt ten byłby więc cztery razy tańszy niż „złotowy”. Takiej sytuacji pozazdrościć mogłaby więc zarówno osoba, która wybrała kredyt w helweckiej walucie, jak i taka, która wolała mniej ryzykowny, ale droższy kredyt złotowy. Kredytobiorca, który ma kredyt złotowy z oprocentowaniem frankowym po pierwsze oszczędza na obsłudze kredytu, a ponadto ma do spłacenia mniej niż ktoś kto od 11 lat regularnie spłaca kredyt w rodzimej walucie.Pomieszkanie z poplątaniemSytuacja, w której kredyt walutowy zmienia się w złotowy oznacza, że ryzyko walutowe zostaje przerzucone na bank. Do tego bank bierze na siebie ryzyko rodzimej stopy procentowej, a kredytobiorca zostaje z ryzykiem szwajcarskiej stopy procentowej. Z obecnej perspekt Czytaj dalej

Read more

Zatajanie informacji i praca na czarno? Pogarsza się poziom moralności finansowej Polaków

psav zdjęcie główneNa pytanie „Czy zgadza się pani/pan z poglądem, że oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym?” w bieżącej edycji badania twierdząco odpowiedziało 94,2% respondentów, podtrzymując tym samym wynik z zeszłego roku. Dla porównania, w 2016 r. wynosił on 96,5%. Z upływem czasu wzrasta – i to ponad 3-krotnie – odsetek osób, które mają wątpliwości co do konieczności spłaty – z 1,4% w 2016 r. do 4,6% w 2019 r. Zmniejsza się natomiast grupa tych, którzy nie zgadzają się z powyższą normą moralną – z 2,1% w 2016 r. do 1,2% w 2019 r., podano. „Przybywa osób, które nie zawsze uznają spłatę długów za obowiązek moralny. Jak wynika z badań, negatywne zmiany w podejściu społeczeństwa do tego obowiązku moralnego nabrały tempa w ostatnich latach. Wywiązywanie się ze zobowiązań finansowych oraz prawa wierzyciela do odzyskania swoich należności podważa już ok. 6 na 100 Polaków. Powinno to zastanawiać i inspirować do dyskusji o przyczynach takiego zjawiska w szerokich kręgach – rządowych, finansowych, mediach, jak i w świecie akademickim i naukowym” – powiedział prezes KPF Andrzej Roter, cytowany w komunikacie. Analiza profilu osób, które nie zgodziły się z poglądem, że oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym lub nie miały na ten temat opinii, wskazuje, że częściej są to mężczyźni niż kobiety, najczęściej osoby młode (w wieku 18-29 lat) oraz zmagające się z problemami ze spłatą pożyczki lub kredytu. „Pozostałe pytania, dotyczące możliwości usprawiedliwiania konkretnych praktyk, jakie mogą być stosowane przez Polaków w codziennym życiu, dotyczyły akceptacji zachowań, takich jak: – zatajanie informacji uniemożliwiającej wzięcie kredytu – zaciąganie kredytu, nie zapoznając się dokładnie z warunkami spłaty – praca na czarno, by uniknąć ściągania długów z pensji – zawyżanie wartości poniesionych szkód, by uzyskać nienależne odszkodowanie – płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć płacenia VAT – częsta zmiana rachunku bankowego, by uniknąć zajęcia środków przez komornika – przepisywanie majątku na rodzinę, by uciec przed wierzycielem – niezwracanie uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść – posługiwanie się cudzym dokumentem tożsamości, by uzyskać kredyt” – czytamy dalej. Zachowania te zostały podzielone na trzy grupy tematyczne: spłata zobowiązań, zaciąganie kredytów oraz inne sytuacje życiowe. Najwyższy poziom akceptacji zachowań niemoralnych i nierzetelnych (52%) dotyczy spłaty zobowiązań. W badaniu obszar ten obejmowały pytania mówiące o: pracy na czarno w celu uniknięcia ściągania długów z pensji, zmianie rachunku bankowego po to, by komornik nie zajął pieniędzy i przepisywania majątku na rodzinę, aby uciec prze Czytaj dalej

