Podsumowanie lipca (stan…

Podsumowanie lipca (stan aktywów na dzien 27.06.2019)

Tak wiem, że jeszcze dobre kilka dni do końca lipca, ale z racji tego, że podliczenie tego wszystkiego zajmuje mi 2-3h robię to w weekend. Sierpień podliczę 31.08 – czyli za 5 tygodni.

Wersja skrócona – pełna wersja znajduje się tutaj: https://growing.money/lipiec-2019-r-stan-portfela-marcin/

1. MINTOS:
Wartość konta pod koniec czerwca: 49 678,80 PLN
Wpłaty własne (przeniosłem sporo kapitału z FastInvest): 3926,08 EUR – czyli po aktualnym kursie – 16 782,40 PLN
Aktualna wartość konta po przeliczeniu wszystkiego na złotówki to 67 244,73 PLN
Zysk: 783,50 PLN

2. FASTINVEST – wycofałem sporo kapitału (ponad 16 000 PLN), co kosztowało mnie 369,28zł (wycofanie kapitału przed zakonczeniem pozyczki).
Stan konta miesiąc temu: 26 565,40PLN
Wycofany kapitał: 16 619.38PLN
Opłata „serwisowa” -369,28PLN
Aktualny stan konta: 9 752.28 PLN
Zysk a raczej strata: -193.74PLN

3. ENVESTIO
Stan konta miesiąc temu: 3 489,71 EUR
Aktualny stan konta: 3 527,19 EUR
Zysk: 37,48 EUR czyli 160.25 PLN po dzisiejszym kursie

4. CROWDESTOR
Stan konta miesiąc temu: 0
Stan konta aktualny: 1003,11 EUR
Wpłata własna: 1000 EUR
Zysk: 3,11 EUR, co w przeliczeniu na złotówki daje 13,29 PLN

5. KUETZAL
Stan konta miesiąc temu: 0
Wpłata własna: 1000 EUR
Stan konta aktualny: 1000 EUR
Zysk: 0

6. KOKOS
Ostatnie raty spływają.
Aktualne saldo konta: 24 891,18 PLN
Stan konta sprzed miesiąca: 28 816,23 PLN

Z kiepskich wiadomości – 3 windykacje w lipcu. Jedna odsprzedana na rynku wtórnym ze stratą 70%. Dwie w praktyce nie odzyskania. Mozna zapomnieć. Mimo to kokos wypracował dla mnie zysk. Wg. znpd zarobiłem 529,04 PLN
Dobre wiadomości? Jeszcze tylko 18 miesięcy do końca 😉

7. KONTO BANKOWE I GIEŁDA
Aktualne saldo: 28 275,81 PLN
Łączne wydatki z konta: 121,64 PLN

Na giełdzie zero ruchów. OML rośnie, Synerga szoruje po dnie. Izostal się nie sprzedał – ale przyjdzie dywidenda (jakieś 50zł).

8 FINANSOWO i pożyczki prywatne
W lipcu udzieliłem 4 pożyczek: 10k, 1k, 2k, 3k.

Stan konta miesiąc temu: 200 236 PLN
Stan konta aktualny: 195 346 PLN

PODSUMOWANIE CAŁOŚCIOWE:
Saldo sprzed miesiąca: 342 619,10 PLN
Aktualne saldo mojego portfela: 349 442,17 PLN
Zysk/strata: 6 823,07 PLN

Plus kwota którą pobrałem sobie z mojego konta inwestycyjnego: 121,64 PLN. W sumie wypracowany zysk to: 6 944,71 PLN

Od początku roku zarobiłem już ponad 30 000 PLN (wykres i liczby pokazują na niewiele mniejszą kwotę – a zawsze coś tam sobie podbieram z konta z którego inwestuję).
Od początku mojej przygody z inwestowaniem (2014) ponad 153 000 PLN.

