No i skonczyło sie eldorado…

No i skonczyło sie eldorado BestCeny xD Skarbówka wreszcie sie za nich zabrała i bardzo k*rwa dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystkie aukcje Bestceny znikły z serwisu Allegro i anulowali dotychczasowe zamówienia również ze strony. Klienci nie mogą liczyć na zwrot pieniędzy, bo konto firmy zablokował urząd skarbowy xDDDDDDDDDDDDDD Coś czuje że ten burdel na kółkach już sie nie podniesie po tej akcji ponieważ tam były wały na grube miliony pln żeby nie odprowadzic VAT-u przez dobre kilka lat działalności. Pomijając już fakt że towar jakim obracali był niewiadomego pochodzenia, zapewne jakis dropship bo polska dystrybucja to nie była. Oszczedni inaczej którzy tam dokonali zakupu nie stawali sie właścicielem urządzeń tylko wypożyczali go od bestceny. Ciekawe jak to teraz bedzie wygladalo skoro fiskus może ścigać firmę jak i klienta końcowego bo ten uczestniczy w oszustwie. Wiekszosc klientów nie było świadomych tej praktyki bo mało kto czytał regulamin. A opinie o sklepie były głównie pozytywne bo dla wiekszosci pospulstwa które tam kupowało liczyła sie jedynie cena i to czy towar szybko został wysłany ( ͡° ͜ʖ ͡°) łatwo sie wkupic w sympatie nieświadomego odbiorcy smarując jakies akcje partnerskie na yt znanych kanałów recenzenckich o tematyce mobilnej powodując tym samym iluzje renomowanego sklepu. Śmiac mi sie chce z tych którzy tak szli w zaparte i bronili tego syfu że legit itp. Kolejne będą Dragonist i inne tego typu firemki.

#bestcena #finanse #afera #oszukujo #januszebiznesu #ecommerce #allegro #telefony #smartfon #android #apple #iphone #sklepyinternetowe #zakupy #skarbowka #vat #us #bojowkaandroid #fiskus

Ordo Iuris: 500+ dla kobiet w ciąży.

Po tym jak Ordo Iuris oraz pch24.pl chcieli debatować o tym czy w Polsce trzeba zakazać rozwodów. Fala krytyki sprawiła że częściowo wycofali się z tego radykalnego rozwiązania. W zamian przygotowali zestaw rozwiązań prawnych przyjaznych rodzinie, a w ramach niego solidny pakiet socjalny.

Witam wszystkich… Poszukuję…

Witam wszystkich… Poszukuję osób które zostały oszukane przez @ZespolmBanku wierząc w ich przemowy, uwierzyłem że fundusze inwestycyjne będą ciągle rosły. Kupowałem fundusze po 100 zł… Kupiłem je za pieniądze które miały iść na wymarzone mieszkanie. Wydałem łącznie 500 zł… Jestem na ten moment prawie 10zł w plecy… A teraz do sedna poszukuję osób które dały się naciągnąć tym oszustom tak jak ja. Proszę również o wszelkie informację o nich na pw… Będę szykował pozew zbiorowy, przeciwko tym sku… Proszę o jak największy odzew…im więcej osób dołączy do pozwu tym lepiej…
#mbank #pasta #afera #sadowehistorie #pytanie #funduszeinwestycyjne #finanse #banki #pozdrodlakumatych

pokaż spoiler Ech pechowo kupiłem tuż przed ogłoszeniem wirusa 😐 myślicie że #koronawirus ma wpływ na te spadki? #wirus

Czy nadchodzi…

Czy nadchodzi super-kryzys?
Czy nadchodzi super-kryzys oraz jak można przygotować się na spowolnienie gospodarcze? Rozmowa z Cezarym Grafem. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/5309279/czy-nadchodzi-super-kryzys/

#kultura #ekonomia #finanse #gospodarka #pieniadze

Janusz Korwin Mikke twierdzi…

Janusz Korwin Mikke twierdzi że posłom potrzebne są podwyżki:

