Rzecznik finansowy ws. unieważnionych kredytów frankowych: Banki nie mają podstaw, by żądać wynagrodzenia za korzystanie z ich kapitału

psav zdjęcie główneRzecznik finansowy odniósł się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE ws. kredytu frankowego państwa Dziubaków. „Z uwagą analizujemy zarówno pojawiające się informacje, jak i kolejne orzeczenia sądów, i polskich, i TSUE. W ciągu kilku tygodni przestawimy nasze wnioski płynące z tej analizy. Już teraz mogę jednak powiedzieć, że niektóre roszczenia formułowane przez przedstawicieli zarówno banków, jak i pełnomocników klientów są zaskakujące” – stwierdził.
Zdaniem Goleckiego, Związek Banków Polskich nie pokazał do tej pory pełnej argumentacji, na jakiej podstawie banki – po unieważnieniu umowy kredytowej – domagałyby się od kredytobiorców roszczeń tytułem wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. „Bank ma prawo do zgłoszenia takiego roszczenia i nikt nie może mu tego zabronić. Z przepisów i orzecznictwa wynika jednak niewielkie prawdopodobieństwo, że sądy będą je uwzględniać. Bank musiałby wskazać podstawy prawne takiego roszczenia, a ani ja, ani moi eksperci takich nie znajdujemy” – powiedział.
„Jaki bank obawiałby się stosować niedozwolone klauzule w umowie, skoro w rezultacie w razie wpadki i tak odzyskałby kapitał i to jeszcze z bliżej nieokreślonym wynagrodzeniem? Mam wrażenie, że to stanowisko ZBP ma jedynie odstraszać klientów od dochodzenia roszczeń” – dodał.
Golecki mówił też o kwestiach, którymi jako rzecznik finansowy chciałby się zająć. „Będę dążył do tego, by możliwie szybko identyfikować niepokojące praktyki rynkowe i w zależności od sytuacji informować o nich Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy Komisję Nadzoru Finansowego. Uważam, że powinno powstać forum wymiany informacji między instytucjami chroniącymi klientów i koordynacji ich działań, tak jak działa np. Komitet Stabilności Finansowej przy NBP dbający o stabilność krajowego systemu finansowego. W pewnym stopniu takim gremium będzie Rada Edukacji Finansowej. Będzie decydować o akcjach edukacyjnych, np. ostrzegających konsumentów przed ryzykiem związanym z usługami finansowymi, jakie pojawiły się na rynku” – poinformował.
Dodał, że będzie zabiegać o podwyższenie do 1 mln zł limitu kar za nieprzestrzeganie przepisów ustawy reklamacyjnej. „Obecny maksymalny wymiar kary dla dużych podmiotów w wysokości do 100 tys. zł jest dla nich wartością pomijalną” – ocenił.>>> Czytaj też: Czy kredyty w euro okazały się dobrym wyborem?