To jest kpina. Rok temu…

To jest kpina.
Rok temu wzięłam sobie na raty coś w decathlonie w ramach karty kredtowej zakładanej w Credit Agricole.
Według banku karta została wysłana w ciągu pare dni, ale nigdy do mnie nie dotarła. Było w tej sprawie pare telefonów z banku, co sie dzieje, czemu nie korzytam, czy ja ją w ogóle mam.
Zawsze odpowiadałam, że nie, że karty nie otrzymałam, ze w zasadzie nigdy jej nawet nie potrzebowałam, bo chce sobie tylko spokojnie spłacić raty.

Minął rok, karty brak, ratki spłacone, chce zamknąć konto… a tu zonk bo ktoś właśnie nagle skorzystał z mojej karty.

Mało tego ktoś przez infolinie podając moje dane zmienił sobie nr kontaktowy, a nastepnie zwiększył limit kredytowy, następnie przez pare dni wybrał sobie łącznie 5000 zł. Sprawa poszła na policje

Teraz najlepsze. W placowce banku otrzymuję tylko informacje z datą, dopiero na infolini otrzymuję godziny wypłat. Ale jak został zmieniony mój limit, czy też czy otrzymam odsłuch tych rozmów? O wszystko to po prosiłam w reklamacji. I wiecie co?

Nie dość, że olali moje prośby to tylko powołali sie na jej regulamin, ze jesli w ciągu 10 dni do mnie nie doszła to to moja wina i elo. Trzeba było sie interesować. I że cytuje ‚jest to rażące niedbalstwo’ ale z mojej strony, a nie z ich.

A kwestia zmiany danych? To ze nigdy wczesniej z niej nie korzystałam? Że popełniono przestępstwo?

O nie nie nie. Tak się bawić nie będziemy #creditagricole ja tego tak nie zostawię.