Brakuje mi pieniędzy. Przywykłem do gotówki na biura dla europosła. Chcemy, żeby one działały sprawnie czy nie? Jeśli tak, to muszą być podwyżki

Szybko zaczął krakać tak samo jak banda czworga ( ͡° ͜ʖ ͡°)
https://www.wykop.pl/link/5308213/janusz-korwin-mikke-o-1000-plus-dla-poslow-brakuje-mi-pieniedzy/

#neuropa #bekazprawakow #polityka #polska #finanse

Ranking lokat i kont oszczędnościowych. Tylko pięć ofert daje nadzieję za realny zysk

psav zdjęcie głównePolaków uderzają po kieszeni dwa niekorzystne zjawiska – najniższe oprocentowanie lokat w historii oraz przyspieszający wzrost cen. To powoduje, że w większości przypadków inflacja pochłania wartość nabywczą oszczędności szybciej niż banki dopisują do kapitału odsetki. W efekcie po zakończeniu lokaty większość oszczędzających będzie mogła za pieniądze wraz z odsetkami kupić mniej niż w dniu zakładania depozytu.Polacy wolą na krótkoNie zawsze musi tak jednak być – wynika z najnowszego rankingu lokat przygotowanego przez HRE Investments. Bierzemy pod uwagę produkty najpopularniejsze wśród Polaków, a więc maksymalnie roczne. Zakładamy ponadto, że łowca bankowych okazji skłonny jest związać się z bankiem nie tylko promocyjnym depozytem, ale też – o ile skutkować to będzie możliwością skorzystania z lepszych ofert – zdecyduje się przy okazji na inne produkty (np. konto osobiste wraz z kartą płatniczą).>>> Czytaj też: Frankowicz nie jest samotną wyspą [OPINIA]W naszym zestawieniu nie ujmujemy więc oferty np. Santander Consumer Banku, który osobom powierzającym swoje środki na 3 lata oferuje oprocentowanie na poziomie 2,4%. Pomijamy też rozwiązanie oferowane przez nowego gracza na polskim rynku – BFF Banking Group, który obiecuje 4% w skali roku o ile zainwestujemy wolne środki na 5 lat. Lokaty dadzą zarobić o ile inflacja nie wzrośnieW przypadku lokat krótkoterminowych na szczycie tabeli znajdziemy wybitnie limitowane oferty promocyjnych depozytów. Robi tak zwycięzca rankingu – Nest Bank, który specjalnym nieopodatkowanym bonusem premiuje regularne wpłaty na konto oszczędnościowe. Oszczędzać możemy do 600 złotych miesięcznie, ale za to otrzymujemy 1,2% oprocentowania w skali roku plus wspomniany bonus w wysokości zależnej od liczby posiadanych dzieci. Przy rodzinie w modelu 2+1 jest to 3% wpłat po pierwszym roku. Daje to łącznie zysk odpowiadający lokacie z oprocentowaniem zbliżonym do 5% w skali roku. Oczywiście znowu produkt ten jest mocno limitowany – maksymalna kwota, którą można zainwestować, jest ograniczona, a bonus pieniężny w kolejnym roku jest naliczany nie od całego salda znajdującego się na koncie, tylko od kwoty wpłaconej w poprzedzających 12 miesiącach. Oprocentowanie w drugim roku nie będzie już więc aż tak imponujące. Produkt można jednak zamknąć po zainkasowaniu pierwszej premii.Kolejne cztery miejsca w zestawieniu to lokaty i konta oszczędnościowe przeznaczone dla nowych klientów banków: Millennium, Nest, Idea i Getin Noble. Można za ich pomocą zainwestować nie więcej niż od 10 do 20 tysięcy złotych. Oprocentowanie to od 3,5 do 4%. Są to oferty przeważnie dla klientów, którzy mocniej wiążą się z instytucją (poza Idea Bankiem). W efekcie w pakiecie z depozytem trzeba posiadać konto w banku przelewać na nie pewną kwotę, a nawet płacić za pomocą BLIK lub karty wydanej do konta. psav picture max widthNa tym kończą się w naszym zestawieniu lokaty, dzięki którym możliwe jest osiągnięcie realnego zysku w skali roku. Wszystko dlatego, że prognoza NBP sugeruje, że ceny dóbr i usług wzrosną o w ciągu 12 miesięcy około 2,7%. Aby więc uchronić posiadany kapitał przed utratą siły nabywczej niezbędne byłoby założenie lokaty oprocentowanej na trochę ponad 3,3% w skali roku. Dopiero wtedy po potrąceniu podatku od zysków kapitałowych (19%) dopisane do lokaty odsetki powinny pozwolić zachować siłę nabywczą posiadanego kapitału. Oprocentowanie wyższe niż 3,3% w skali roku oznacza realny zysk – oczywiście o ile nie będziemy mieli w pierwszym kwartale 2021 roku inflacji wyższej niż 2,7%. W to jednak coraz mniej osób wierzy.>>> Czytaj też: Analitycy: Wyższa dynamika sprzedaży przyspieszy konsumpcję prywatnąNowe środki dają wyższy procentJeśli ktoś ma do zainwestowania większe środki (od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych), to musi się przygotować na oprocentowanie na poziomie 2-3% w skali roku. Najczęściej są to oferty limitowane czasowo czy dla osób wpłacających do danej instytucji nowe środki. Na uwagę zasługują tu banki: Citi, mBank, Alior, Millennium, ING czy BNP. Na tym tle wyróżnia się wcześniej wspomniany BFF z lokatą na 2,85% i 12 miesięcy, z której uroków można korzystać bez limitów kwotowych czy spełniania wymagania przelania nowych środków czy tym bardziej bycia nowym klientem. Idąc dalej, ktoś kto ma do zainwestowania więcej niż kilkaset tysięcy na krótki czas, a przy tym nie chce zaprzątać sobie głowy bankowymi promocjami, może zainteresować się też lokatami w PKO czy Banku Pocztowym, które oferują 1,3-1,5% w skali roku.Autor: Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

