Nie wiem czy kogos…

Nie wiem czy kogos zainteresuje ten tekst. Doeclowo mial on dotyczyc finansow w zwiazku, nie jestem pewien czy sie udalo. Nie wiem czy moge nazwac siebie ekspertem od zwiazkow. Doswiadczenie mam dosc spore, pierwszy zwiazek stworzylem majac 13 lat. Kazdy trwal minimum rok, a przerwy miedzy nimi byly krotsze niz 2 miesiace.
Pomine pseudo zwiazek piatoklasisty z rok starsza kolezanka trwajacy pol roku.- choc nauczyla mnie calowac i pozbylem sie uczucia zenady podczas trzymania za rece.
Majac 13 lat, nie majac rodzenstwa starszego, kolegow z dziewczynami bylo mi bardzo trudno. Nie mialem pojeca z czym to sie je. Przyklad bralem z amerykanskich filmow, mimo iz bardzo sie wstydzilem kupowalem z moich drobnych oszczednosci kwiaty, czekoladki, pluszaki z wiekszych okazji, z okazji urodzin wydalem prawie wszystkie oszczednosci na kolczyki, ktore dziewczyna mi oddala gdyz uznala to za zbyt drogi prezent. Po poltorej roku zostawilem ja dla innej. To juz byl wyzszy poziom, kolacje, kina, male wycieczki i znow drobnostki. Z ta roznica ze teraz ja placilem za kawe, rozowy za autobus. Nie pamietam bysmy o tym rozmawiali, po prostu czula sie zobowiazana. Generalnie wychodzilo 50/50. W tym czasie nauczylem sie, ze TRZEBA ROZMAWIAC O WSZYSTKIM. Nie ma tematu tabu. Tym razem to ona zostawila mnie dla innego. Kolejna partnerka, nic sie nie zminilo, po za tym ze dziadkowi nie bardzo pasowalo iz jest mulatka. Po jakims czasie wyjechala uczyc sie za granice. Niedlugo po jej wyjezdzie w pociagu poznalem bardzo ladna blondynke, ktora nie byla w moim typie, troche dziecinna, tunel w uchu, zafascynowana tatuazami i jakas zjebana subkultura. Na poczatku pomyslalem „w sam na raz”. Niestety jestem kochliwy i tak minelo poltorej roku. Wszystkie wymienione przeze mnie dziewczyny byly przezemnie zdradzane i podczas trwania naszego zwiazku dowiedzialy sie tego ode mnie, co nie zmienilo kompletnie nic(sic!).
Dlaczego je wymienilem w wyliczance? Chyba chcialem sie pochwalic( ͡° ͜ʖ ͡°)
I teraz przechodze do sedna. Z moja zona jestem 5 lat po slubie, 5 lat przed slubem bylismy razem. Od razu dodam, ze zona to pierwsza kobieta, ktorej nie zdradzilem. Na studiach ja pracowalem i dostawalem pieniadze od rodzicow. Moja zona (wtedy dziewczyna)miala o wiele ciezze studia i spedzala na uczelni czasem 12 godzin. Gdy chodzilismy na imprezy placilismy na zmiane, raz ja chodzilem po drinki, raz ona. Jedna kolacje stawialem ja, inna ona(prawda jest ze troche oszukiwalem i placilem dwa razy czesciej, gdyz wiedzialem ze mam wiecej kasy). Po pewnym czasie zamieszkalismy razem, w tym momencie moje/twoje pieniadze przestaly istniec. Razem uzgadnialismy wieksze wydatki, ja i ona staralismy sie nie kupowac pierdol. Przyszedl czas na wspolne tanie wakacje w Tunezji. Tutaj nie pozwolila za siebie zaplacic. Kiedy rzucilem temat, ona juz szukala pracy dorywczej. Jak sobie przypomne, ze pozwolilem jej stac na rynku za 6zl na godzine i zapraszac do klubow to mnie kurwa skreca od srodka.
Skonczylismy edukacje, wzielismy slub. Wyjechalismy za granice. Zona zarabiala wtedy 3 razy wiecej ode mnie. Nigdy nie uslyszalem od niej przytyku na temat moich zarobkow. Nigdy rowniez podczas planowania wydatkow nie powiedziala „twoje/moje pieniadze”. Mijaja lata czlowiek chce miec cos ze swojej pracy. Kobiety lubia rzeczy typu markowe buty, torebki. Mimo iz zarabiamy nie malo, teoretycznie mozna sobie na to pozwolic 2-3 razy w miesiacu, wiec pokusa jest duza. Kilka pierwszych na obczyznie lat nie odmawialismy sobie niczego, doslownie, trzeba bylo odzyc w cieplym kraju zyjac na poziomie, po tej studenckiej wegetacji w Krakowie. No ale gdy juz zwiedzilismy 70% restauracji i kawiarni, zapelnilismy szafy ubraniami, biurka komputerami, kuchnie sprzetami, a na parkingu stala terenowka, nadszedl czas sie troche ograniczyc by uzbierac jakas wieksza kwote. Ot zwykla rozmowa, z dnia na dzien przestalismy kupowac zbytki. Teraz zona torebke od projektanta dostaje z okazji urodzin czy innej tego typu uroczystosci. A za zaoszczedzone pieniadze w sobote kupujemy drugi sportowy samochod.
Za niedlugo zmiana kodu a ja nadal nie mam swojego konta bankowego, nie wiem nawet ile dokladnie jest pieniedzy na koncie. W ciagu 10 lat razem nigdy nie bylo problemu „to sa moje pieniadze”. Mysle, ze glownie dlatego iz rozmawialismy ze soba jak dorosli ludzie i wymienialismy sie ze soba pomyslami, obiekcjami, szczerze mowilismy gdy cos bylo ladne czy brzydkie. Nie pamietam zeby zona kiedykolwiek sie na mnie obrazila gdy powiedzialem jej, ze ten laptop nie jest wart swojej ceny, ze te rajstopy nie pasuja do tego stroju, czy ze zupa byla przesolona.
Ostatnio gralem ze znajomymi w Civ 6 przez internet. Wiadomo, rozmawialsimy przez teamspeak. Zona przyszla z silowni, rozmawiamy o tym jak minal dzien i zapytala mnie jak obiad. -pyszny, ale (tutaj wstaw jakis mankament). Kumpel byl w szoku, jak mozna powiedziec partnerce ze cos ci nie smakowalo. Jak on kiedys tak powiedzial to jego panna sie nie odzywala do niego przez 3 dni i od tego czasu zawsze mowi ze mu smakuje. I tutaj szok dla mnie, jak mozna jesc chujowe obiady przez cale zycie tylko dlatego, ze druga osoba nie potrafi zrozumiec, ze wolisz mniej mleka w szejku bananowym.
Konkluzja:
Jesli twoja panna lub ty, nie potraficie zniesc krytyki, nie potraficie przestac kupowac pierdol mimo iz o tym rozmawialiscie, jestescie dziecinni, ciagle klocicie sie o pieniadze – ZNAJDZ SOBIE INNA PANNE 🙂
#zwiazki #finanse