#envestio
#wolnoscfinansowa
#pociagdozyskow
#pieniadze
#inwestycje
#inwestowanie
#mintos
#finanse
#pieniadze
#sociallending
#growingmoney
#kuetzal
#crowdestor

Bycie dyrektorem finansowym…

Bycie dyrektorem finansowym jakiejś niemałej firmy to prawdziwy #wygryw – oprócz zgarniania ogromnej sumy w skali miesiąca, taki facet ma swój własny gabinet i siedzi sobie w ciszy i spokoju będąc całkowicie odizolowanym od normickiego plebsu.
#przegryw #pracbaza #firma #finanse #takaprawda

Najlepsze lokaty? Te na trzy miesiące. Ale inflacji i tak nie pokonasz

psav zdjęcie główneChoć wysokość oprocentowania lokat bankowych nie powala na kolana, to nawet w tym obszarze można się pokusić o optymalizację. Tylko jak optymalizować 1,5% w skali roku? Trzeba bowiem mieć świadomość, że zgodnie z najświeższymi danymi NBP właśnie takie było przeciętne oprocentowanie nowozakładanej lokaty bankowej w maju 2019 roku. To oznacza, że powierzając bankowi na rok kwotę 10 tysięcy złotych można po potrąceniu podatku liczyć na około 123 złote odsetek. Dla porównania inflacja według najnowszego odczytu za czerwiec 2019 roku wynosiła 2,6% – wynika z danych GUS. To znaczy, że na przeciętnej bankowej lokacie tracimy w sensie realnym, a więc po uwzględnieniu inflacji. Z dostępnych dziś prognoz wynika, że będzie tak przynajmniej do końca 2020 roku – wynika z danych zebranych przez HRE Investments.Jeśli już lokata, to na trzy miesiąceJuż pobieżna analiza pokazuje, że na najwyższy procent można liczyć wybierając lokaty trzymiesięczne. Te zakładane w maju dawały zarobić 1,91% w skali roku. Choć wciąż po potrąceniu podatku jest to dwa razy mniej niż wynosi inflacja, to bez wątpienia efekt taki jest lepszy niż oferowane przez banki 0,87% na lokatach najkrótszych – zakładanych na nie dłużej niż miesiąc. Pozostałe typy depozytów – na pół roku, rok czy dłużej, są przeważnie oprocentowane na od 1,5 do 1,6% w skali roku, co także nie jest wynikiem imponującym. Ponad 3% w banku? Przygotuj się na bieg z przeszkodamiChcąc wyciągnąć z lokat jak najwięcej trzeba się więc przygotować na poszukiwania w gąszczu promocyjnych ofert bankowych. Tam na „wyjadaczy wisienek” czeka obietnica nawet ponad 3% zysku w skali roku. Oczywiście w przypadku takich ofert należy przygotować się na tzw. gwiazdki, czyli dodatkowe warunki, które trzeba spełnić. Może to być zobowiązanie do regularnych wpłat na konto, aktywne korzystanie z rachunku, bycie nowym dla banku klientem, czy odbieranie wynagrodzenia przy pomocy konta prowadzonego w danej instytucji. Do tego otwierając dodatkowe produkty wymagane w danej promocji, należy zwrócić uwagę, aby nie były one obarczone płatnymi usługami lub ubezpieczeniami.Każdy musi sam odpowiedzieć na pytanie czy gra jest warta świeczki. Przeważnie do ugrania jest 30 – 50 złotych dodatkowych odsetek w przeliczeniu na każde 10 tysięcy powierzonych bankowi na okres 3 miesięcy.>>> Czytaj też: Polakom szybko przybywa pieniędzy. Dlaczego ich nie inwestują?Autor: Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

Jestem ambitnym człowiekiem,…

Jestem ambitnym człowiekiem, czytam ambitne książki.
O ekonomii i finansach.

#komiksy #komiks #donald #kaczordonald #kaczka #ekonomia #finanse #hajs #komiksnadzis #gigant #przegryw #ksiazki #ksiazka #cebula #sknerus #sknerusmakkwacz #disney #nudy

5 mln zł z rezerwy budżetowej…

5 mln zł z rezerwy budżetowej na Park Pamięci Narodowej, jaki w Toruniu ma zamiar utworzyć ojciec Tadeusz Rydzyk oraz jego fundacja Lux Veritatis.
Dotacja została przyznana w październiku ubiegłego roku, ale opinia publiczna dotychczas nie została o niej poinformowana.
KLIK
Kwoty w tysiącach złotych:

#neuropa #bekazkatoli #polska #ciekawostki #finanse #gorzkiezale

Znamy szczegóły programu „Mój Prąd”. Jak zdobyć dopłatę do instalacji paneli słonecznych?