Mirki wrzuciłem znalezisko,…

Mirki wrzuciłem znalezisko, bo radna ode mnie z miasta, (młoda ale chyba wie co robi) – napisała dziwnym językiem wpis na Facebooku o tym dlaczego wszystko drożeje. Śmiesznie mi się to czytało, trochę pato jak na polityczkę xD ale uważam że warto poczytać:

Link tutaj

Długie, ale naprawdę spoko do herbaty. Swoją drogą co ona robi w polityce XD

#polityka #ekonomia #finanse #samorzad #panstwozdykty #bekazpisu #pis

@Ketraw dodał mnie na czarną…

@Ketraw dodał mnie na czarną listę, bo wczoraj go opierdoliłem za tego reflinka z Bitwali. Właśnie zgłosiłem go do Bitwali (screenshot), bo łamie regulamin zaproszenia. Możesz zapraszać tylko ludzi, których znasz przez prywatne wiadomości, a nie spamować reflinkiem w internecie. Ludzie, którzy skorzystają z jego reflinka również będą zbanowani. Pieprzone cebulactwo nie potrafi uszanować prostych zasad takiej promocji, a później się dziwimy, że promocje nie dotyczą Polaków.

#promocje #okazje #zadarmo #promocja #finanse #kryptowaluty #pieniadze #bitcoin

**”Bezpieczne jak w…

**”Bezpieczne jak w banku”tekst pochylony** mawiają.. Czy aby na pewno?

Tak jak odradzam trzymanie większości kryptowalut na scentralizowanych giełdach (ponieważ giełda to nie portfel zewnętrzny) tak samo odradzam trzymanie wszystkich środków i oszczędności w bankach.