#bank #finanse #pieniadze

KNF uderza w Alior Bank: 10 mln zł kary

psav zdjęcie główne”Komisja nałożyła na Alior Bank S.A. kary pieniężne za naruszenia między innymi przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi (obok innych naruszeń przepisów prawa). – Kara w wysokości 1 mln zł nałożona została za istotne naruszenie między innymi przepisów ww. ustawy w brzmieniu obowiązującym przed dniem 1 listopada 2015 r., – Kara w wysokości 9 mln zł nałożona została za naruszenie między innymi przepisów ww. ustawy w brzmieniu obowiązującym przed dniem 21 kwietnia 2018 r.” – czytamy w komunikacie. Zdaniem KNF, w każdym z przypadków zidentyfikowane naruszenia obejmowały: 1. brak zawarcia pisemnych umów dotyczących świadczenia usług maklerskich przyjmowania i przekazywania zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych (art. 74b ust. 2 w związku z art. 74b ust. 1 pkt 2 ww. ustawy), 2. brak zawarcia pisemnych umów dotyczących świadczenia usług maklerskich wykonywania zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych (art. 73 ust. 1 ww. ustawy), 3. świadczenie usług maklerskich bez uwzględnienia najlepiej pojętego interesu klienta (art. 83a ust. 3 ww. ustawy), 4. przekazywanie klientom bez uprzedniego zawarcia z nimi umów o doradztwo inwestycyjne, pisemnych rekomendacji dotyczących instrumentów finansowych (art. 76 ust. 1 ww. ustawy). >>> Czytaj też: Banki zaostrzą politykę kredytową w III kw. Wzrasta popyt na kredyty mieszkaniowe”Wskazane naruszenia związane były z pośrednictwem Alior Bank w obrocie certyfikatami inwestycyjnymi funduszy: WI Inwestycje Selektywne Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych, SGB WI Lasy Polskie Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych, WI Inwestycje Rolne Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych, WI Vivante Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych. Z ustaleń przeprowadzonego postępowania wynika, że miały miejsce między innymi przypadki braku zawierania przez bank pisemnych umów dotyczących przyjmowania i przekazywania oraz wykonywania zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych z osobami nabywającymi i zbywającymi certyfikaty inwestycyjne funduszy WI w ramach obrotu wtórnego za pośrednictwem biura maklerskiego banku” – czytamy także. Ponadto stwierdzono, że Alior Bank świadczył usługi doradztwa inwestycyjnego na rzecz klientów, z którymi nie zawarto wcześniej umów dotyczących tego rodzaju usług. Ustalenia postępowania wykazały, że pomimo braku umów pracownicy banku w drodze korespondencji e-mail przekazywali klientom informacje i udzielali im wskazówek dotyczących inwestycji w certyfikaty inwestycyjne funduszy WI. Informacje te pozwalały klientom na jednoznaczną identyfikację zarówno instrumentów finansowych (certyfikatów inwestycyjnych poszczególnych funduszy WI), jak również kierunku ich rekomendowanych inwestycji. „Komisja wskazuje, że świadczenie usług maklerskich powinno odbywać się zarówno w oparciu o obowiązujące w danej firmie inwestycyjnej regulacje wewnętrzne, jak i umowy zawierane z osobami, na rzecz których usługa jest świadczona. Umowy potwierdzają zgodną wolę stron co do zakresu faktycznie wykonywanych czynności i gwarantują zachowanie uprawnień z nich wynikających. Służy to ochronie interesów stron, w tym interesów klientów. Świadczenie usług maklerskich bez uprzedniego zawarcia umów z klientami stanowi więc naruszenie przepisów prawa oraz istotną nieprawidłowość polegającą na świadczeniu usług maklerskich bez uwzględnienia najlepiej pojętego interesu klienta. Zdaniem Komisji, obowiązek dołożenia najwyższej staranności i działania w zgodzie z najlepiej pojętym interesem klientów należy do fundamentalnych zasad postępowania firmy inwestycyjnej” – podsumowano w materiale. Alior Bank nie komentuje decyzji Komisji Nadzoru Finansowego z 6
sierpnia 2019 r. – przekazał we wtorek PAP dyrektor działu PR i
komunikacji wewnętrznej banku Marcin Herman. KNF nałożyła na bank 10 mln
zł kar za naruszenia m.in. przepisów ustawy o obrocie instrumentami
finansowymi.Przedstawiciel banku zwrócił uwagę, że w opinii KNF „na wysokość sankcji
znacząco wpłynęły działania podejmowane przez Alior Bank SA w celu
usunięcia skutków naruszeń prawa, w tym w szczególności działania wobec
osób, które za pośrednictwem Banku złożyły zapisy na certyfikaty
inwestycyjne funduszy WI. (…) Komisja wskazuje, że tego rodzaju
działania budują zaufanie do podmiotów nadzorowanych jako instytucji
zaufania publicznego i są pożądane z punktu widzenia ochrony interesu
klientów”.Na zakończenie wtorkowej sesji na GPW akcje Aliora zwyżkowały o ponad 9 proc.Komisja Nadzoru Finansowego informowała we wtorek po południu, że
nałożone na bank kary maja związek z naruszeniem m.in. przepisów ustawy o
obrocie instrumentami finansowymi.Komisja nałożyła na Alior w sumie 10 mln zł kar. Kara w wysokości 1 mln
zł nałożona została „za istotne naruszenie między innymi przepisów ww.
ustawy w brzmieniu obowiązującym przed dniem 1 listopada 2015 r.”.
Natomiast druga kara, w wysokości 9 mln zł, dotyczy naruszenia m.in.
„przepisów ww. ustawy w brzmieniu obowiązującym przed dniem 21 kwietnia
2018 r.”.”Wskazane naruszenia związane były z pośrednictwem Alior Bank SA w
obrocie certyfikatami inwestycyjnymi funduszy: WI Inwestycje Selektywne
Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych, SGB WI Lasy
Polskie Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych, WI
Inwestycje Rolne Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych,
WI Vivante Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych (dalej »fundusze WI«)” – napisano w komunikacie Komisji.KNF poinformowała, iż z ustaleń przeprowadzonego postępowania wynika, że
miały miejsce między innymi przypadki braku zawierania przez Bank
pisemnych umów dotyczących przyjmowania i przekazywania oraz wykonywania
zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych z osobami
nabywającymi i zbywającymi certyfikaty inwestycyjne funduszy WI w ramach
obrotu wtórnego za pośrednictwem Biura Maklerskiego Banku.Komisja wskazała też, że Alior Bank świadczył usługi doradztwa
inwestycyjnego na rzecz klientów, z którymi nie zawarto wcześniej umów
dotyczących tego rodzaju usług.Alior poinformował we wtorek, że w pierwszym półroczu br. osiągnął
przychody na poziomie ponad 2 mld zł o 3,6 proc. wyższe niż w
analogicznym okresie ubiegłego roku (1 mld 963 mln zł). Bank po sześciu
miesiącach wypracował 158 mln zł zysku netto.>>> Czytaj tez: Alior Bank spodziewa się dużo lepszego II półrocza pod względem wyniku netto