psav zdjęcie główneMinisterstwo Energii przedstawiło w czwartek pierwsze szczegóły programu, którego założenia przedstawili we wtorek premier Mateusz Morawiecki i ministrowie energii i środowiska – Krzysztof Tchórzewski i Henryk Kowalczyk. Dopłata – maksymalnie 5 tys. zł
Budżet skierowanego do gospodarstw domowych programu to 1 mld zł. Dofinansowanie to nie więcej niż 5 tys. zł i nie więcej niż 50 proc. kosztów instalacji o mocy od 2 do 10 kW. Chodzi o koszty kwalifikowane – zakupu i montażu instalacji fotowoltaicznej (PV).
Zgodnie z opublikowanymi w czwartek dodatkowymi założeniami, kto otrzymał dofinansowanie lub jest w trakcie realizacji inwestycji fotowoltaicznej w ramach innego programu, nie może ubiegać się o ponowne wsparcie w ramach programu „Mój Prąd”. Instalacja PV obejmuje panele fotowoltaiczne z niezbędnym oprzyrządowaniem; beneficjentem jest osoba fizyczna, która jest stroną umowy przyłączeniowej.Od kiedy rusza nabór wniosków o dofinansowanie?
Wnioski o dofinansowanie składane będą z formie papierowej. Można je przesłać np. pocztą, kurierem lub złożyć osobiście w NFOŚiGW. Do programu będą kwalifikowane koszty poniesione od 23 lipca 2019 r. Datą poniesienia wydatku jest data opłacenia faktury.
Aby dostać wsparcie, projekt nie może zostać zakończony – czyli przyłączony do sieci przez dystrybutora – przed ogłoszeniem naboru, natomiast musi być zakończony w momencie składania wniosku o dofinansowanie.
Oznacza to, że wnioski mogą być składane po zakupie i montażu instalacji PV, podpisaniu umowy dwustronnej z dystrybutorem energii i zainstalowaniu licznika dwukierunkowego, co jest równoznaczne z zakończeniem inwestycji – zaznaczyło ME.Jakie dokumenty trzeba dołączyć do wniosku?
Wniosek o dofinansowanie po jego zatwierdzeniu stanie się umową o dofinansowanie oraz wnioskiem o płatność. Do wniosku o dofinansowanie należy załączyć: fakturę za zakup i montaż instalacji PV, dowód zapłaty faktury, dokument potwierdzający instalację licznika dwukierunkowego wraz z danymi identyfikacyjnymi konkretnej umowy kompleksowej. Wzór dokumentu zostanie opublikowany wraz z ogłoszeniem naboru na stronach NFOŚiGW.Dopłata tylko do nowych urządzeń
Dofinansowanie może być udzielone jedynie na nowe urządzenia – wyprodukowane co najwyżej 24 miesiące przed instalacją; projekt nie może dotyczyć wzrostu mocy już wcześniej zainstalowanej instalacji PV.Będą kontrole
ME przewiduje też, że beneficjent zobowiązany będzie do zgody na ewentualne przeprowadzenie kontroli instalacji w ciągu 3 lat od dnia wypłaty dofinansowania, oraz do zgody na przetwarzanie i opublikowanie swoich danych osobowych, takich jak imię, nazwisko, miejscowość, a także dotyczących mocy instalacji.
Ministerstwo podkreśliło, że nie przewiduje stosowania zabezpieczeń udzielonego dofinansowania. >>> Czytaj też: Co zmieni „Mój prąd”, czyli 5 tys. zł dopłaty do paneli słonecznych? Policzyliśmy

Podatek od sprzedaży nieruchomości: Przesunięcia w małżeńskim majątku to nie nabycie