Właśnie doszło w Polsce do pierwszej legalnej grabieży (ponieważ tego inaczej się nie da nazwać) środków klientów banku na jego ratowanie…

Bail-in = Kradzież w białych rękawiczkach

Ustawa o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG) art. 201 ust.1 mówi: „_„Fundusz może, bez zgody właścicieli oraz wierzycieli podmiotu w restrukturyzacji dokonać umorzenia lub konwersji zobowiązań w celu dokapitalizowania podmiotu w restrukturyzacji”tekst pogrubiony_

Inaczej mówiąc, ustawa o BFG art. 201 ust.1 przyzwala całkowite na unicestwienie prawa własności (umorzenie wierzytelności) po stronie wierzyciela upadającego banku (depozytariusza, inwestora lub akcjonariusza) i uzasadnienie tego koniecznością dokapitalizowania upadającego podmiotu.

Przy ewentualnym kryzysie gospodarczym takie sytuacje na pewno będą częściej widziane. Choć ustawa przewiduje ratowanie się pieniędzmi z kont od 100K EUR, to przypuszczam, że mniejsi klienci tak naprawdę również nie mogą czuć się bezpieczni.

Dlatego już dziś warto rozważyć alternatywne metody przechowywania majątku/wartości

Swoją drogą to jeżeli jakiś biznes przynosi straty to po co go sztucznie podtrzymywać przy życiu? Jeżeli jakiś biznes przynosi straty (ponieważ rynek go zweryfikował lub był źle zarządzany) to po prostu znika, a na jego miejsce pojawia się przeważnie coś lepszego. Niestety banksterka dobrze się zabezpiecza tak samo zresztą jak pewne grupy trzymające władzę…

Czy jest na to jakieś rozwiązanie?
Myślę, że tak i w teorii jest stosunkowo proste, a mianowicie zrezygnować z usług bankowych, nie głosować na populistów, wyrzucić TV (ewentualnie zostawić „dzieciakom” do konsoli), włączyć myślenie samodzielne.

Link do artykułu ze zdjęcia: https://www.money.pl/banki/pierwszy-bail-in-w-polsce-samorzady-stracily-ponad-polowe-funduszy-zgromadzonych-w-pbs-6470032180496001a.html

Zapraszam również do śledzenia FP Zdecentralizowani, gdzie znajdziesz więcej ciekawych wpisów : )

#finanse #banki #bankowosc #kryptowaluty

Frankowicz nie jest samotną wyspą [OPINIA]

psav zdjęcie głównePrzyjrzyjmy się temu, jak – w świetle wyroku TSUE – sprawy sądowe wytaczane przez kredytobiorców walutowych, którzy pozwali banki i wygrali (nazwijmy ich „fartownymi frankowiczami”), wpłyną na klientów, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne w złotówkach („złotówkowiczów”) oraz na tych kredytobiorców frankowych, którzy nie wytoczyli spraw bankom albo je przegrali (czyli dla uproszczenia „niefartownych frankowiczów”). Przeanalizujmy to z perspektywy konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.
Z wyroku TSUE wynika, że jeśli klauzula indeksacyjna jest abuzywna, to sąd może stosować dalej umowę bez niej, czyli z kredytem w złotówkach, ale oprocentowaniem jak we frankach, albo unieważnić całą umowę, co powoduje obowiązek zwrotu przez kredytobiorcę nominału kredytu (chyba że skutecznie powoła zarzut przedawnienia roszczenia banku), ale nie upoważnia banku do żądania odsetek.
Przeanalizujmy sytuację pięciorga osób, które w listopadzie 2008 r. zaciągnęły kredyt 100 tys. zł na 30 lat, z marżą 1,85 pkt proc. Maciej, Marta, Adam i Patryk zaciągnęli kredyt frankowy, oparty o LIBOR, a Kasia złotówkowy (WIBOR).
Maciej to niefartowny frankowicz, Kasia zwykły złotówkowicz, a Marta, Adam i Partryk to fartowni frankowicze, ale skutki ich sukcesu są różne. Marta po wyeliminowaniu klauzuli indeksacyjnej ma kredyt złotówkowy oparty o LIBOR, zaś Adam i Patryk doprowadzili do unieważnienia swoich umów. Adam musiał natychmiast zwrócić całość kapitału, a Patryk skutecznie powołał zarzut przedawnienia roszczenia banku o zwrot niezapłaconej jeszcze kwoty. Treść całej opinii przeczytasz w Dzienniku Gazecie Prawnej