Read more

Ile przekazujemy potrzebującym? Najhojniejsi są emeryci

psav zdjęcie główne – Coraz częściej uznajemy, że pomocą osobom potrzebującym powinny się zajmować państwo i profesjonalne organizacje pozarządowe. Tym bardziej że powszechnie wiadomo, że są na to środki także z Unii Europejskiej – ocenia prof. Henryk Domański z PAN. – Nie oznacza to, że jesteśmy mniej solidarni z innymi. Prawdopodobnie więcej przekazujemy organizacjom charytatywnym. Na ich apele odpowiadamy chętnie i bardzo szybko – podkreśla profesor Irena Kotowska z SGH. Najbardziej, bo o 17 proc., spadły w ubiegłym roku dary przekazywane innym przez gospodarstwa domowe osób pracujących na własny rachunek. – To dlatego, że klasa średnia w Polsce stara się w zdyscyplinowany sposób realizować swoje aspiracje. Życie oparte na arkuszu kalkulacyjnym nie sprzyja wydatkom w postaci darów przekazywanych bliźnim – uważa prof. Arkadiusz Karwacki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Najmniej obniżyła się wartość darów przekazywanych przez emerytów. W ubiegłym roku skurczyła się zaledwie o 1,1 proc. Emeryci są najbardziej szczodrzy. W ubiegłym roku ich średnie miesięczne dary miały wartość ponad 51 zł i były aż o 58 proc. wyższe od średniej. To naturalne, bo wbrew pojawiającym się często opiniom emeryci nie są grupą najsilniej narażoną na ubóstwo. Potwierdzają to dane GUS. Według nich w ubiegłym roku w skrajnej biedzie egzystowało 3,4 proc. gospodarstw domowych pracujących na własny rachunek, 4,6 proc. gospodarstw emerytów, podczas gdy wśród gospodarstw pracowników wskaźnik ten wynosił 4,7 proc., rencistów – 8,4 proc., a rolników 11 proc. – Dary przekazywane innym wynikają nie tylko z zamożności darczyńców – uważa prof. Ewa Leś z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodaje, że są też tacy seniorzy, którzy uznają wyższość potrzeb występujących w gospodarstwach domowych ich dzieci czy wnuków związanych na przykład z edukacją czy opieką zdrowotną nad własnymi potrzebami. – Solidarność w polskich rodzinach jest bardzo mocna – podkreśla profesor Leś. Czytaj dalej

Read more

Po wejściu do UE polskie mieszkania podrożały cztery razy

psav zdjęcie głównePrzez ostatnie 15 lat – 20 lat, Polska zmieniła się prawie nie do poznania. Przykład stanowi poprawa infrastruktury i estetyki miast. Bardzo duże zmiany dotyczyły również rynku mieszkaniowego oraz rynku kredytów hipotecznych. Osoby pamiętające realia z początku stulecia, bardzo dobrze wiedzą, że ceny mieszkań były wówczas o wiele niższe. W zależności od lokalizacji, nominalna różnica względem obecnych stawek za 1 mkw. jest nawet trzykrotna lub czterokrotna. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przyjrzeć się wspomnianej różnicy cenowej. Ma ona związek nie tylko z akcesją do Unii Europejskiej. Ogromny wpływ na ceny polskich lokali wywarł rozwój rynku kredytów mieszkaniowych. Największa zmiana cenowa zaszła w latach 2006-2009Jeżeli chodzi o długookresowe zmiany cen polskich mieszkań, to bardzo sugestywne wydają się dane Głównego Urzędu Statystycznego. Ta instytucja na podstawie aktów notarialnych już od dawna sprawdza średnie ceny sprzedaży polskich lokali mieszkalnych. Informacje GUS – u widoczne na poniższym wykresie wskazują, że bezpośrednio przed akcesją naszego kraju do Unii Europejskiej średnia cena mieszkania dla całej Polski wynosiła około 1200 zł/mkw. Nie znamy jeszcze analogicznego wyniku z poprzedniego roku. Można jednak szacować, że będzie on oscylował na poziomie ok. 4800 zł – 4900 zł za 1 mkw. W 2017 r. polskie mieszkanie (według danych GUS) przeciętnie kosztowało 4713 zł/mkw. >>> Czytaj też: Już nie ma powodów, aby spieszyć się z kupnem mieszkaniaInne ciekawe dane pochodzące z bazy PONT wskazują, że w 2003 r. średnia ofertowa cena nowego „M” z siedmiu największych rynków oscylowała na poziomie ok. 3800 zł/mkw. W połowie 2007 r. analogiczny wynik przekroczył już 8000 zł/mkw. Warto przeanalizować również poniższy wykres. Dobrze pokazuje on, że największe wzrosty cen polskich mieszkań przypadły na lata 2006 – 2009. To właśnie wtedy odnotowano około trzykrotną zmianę. Późniejszy trend wzrostowy nie był już tak szybki. Trzeba zwrócić uwagę na jego niemal coroczną kontynuację. Wyjątek stanowią tylko dwa lata, które okazały się kryzysowe dla polskiego rynku mieszkaniowego (2010 r. oraz 2013 r.). Podobna sytuacja dotyczyła też innych krajów regionuNie tylko Polacy mogą z niedowierzaniem patrzeć na historyczne ceny mieszkań sprzed 15 lat – 20 lat. Niepełne informacje, jakimi dysponujemy wskazują, że pozostałe kraje naszego regionu również doświadczyły bardzo szybkiego wzrostu cen mieszkań. Dobry przykład stanowią Czechy. Wedle danych Eurostatu, metraż u naszych południowych sąsiadów w latach 2005 – 2018 podrożał tylko o 14% wolniej niż w Polsce. Od 2005 r. do 2018 r. podobnym tempem wzrostu cen mieszkań jak Polska cechowała się też Łotwa oraz Estonia.Polska, Czechy oraz inne kraje byłego bloku wschodniego, które weszły do Unii Europ Czytaj dalej