psav zdjęcie główneTo wniosek z najnowszych orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego, dotyczących przesunięć własnościowych między małżonkami.
W sprawach tego rodzaju możemy mieć do czynienia z dwiema sytuacjami. Po pierwsze, nieruchomość była kupiona do majątku wspólnego, a sprzedawana jest z majątku osobistego wskutek ograniczenia wspólności majątkowej w trakcie trwania małżeństwa. Po drugie, nieruchomość należała do majątku osobistego, a sprzedawana jest z majątku wspólnego wskutek rozszerzenia wspólności majątkowej w trakcie trwania małżeństwa.
Spory w takich przypadkach toczą się o to, czy takie własnościowe przesunięcia między małżonkami są nabyciem w rozumieniu przepisów podatkowych. Ma to istotne znaczenie przy zbyciu lokalu. Zasadą jest bowiem, że podatku nie trzeba płacić, jeśli np. dom lub mieszkanie sprzedawane jest po upływie 5 lat od nabycia (art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT). Jeśli zatem ograniczenie lub rozszerzenie wspólności małżeńskiej na nieruchomość nie oznacza jej nabycia – a tak wynika z wyroków NSA – to nie wydłuża się okres, po upływie którego można ją sprzedać zupełnie bez PIT.
Można wyjąć ze wspólności…
Jedna ze spraw rozpatrywanych przez sąd kasacyjny dotyczyła małżonków, którzy kupili nieruchomość do majątku wspólnego. Po upływie 5 lat od wspólnej transakcji zdecydowali się ograniczyć wspólność majątkową, w efekcie czego nieruchomość trafiła do majątku osobistego męża. Ten niemal od razu postanowił ją sprzedać.
W wyroku z 16 lipca 2019 r. (sygn. akt II FSK 2533/17) NSA stwierdził, że mąż może to zrobić bez podatku (nie musi płacić PIT od połowy dochodu ze zbycia). Dlaczego? Sąd wyjaśnił, że mąż nabył nieruchomość w całości w dacie jej zakupu do wspólności małżeńskiej, która jest wspólnością bez udziałową. Powołał się przy tym na argumentację przedstawioną w uchwale NSA z 15 maja 2017 r. (sygn. akt II FPS 2/17), dotyczącą sprzedaży nieruchomości przez owdowiałych małżonków.
…albo włożyć i sprzedać bez podatku
Drugie orzeczenie dotyczyło sytuacji odwrotnej. Kobieta nabyła mieszkanie jako panna. Po ślubie pozostawało ono w jej majątku osobistym zgodnie z zasadami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Była jedyną właścicielką nieruchomości przez pierwsze lata małżeństwa. Ostatecznie małżonkowie rozszerzyli jednak wspólność majątkową, włączając do niej mieszkanie i jako współwłaściciele chcieli je sprzedać. Było to po upływie 5 lat od kupna mieszkania przez żonę, ale raptem rok od rozszerzenia wspólności majątkowej.
Także i w tym przypadku NSA orzekł, że mąż nie będzie musiał płacić PIT od sprzedaży (wyrok z 2 kwietnia 2019 r., sygn. akt II FSK 822/17). Stwierdził, że nie można postawić znaku równości między rozszerzeniem wspólności na nieruchomość a jej nabyciem.
– Skoro wspólność małżeńska jest bezudziałowa, to nie jest możliwe określenie, jaka część została nabyta i sprzedana wskutek rozszerzenia wspólności – przyznaje Jakub Wirski, doradca podatkowy w Kancelarii Wilk Latkowski. Ekspert zgadza się więc z sądem, że w takiej sytuacji nie mamy do czynienia z nabyciem nieruchomości.
Sposób na optymalizację
Jakub Wirski zwraca uwagę, że sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku transferów między odrębnymi majątkami małżonków.
– W takich wypadkach mamy do czynienia z nabyciem nieruchomości w rozumieniu ustawy o PIT – wskazuje ekspert.
Zastrzega jednak przy tym, że biorąc pod uwagę korzystne stanowisko sądów, także tutaj podatku można uniknąć, o ile nieruchomość byłaby transferowana między majątkami osobistymi, przy jej przejściowym „ulokowaniu” w majątku wspólnym małżonków.
– Wystarczyłoby najpierw przetransferować ją z majątku odrębnego żony do wspólnego majątku małżonków, a następnie ograniczyć wspólność majątkową i przenieść ją do majątku odrębnego męża – tłumaczy Jakub Wirski.
Rację przyznają mu inni eksperci. Podobne wnioski wyciąga Mirosław Siwiński, doradca podatkowy i radca prawny w Advicero Tax Nexia, oraz Gerard Dźwigała, radca prawny i doradca podatkowy w Kancelarii Dźwigała, Ratajczak i Wspólnicy.
Żaden z ekspertów nie poleca jednak stosowania tego rozwiązania w praktyce z uwagi na klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania (art. 119a ordynacji podatkowej). Doradcy przypominają, że od 2019 r. zniesiono limit 100 tys. zł korzyści, który ograniczał jej stosowanie. Dziś więc może ona dotknąć każdego podatnika.
Krzywdząco przy darowiźnie
Gerard Dźwigała wskazuje, że ta ukazana wyżej sztuczna konstrukcja umożliwiająca optymalizację doskonale ujawnia bezsens pobierania podatku od sprzedaży nieruchomości darowanych. Termin 5-letni liczy się dla obdarowanego od momentu otrzymania darowizny i nie może on uwzględnić okresu posiadania nieruchomości przez darczyńcę (taką możliwość dano spadkodawcom).
– W swoich orzeczeniach sędziowie próbują bronić podatników przed moim zdaniem nieistniejącym obowiązkiem zapłaty podatku. Zamiast tego powinni podejść do problemu systemowo i wyłączyć z opodatkowania PIT wartość otrzymanej darowizny – przekonuje Gerard Dźwigała.
Jego zdaniem kolejne posunięcia, takie jak uchwały NSA, nowelizacje przepisów i pytania do Trybunału Konstytucyjnego, jednoznacznie potwierdzają, że dotychczasowe podejście jest niespójne, a budżet w ogóle nie powinien zarabiać na sprzedaży nieruchomości otrzymanych w drodze darowizny (patrz też infografika).>>> Czytaj też: Adresy akcjonariuszy dla wszystkich, czyli dane osobowe na wyciągnięcie ręki