Polacy rzucili się na kredyty hipoteczne. W pogoni za mieszkaniem zadłużamy się coraz bardziej

psav zdjęcie główneW ciągu roku wartość kredytów hipotecznych wzrosła aż o ponad 15 proc. To znacznie więcej, niż spodziewali się analitycy Biura Informacji Kredytowej, które przygotowało to zestawienie. BIK oceniał, że wzrost wyniesie co najwyżej 8 proc., ale nie doszacował potencjału rynku. A konkretnie wzrostu cen mieszkań, jaki nastąpił w ubiegłym roku. – Poza tym rok 2019 był rekordowy pod względem wartości przeciętnych wynagrodzeń, co przy nadal historycznie niskich stopach procentowych pozwoliło zaciągać Polakom coraz wyższe kredyty – tłumaczy Waldemar Rogowski, główny analityk BIK. W ten sposób zbiegły się dwa napędzające się trendy: z jednej strony rosło zainteresowanie mieszkaniami, z drugiej kupujących było stać na to, by pożyczać coraz więcej pod hipoteki. Dzięki czemu mogli nabywać coraz droższe własne M. Co również podkręcało popyt i prowadziło do dalszego wzrostu cen. O tym, że tak było, świadczą dane GUS o cenach mieszkań – w III kwartale ub.r. wzrosły one o ponad 9 proc. – a także informacje BIK wskazujące, że ubiegłoroczny kredytowy skok to zasługa większej sprzedaży kredytów na wysokie kwoty. – Dynamika tych powyżej 350 tys. zł wyniosła ponad 36 proc. – zwraca uwagę Waldemar Rogowski. Czy to źle? Z jednej strony tylko zbliżyliśmy się do rekordu z 2008 r., gdy wartość kredytów hipotecznych przekroczyła 66,3 mld zł. Ale wtedy poziom płac był dużo niższy niż dziś, a akcja kredytowa była napędzana nie tylko wzrostem cen mieszkań, ale też ofertą atrakcyjnych wówczas kredytów we frankach. I z tego punktu widzenia obecnie rynek jest bardziej bezpieczny. Co nie znaczy, że zupełnie nie ma ryzyka. Oprocentowanie jest dziś bardzo niskie, a to nie musi trwać wiecznie. Natomiast kredyt hipoteczny to zobowiązanie często na kilkadziesiąt lat.Rok 2019 był rekordowy pod względem wartości przeciętnych płac >>> Czytaj też: Mistrzowie przyciągania talentów. Polska spada w globanym rankingu Stać nas na większe mieszkaniaW 2019 r. o 15 proc. wzrosła wartość kredytów hipotecznych. Taką dynamikę trudno będzie utrzymać.W ubiegłym roku na zakup własnego M Polacy pożyczyli w bankach łącznie 65,02 mld zł. Biuro Informacji Kredytowej,
które udostępniło nam dane, zwraca jednocześnie uwagę, że liczba
kredytów zwiększyła się jedynie o 4 proc.Wnioski? Wartość kredytów się zwiększała, bo ceny
mieszkań szybko rosły. Analitycy mają co prawda problem z odróżnieniem,
czy wysoka wartość kredytów była skutkiem właśnie wzrostu ceny, czy też
bardziej ich przyczyną. Ponad wszelką wątpliwość można jednak
powiedzieć, że oba zjawiska miały ze sobą ścisły związek. Według
ostatnich danych GUS (za III kwartał 2019 r.) mieszkania były droższe
średnio o około 9 proc. niż rok wcześniej. Składa się na to wiele
czynników, jak choćby rosnące koszty budów (materiałów, pracy), czy
coraz bardziej ograniczony – a przez to droższy – zasób gruntów, na
których można stawiać budynki.– A z drugiej strony ci, którzy już podejmują
decyzję o zakupie mieszkania na własne potrzeby, najczęściej mają jasno
zdefiniowane oczekiwania: chcą mieszkać w konkretnej dzielnicy,