Krzywda bywa wieczna. O zadośćuczynienie można wystąpić po kilkunastu latach

psav zdjęcie główneNarracja ubezpieczycieli, że w miarę upływu czasu smutek po stracie jest mniejszy, nie zasługuje na aprobatę. Wynika tak z prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Zdaniem ekspertów orzeczenie to może stać się wzorem dla kolejnych składów orzekających. Bez wątpienia jest niekorzystne dla zakładów ubezpieczeń. Ale zarazem – jak słyszymy od prawników specjalizujących się w prawie ubezpieczeń gospodarczych – trudno wyrokowi cokolwiek zarzucić.
Powództwo po latach
W 2004 r. doszło do tragicznego wypadku, w którym samochód śmiertelnie potrącił kobietę. W 2017 r. wnuk ofiary pozwał ubezpieczyciela o zapłatę zadośćuczynienia. Ten bowiem wcześniej odmówił wypłacenia żądanej kwoty, wskazując, że żądający nie wykazał, ażeby doszło u niego do silnego wstrząsu psychicznego związanego ze śmiercią babki.
Rozpoznające sprawę sądy – najpierw rejonowy, a następnie okręgowy – nie miały wątpliwości co do tego, że powód był związany psychicznie z babką. W roku jej śmierci chodził do szkoły zawodowej. Widział się z nią często, pomagał jej w gospodarstwie rolnym, a babka dawała mu pieniądze na drobne wydatki. Bez wątpienia była dla powoda jednym z najbliższych członków rodziny.
Istotne dla sądów jednak było to, jak ocenić wystąpienie z powództwem po niemal 14 latach. Ubezpieczyciel przekonywał, że po takim czasie nie sposób ocenić, jakiej krzywdy doznał powód. Dziś jest przecież dorosłym mężczyzną, który zapewne babkę dobrze wspomina, lecz trudno wykazać, by jej brak był dla niego dojmujący.
Sądy obu instancji przyznały jednak rację powodowi. Przyznano mu 15 tys. zł zadośćuczynienia, których się domagał. Sąd okręgowy w uzasadnieniu orzeczenia wskazał, że nie podziela poglądu zaprezentowanego w sprawie przez pozwaną spółkę, jakoby wystąpienie przez powoda z roszczeniem o zadośćuczynienie po niemal 14 latach od zdarzenia wypaczało sens przyznania zadośćuczynienia.
„Stan naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci prawa do więzi rodzinnych ma charakter trwały. Powodowi niezmiennie towarzyszy uczucie pustki i straty. Permanentnie dotykają go skutki śmierci babki, kiedy pielęgnuje nagrobek” – wskazał sąd. I dodał, że okoliczność, iż z upływem czasu cierpienia psychiczne powinny maleć, nie oznacza, że na wysokość należnego stronie zadośćuczynienia ma wpływ to, w jakim terminie po zdarzeniu wystąpi się z żądaniem przyznania należnego zadośćuczynienia. Wystarczającym jest bowiem, aby nastąpiło to w okresie nieobjętym przedawnieniem.
Rany zostają na zawsze
Prawnicy spostrzeżenia sądu uważają za trafne.
– Zadośćuczynienie powinno mieć odczuwalną ekonomicznie wartość, a przyznana kwota taką rolę spełnia. Okres, jaki minął pomiędzy zdarzeniem a datą wniesienia pozwu, nie powinien być kryterium decydującym o wysokości przyznanego zadośćuczynienia, a sądy powinny badać okoliczności rzutujące na rozmiar doznanej krzywdy – wskazuje radca prawny Mateusz Wachowski, specjalizujący się w prawie ubezpieczeń. Podkreśla on, że przyczyny zwłoki we wniesieniu powództwa po traumatycznych przeżyciach mogą być bardzo różne, od samej nieświadomości prawnej po obawę przed powrotem traumatycznych przeżyć związanych ze śmiercią osoby bliskiej.
– Stąd też przy miarkowaniu zadośćuczynienia nie należy się kierować datą wniesienia pozwu – zaznacza mec. Wachowski.
Podobnie twierdzi radca prawny Mariusz Kowolik, partner w kancelarii Sadkowski i Wspólnicy. Zdaniem prawnika stanowisko zaprezentowane przez sąd jest prawidłowe.
– Jak słusznie zauważył sąd, nie sposób różnicować pozycji procesowej osób dochodzących zadośćuczynienia od tego tylko, czy wystąpili z nim zaraz po doznaniu krzywdy, czy też po upływie jakiegoś okresu – wskazuje mec. Kowolik. I twierdzi, że o ile prawdziwe pozostaje stwierdzenie, iż czas leczy rany, o tyle nie sposób uzależniać sytuacji osoby poszkodowanej od tego, w jakim terminie po zdarzeniu (o ile nie doszło do przedawnienia) dochodzi swych praw.
– Sąd powinien brać pod uwagę zarówno rozmiar krzywdy w chwili orzekania, jak i rozmiar krzywdy już doznanej przez poszkodowanego oraz tej, którą odczuwać będzie w przyszłości – uważa ekspert.
Także adwokat Michał Magdziak, senior associate w kancelarii Clifford Chance, zgadza się z rozstrzygnięciem nowosądeckiego sądu. Przy czym zwraca uwagę, że z perspektywy działalności towarzystw ubezpieczeniowych ważna jest pewność obrotu prawnego. W szczególności zaś to, aby nowe roszczenia nie pojawiały się po upływie znacznego czasu od wystąpienia zdarzenia uzasadniającego odpowiedzialność ubezpieczyciela. Z punktu widzenia ubezpieczycieli więc wyrok jest niekorzystny nie tylko dlatego, że trzeba wypłacić środki, lecz także dlatego, że kłopotliwe może być szacowanie ryzyka ubezpieczeniowego.
Ponadto – zdaniem mec. Magdziaka – po znacznym czasie od wystąpienia zdarzenia zwiększa się ryzyko, że roszczenie jest pozorne. – Dlatego sądy powinny wnikliwie badać na podstawie wszelkich dostępnych dowodów, czy pomiędzy osobą domagającą się zadośćuczynienia a zmarłym rzeczywiście istniała silna więź. Jak rozumiem, w tej sprawie zostało to dokładnie zbadane – konkluduje. 
>>> Czytaj też: Ekologiczna katastrofa w nieruchomościach? Nie panujemy nad terenami zdegradowanymi
orzecznictwo
Wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z 3 lipca 2019 r., sygn. akt III Ca 123/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Długi Polaków urosły o 180 proc. Dłużnicy w KRD są winni 54,7 mld zł [RAPORT]