Emerytki z rocznika 1953 straciły tysiące złotych. A ustawy nie ma

psav zdjęcie głównePrzypomnijmy, że sprawa dotyczy wyłącznie kobiet urodzonych w 1953 r., które jako ostatni rocznik miały możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę. Kiedy jednak osiągnęły powszechny wiek emerytalny umożliwiający przeliczenie tego świadczenia na wyższe (wypłacane do końca życia), okazało się, że zmieniły się przepisy i wypłacone świadczenia odjęto od kapitału emerytalnego. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. (sygn. akt P 20/16, Dz.U. poz. 539) część pań może ubiegać się o przywrócenie starych zasad.
Zakład wyjaśnia
Z najnowszych danych ZUS wynika, że większość kobiet z rocznika 1953, którym udało się przeliczyć emeryturę po emeryturze, zyskało finansowo (patrz grafika). Rekordzistki będą pobierać dodatkowo od 2 do 2,7 tys. zł miesięcznie. Na drugim biegunie są panie, których świadczenia zwiększyły się o zaledwie kilka groszy, i te, które nadal będą pobierać emeryturę w takiej samej wysokości, bo jej przeliczenie mogłoby ją obniżyć (ponieważ przepisy emerytalne chronią przed obniżką świadczenia, zamiast wartości ujemnej w tabeli obok jest zero).
Skąd takie różnice w „podwyżkach”? Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS, wyjaśnia, że sposób wyliczania emerytur ze starego systemu był i jest dla wielu osób bardziej korzystny. Decydujący jest tutaj zebrany kapitał składkowy. Jeżeli nie jest on znaczący, ale kobieta może wykazać w swoim stażu ubezpieczeniowym 10 lat w ostatnim dwudziestoleciu z wysokim wynagrodzeniem, jest ona premiowana przez stary system emerytalny. Stąd też po przeliczeniu świadczenia nie odniesie korzyści finansowej.
– Są jednak panie z rocznika 1953, które nie dość, że dysponowały wysokim kapitałem na koncie w ZUS, to jeszcze po przejściu na emeryturę dorabiały i odprowadzały składki. I one mogą liczyć na znaczący wzrost emerytury po przeliczeniu – tłumaczy rzecznik.
Nerwowa atmosfera
Emerytki nie kryją rozczarowania. Wciąż bowiem nie rozpoczęły się sejmowe prace nad senackim projektem nowelizacji ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1270 ze zm.), który realizuje wyrok TK. Na dodatkowym posiedzeniu 31 lipca br. izba niższa zajmie się kodeksem wyborczym i wyborem prezesa NIK. O kobietach z rocznika 1953 nie ma nawet słowa.
Czasu jest coraz mniej, bo w tej kadencji są zaplanowane jeszcze tylko dwa posiedzenia – 30 sierpnia i w połowie września. Tymczasem Sejm skierował dokument do zaopiniowania nie tylko przez partnerów społecznych, ale także przez prokuratora generalnego oraz Radę Nadzorczą ZUS. Ta zaś się zbiera 28 sierpnia. Do tego dochodzi konieczność przygotowania opinii przez Biuro Legislacyjne Sejmu oraz Biuro Analiz Sejmowych.
– Jeśli ustawa nie zostanie uchwalona, wszystko będzie trzeba zacząć od początku w następnej kadencji Sejmu – denerwuje się Jolanta Kajzer z Augustowa, która rozpoczęła akcję walki o prawa kobiet z rocznika 1953.
Na obawy dotyczące dalszych losów projektu ustawy zwraca uwagę także Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS.
– Codziennie odbieramy po kilkanaście telefonów od kobiet, które boją się o przyszłość. W najgorszej sytuacji są te panie, które nie mogą przeliczyć emerytury po emeryturze, bo od wydania decyzji przez ZUS już upłynęło pięć lat – zauważa.
Termin przedawnienia
Senacki projekt ustawy zakłada zniesienie tego ograniczenia. Wtedy wobec pań z rocznika 1953 pragnących wznowić postępowanie ZUS nie będzie mógł stosować art. 146 k.p.a., który przewiduje, że uchylenie decyzji nie może nastąpić, jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło pięć lat. Jeżeli zatem kobieta urodzona w 1953 r. wystąpiła do ZUS od razu po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego, a ten w 2013 r. wydał decyzję, nie może domagać się wznowienia postępowania. Bo pięć lat minęło w 2018 r.
– Okazuje się, że w Polsce czasami lepiej siedzieć cicho. Kobiety, które zorientowały się, że mogą mieć obniżoną emeryturę, i nie składały żadnego wniosku do ZUS, teraz są w dużo lepszej sytuacji niż te, które walczyły. Nie dotyczy ich bowiem żaden termin – zauważa Andrzej Strębski, niezależny ekspert ubezpieczeniowy.
Według niego vacatio legis w przypadku zmian emerytalnych powinno wynosić kilka lat, a nie kilka miesięcy.
Kara dla aktywnych
Eksperci podkreślają, że wyliczenia ZUS pokazują, że na niekonstytucyjnych przepisach najbardziej straciły kobiety, które pracowały po nabyciu prawa do wcześniejszej emerytury i dużo zarabiały.
– Niewielkie zmiany w tak skomplikowanym systemie mogą doprowadzić do sytuacji, że osoby najwięcej zarabiające są największymi przegranymi. I dlatego nie wolno przeprowadzać pochopnych zmian – podsumowuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu i ekspert Konfederacji Lewiatan.>>> Czytaj też: Zamiast emerytury będziemy mieć tylko mieszkania?