Read more

Złoto jest coraz droższe. Czy warto w nie teraz zainwestować?

psav zdjęcie główneZłoty kruszec jako przedmiot inwestycji, jest szczególnie doceniany w okresach zawieruchy na światowych rynkach finansowych. W czasie recesji gospodarczej, okresach wysokiej inflacji, a nawet kryzysów politycznych inwestorzy chętnie pozbywają się spekulacyjnych aktywów jak akcje giełdowe, fundusze inwestycyjne, czy nawet obligacje, a kupują złoto. Zarówno w postaci fizycznych sztabek, jak również w formie udziałów w funduszach ETF opartych o cenę tego kruszcu. Złoto na światowych wyceniane jest przede wszystkim w dolarze amerykańskim. Na jego cenę wpływa bardzo wiele czynników. Do najważniejszych z nich możemy zaliczyć cenę samego dolara – im słabszy jest dolar, tym droższe złoto i odwrotnie. Na cenę złota wpływają także czynniki popytowo-podażowe. Po stronie kupujących mamy zarówno osoby fizyczne, jak i branżę jubilerską czy przemysłową. Po stronie podażowej stoją przede wszystkim kopalnie złota, których wielkość wydobycia zależy w dłuższym terminie od jego opłacalności. Ważnym graczem na rynku złota są również banki centralne. Przez ostatnie 10 lat zwłaszcza banki centralne krajów rozwijających się, takich jak Rosja czy Chiny, znacznie powiększały swoje rezerwy złota, zwiększając globalny popyt na rynku. >>> Czytaj też: Raj dla startupów. W tych miastach najłatwiej prowadzić biznes- Oczywiście, robią to w sposób zrównoważony, aby w jak najmniejszym stopniu wpływać na bieżące notowania cen. Jednak samo zamrożenie tak dużej ilość fizycznego złota zmniejsza ilość dostępnego kruszcu w obiegu, wpływając pośrednio na ceny – mówi Adam Korecki, makler papierów wartościowych w Domu Maklerskim TMS Brokers.Złoty XXI wiekW czasie wielkiej, 10-letniej hossy na rynku złota, która trwała od 2001 do 2011 roku, ceny tego kruszcu wzrosły z poziomu 250 USD do ponad 1900 USD. Za tak dużym wzrostem cen metali szlachetnych stało kilka czynników. W pierwszej fazie wzrostu – z poziomu 250 do 1000 USD – za czterokrotnym wzrostem cen złota przemawiał przede wszystkim słaby dolar. W omawianym okresie cena dolara wyrażona indeksem dolarowym, na którym oparte są kontrakty terminowe futures notowane na NYBOT, spadła o ponad 41 proc. Kolejna fala wzrostowa na złocie – od trzeciego kwartału 2008 do trzeciego kwartału 2011 roku – to pokłosie przede wszystkim programu luzowania ilościowego w Stanach Zjednoczonych. Od ustanowienia szczytu, 6 września 2011 roku na poziomie 1920 USD, cena złota spadała przez ponad 4 lata do poziomu 1046 USD, ustanowionego 3 grudnia 2015 roku. Pomimo, że od tego dnia minęło już 3,5 roku, złoto nie było w stanie powrócić do trendu wzrostowego. Na przeszkodzie do rozpoczęcia hossy stawały różne czynniki. Od silnego umocnienia się dolara w 2016 roku, poprzez spadek awersji od ryzyka, aż po wzrost rentowności 10-letnich obligacji USA do poziomu 3,25 proc.Badając aktua Czytaj dalej

Read more