psav zdjęcie główneJak informuje KDR BIG, wpis do rejestru jest cenną informacją dla innych uczestników rynku, że dana osoba lub firma ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań. Z możliwości sprawdzania i monitorowania dłużników korzysta już kilkaset tysięcy podmiotów.
„Od momentu powstania KRD (w 2003 r.) przedsiębiorcy i konsumenci pobrali z rejestru 216 milionów raportów o sytuacji finansowej przedsiębiorstw i osób prywatnych” – wskazano w informacji. Dodano, że początkowo funkcja windykacyjna była podstawowym zadaniem KRD, ale wszystko zmienił kryzys na światowych rynkach finansowych z lat 2007-2008. Rejestr stał się narzędziem dla wierzycieli, do skutecznego motywowania niesolidnych płatników, by zaczęli regulować należności, zanim sprawa trafi do windykacji, które „stało się batem na dłużników”. „Dzięki temu dłużnicy zwrócili właścicielom już 84,4 mld zł” – podano.
Według prezesa Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adama Łąckiego, banki, SKOK-i, firmy pożyczkowe, operatorzy telewizyjni, internetowi i komórkowi w największym stopniu sprawdzają każdego potencjalnego klienta przed zawarciem z nim umowy. „Jeśli figuruje on w KRD jako dłużnik, odstępują od umowy lub oferują mu dużo gorsze warunki. To jest cena bycia zadłużonym. Cieszy fakt, że w ostatnim czasie wzrosła liczba pobieranych raportów przez sektor MŚP, który jest najbardziej narażony na zatory płatnicze spowodowane przez współpracę z nierzetelnymi kontrahentami – powiedział.
Jak wynika z publikacji, aktualnie w KRD widnieje 2,7 mln dłużników, którzy mają na koncie łącznie 54,7 mld zł zaległych zobowiązań finansowych. W ciągu pięciu ostatnich lat zadłużenie to wzrosło o 182,5 proc. „Jeszcze pięć lat temu zadłużenie Polaków było trzy razy mniejsze, a średnie zadłużenie dłużnika było niższe o 11 tys. zł – zaznaczył Łącki. Dodał, że choć wiodło nam się gorzej, to mieliśmy mniejsze długi. „Wraz ze wzrostem stopy życiowej, zwiększyły się też nasze potrzeby oraz – niestety – zaległości” – podkreślił.
Jak wyjaśnił, wraz ze wzrostem naszych pensji, rośnie też apetyt na dobra materialne i wygodny styl życia. „Zaczynamy więcej kupować i pożyczać, bo myślimy, że nas będzie na to stać. Niestety, dość często jest to myślenie życzeniowe, niepoparte żadnym wyliczeniem” – powiedział.
Z danych KRD BIG wynika, że niezmienna jest struktura dłużników. „Od lat przeważają mężczyźni, którzy stanowią 63 proc. dłużników, największa grupa niesolidnych płatników to 30-40-latkowie i mieszkańcy najmniejszych miejscowości (do 5 tysięcy osób)” – podano.
Jak wskazano, największe zobowiązania na mapie Polski województwo mazowieckie: 8,1 mld zł. Tuż za nim jest śląskie z długiem ponad 7,7 mld zł, a na trzecim miejscu dolnośląskie z 5,1 mld zł. Najmniej zadłużone są: województwo podlaskie z długiem nieco ponad 1 mld zł, opolskie 1,1 mld zł i świętokrzyskie 1,2 mld zł.
Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej, jest największą w Polsce platformą wymiany informacji gospodarczej. Działa od 2003 r., jest częścią grupy finansowej Kaczmarski Group z Wrocławia. (PAP)
autorka: Longina Grzegórska-Szpyt
lgs/ drag/
84 miliardy odzyskane w 16 lat
Nowoczesna informacja gospodarcza ma już 16 lat! To właśnie 4 sierpnia 2003 roku powstało w Polsce pierwsze biuro informacji gospodarczej – czyli Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej. Wcześniej w naszym kraju nie było instytucji, która chroniłaby interesy wierzycieli oraz dostarczała wiedzy na temat sytuacji finansowej przedsiębiorstw i osób prywatnych. Od momentu powstania KRD przedsiębiorcy i konsumenci pobrali z rejestru 216 milionów takich raportów.