interesuje ich określony metraż itd. I jeśli cena takiego mieszkania
rośnie, to starają się wziąć większy kredyt – mówi Jarosław Sadowski,
analityk firmy doradczej Expander.Oczywiście nie dałoby się pożyczać więcej, jeśli
kredytobiorców nie byłoby na to stać. I tu mamy kolejny powód: wzrost
dochodów, który poprawia zdolność kredytową. HRE Investments, zajmująca
się inwestowaniem na rynku nieruchomości, policzyła, że dziś trzyosobową
rodzinę, w której rodzice mają pensje na poziomie średniej krajowej,
stać na kredyt o wartości 664 tys. zł. Rok temu dwie średnie krajowe
dawały mniejszą zdolność kredytową o ok. 70 tys. zł. Stopy procentowe są dziś na niskim poziomie, ale kiedyś urosną. Raty także Do tego dochodzi koszt spłaty takiego kredytu.
Stopy procentowe już od kilku lat są na bardzo niskim poziomie, ale – co
ważniejsze – retoryka instytucji odpowiedzialnych za ich kształtowanie
wskazuje, że jeszcze przez jakiś czas na takim pozostaną. – Z punktu widzenia kredytobiorców to bardzo
korzystna pespektywa, niemniej jednak zalecałbym wstrzemięźliwość.
Kredyt hipoteczny zaciągamy na 20–25 lat, wiec niemal pewne jest to, że
trafimy na okres, gdy stopy procentowe będą rosły, a wraz nimi nasze
raty – mówi Bartosz Turek, analityk HRE Investments. A Jarosław Sadowski
dodaje, że szczególnie duży problem mogą mieć ci, którzy skuszeni wizją
rosnącego rynku nieruchomości postanowili zaciągnąć dług na zakup
mieszkania w celach inwestycyjnych. – Może się zdarzyć, że oprocentowanie kredytów
wzrośnie na tyle, że przychody z czynszu nie będą w stanie ich pokrywać.
W tak długiej perspektywie, jaką jest trwanie kredytu hipotecznego,
mogą nastąpić wydarzenia nieprawdopodobne z dzisiejszej perspektywy –
mówi Sadowski. Podkreśla, że banki starają się uwzględniać przy
wyliczaniu zdolności kredytowej ryzyko wzrostu stóp, ale klienci też
powinni zachować ostrożność. Wszyscy eksperci, z którymi rozmawialiśmy, są
bardzo ostrożni w prognozowaniu trendów na rynku mieszkań i kredytów
hipotecznych na ten rok. Wiele zależy nie tylko od apetytów na lokale,
lecz także od ich podaży. A tu sprawa jest niejasna. Z jednej strony
mamy dużą liczbę nowo rozpoczętych budów. W ciągu całego roku rozpoczęto
ich ok. 240 tys., o niemal 7 proc. więcej niż w 2018 r. – Ale mamy już sygnały od deweloperów dotyczące
ograniczania liczby oferowanych do sprzedaży mieszkań, głównie przez
problemy z gruntami. Popyt na nieruchomości natomiast pozostaje
stabilny, a nawet rosnący ze względu na kupowanie mieszkań pod wynajem i
pojawianie się nabywców spekulacyjnych. Co w konsekwencji wpływa na
wzrost cen nieruchomości – mówi Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.
To powinno dalej podbijać wielkość kredytów, w ocenie BIK wzrośnie ona w
tym roku o ok. 10 proc. Ale liczba nowo udzielanych pożyczek może nawet
spaść: hamulcem jest i będzie wymóg posiadania wkładu własnego i
ostrożna polityka banków w okresie spowolnienia gospodarczego. Prognoza
BIK dla liczby kredytów jest przedziałowa: od jej 3-procentowego spadku,
po 5-procentowy wzrost.>>> Czytaj też: Polska w czołówce UE pod względem wzrostów cen mieszkań [DANE EUROSTATU]