Informacją gospodarczą są dane dotyczące poszczególnych firm, instytucji, osób prywatnych (w tym m.in. adres, imię i nazwisko, PESEL, NIP, REGON etc.) oraz ich zobowiązań finansowych. Pozyskiwanie, przechowywanie i udostępnianie tych danych to zadanie biura informacji gospodarczej.
Jeszcze do niedawna pierwszym krokiem wierzyciela, który chciał odzyskać pieniądze od dłużnika, było wejście na drogę sądową lub oddanie sprawy do windykacji. 16 lat temu pojawiło się nowe rozwiązanie, w ramach którego wierzyciel mógł skutecznie zmotywować niesolidnych płatników, by zaczęli regulować należności, zanim sprawa trafi do windykacji. Tak powstał największy bat na dłużników, czyli Krajowy Rejestr Długów. Dzięki niemu dłużnicy zwrócili właścicielom już 84,4 mld zł.
Początkowo funkcja windykacyjna była podstawowym zadaniem KRD, ale wszystko zmienił kryzys na światowych rynkach finansowych z lat 2007-2008.
– We wrześniu 2007 roku, po pierwszych zawirowaniach na rynkach, gwałtownie wzrosła liczba pobranych raportów z KRD. Od tamtej pory znacznie więcej przedsiębiorców zaczęło przywiązywać wagę do weryfikacji, a także monitorowania w dłuższym czasie wiarygodności płatniczej kontrahentów, a rejestr stał się najważniejszym źródłem informacji dla firm – opowiada Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.
Rok Jak przyrastała liczba pobranych raportów w ostatnich 5 latach
2014 20 716 883
2015 27 324 457
2016 30 506 192
2017 33 764 407
2018 35 788 205
2019 I półr. 17 368 053
Informacja negatywna, czyli wysoka cena zadłużenia
Wpis do rejestru jest cenną informacją dla innych uczestników rynku, że dana osoba lub firma ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań. Z możliwości sprawdzania i monitorowania dłużników korzysta już kilkaset tysięcy podmiotów.
– Banki, SKOK-i, firmy pożyczkowe, operatorzy telewizyjni, internetowi i komórkowi w największym stopniu sprawdzają każdego potencjalnego klienta przed zawarciem z nim umowy. Jeśli figuruje on w KRD jako dłużnik, odstępują od umowy lub oferują mu dużo gorsze warunki. To jest cena bycia zadłużonym. Cieszy fakt, że w ostatnim czasie wzrosła liczba pobieranych raportów przez sektor MŚP, który jest najbardziej narażony na zatory płatnicze spowodowane przez współpracę z nierzetelnymi kontrahentami – tłumaczy Adam Łącki.
W biznesie posiadanie wiarygodnych informacji o kontrahencie jest podstawą podejmowania jakiejkolwiek decyzji finansowej i ma ogromne znaczenie w ocenie ryzyka kontraktu.
– Jeśli jesteśmy zainteresowani współpracą z danym przedsiębiorstwem, to wiedza o jego zaległościach finansowych może nas zabezpieczyć przed utratą pieniędzy. Bo jeśli firma ma długi, istnieje spore prawdopodobieństwo, że i nam nie będzie chciała zapłacić. W ciągu szesnastu lat pobrano z KRD już 216 milionów takich raportów o kondycji finansowej firm i konsumentów. Nie ma wątpliwości, że rola raportów będzie rosnąć, ponieważ już ponad 80 procent firm w Polsce ma problemy z wyegzekwowaniem należności od klientów – zauważa Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.
2,7 mln dłużników
Dziś w KRD widnieje 2,7 mln dłużników, którzy mają na koncie łącznie 54,7 mld zł zaległych zobowiązań finansowych. W ciągu pięciu ostatnich lat zadłużenie to wzrosło o 182,5%.

– Trzeba pamiętać, że skala zadłużenia rośnie z każdym dniem i z każdym dniem do rejestru trafiają nowi dłużnicy z nowymi zaległościami. Jeszcze pięć lat temu zadłużenie Polaków było trzy razy mniejsze, a średnie zadłużenie dłużnika było niższe o 11 tysięcy złotych. Ekonomicznie rzecz ujmując: choć wiodło nam się gorzej, to mieliśmy mniejsze długi. Wraz ze wzrostem stopy życiowej, zwiększyły się też nasze potrzeby i, niestety, zaległości. Wytłumaczenie jest dość proste: rosną dochody, więc rośnie też konsumpcja. Wraz ze wzrostem naszych pensji, rośnie też nasz apetyt na dobra materialne i wygodny styl życia. Zaczynamy więcej kupować i pożyczać, bo myślimy, że nas będzie na to stać. Niestety, dość często jest to myślenie życzeniowe, niepoparte żadnym wyliczeniem – dodaje Adam Łącki.
Jedno się nie zmienia: wśród konsumentów od lat przeważają mężczyźni, którzy stanowią 63% dłużników, największa grupa niesolidnych płatników to 30-40-latkowie i mieszkańcy najmniejszych miejscowości (do 5 tysięcy osób).

Mapa wszystkich długów
Od lat nie zmienia się również geografia zadłużenia. Największe zobowiązania na mapie Polski ma niezmiennie województwo mazowieckie: 8,1 mld zł. Tuż za nim jest śląskie z długiem ponad 7,7 mld zł, a na trzecim miejscu dolnośląskie: 5,1 mld zł. Najmniej zadłużone są: województwo podlaskie z długiem nieco ponad 1 mld zł, opolskie: 1,1 mld zł i świętokrzyskie: 1,2 mld zł.>>> Czytaj też: Handel danymi, czyli permanentna inwigilacja. Zobacz, co wiedzą o tobie firmy