Komornicy po raz pierwszy musieli ujawnić swoje majątki. Co posiadają?

psav zdjęcie główneNie brak jednak i takich, którzy oprócz gotówki i ewentualnie samochodu oficjalnie nie posiadają niczego. Albo inaczej: takich, którzy przed upublicznianiem oświadczeń zdążyli przepisać majątek na małżonków czy dzieci. U niektórych jedyną pozostałością po posiadanych nieruchomościach są spłacane wciąż kredyty. Oświadczenia nie złożył Jacek Bogiel, uznawany za najbogatszego polskiego komornika, który pomimo rezygnacji z zawodu był do tego zobowiązany. Minister sprawiedliwości złożył wniosek o wydalenie go z zawodu. Majątki komorników na tacyNa co dzień prześwietlają stan posiadania dłużników, teraz ich własny został upubliczniony. Oświadczenia nie złożył Jacek
Bogiel, uchodzący za najbogatszego komornika w kraju. Zostanie wyrzucony
z zawodu.To pierwszy rok, w którym oświadczenia majątkowe
składane przez komorników są jawne. Taki wymóg wprowadziła nowa ustawa o
komornikach sądowych (Dz.U. z 2018 r. poz. 771 ze zm.). Wcześniej
przedstawiciele tej grupy zawodowej przekazywali prezesom sądów
apelacyjnych stosowne dokumenty, jednak nie były one upubliczniane.
Teraz, zgodnie z art. 32 ustawy, do 30 kwietnia komornicy byli
zobowiązani do złożenia oświadczeń według stanu na koniec roku
poprzedniego. Od 30 czerwca powinny one widnieć w internecie, w
biuletynie informacji publicznej poszczególnych sądów. >>> Czytaj też: Cała prawda o sytuacji finansowej polskich gmin. PIT gwoździem do trumny
Drobnym druczkiem
Wśród
oświadczeń zamieszczonych na stronie SA w Warszawie próżno np. szukać
dokumentu złożonego przez Jacka Bogiela, uchodzącego za jednego z
najbogatszych, jeśli nie najbardziej majętnego komornika w kraju.

Brak jego oświadczenia majątkowego spotkał się z naszą natychmiastową
reakcją w postaci wniosku o wydalenie z zawodu. Obecnie komornik jest
zawieszony – mówi dr Rafał Reiwer, zastępca dyrektor wydziału ds.
wykonywania orzeczeń i probacji Ministerstwa Sprawiedliwości.
Inna
sprawa, że komornik i bez tego by odszedł i nie złożył oświadczenia
właśnie z tego powodu. Z tym że, nawet przy rezygnacji z wykonywania
zawodu, złożenie oświadczenia majątkowego jest obowiązkowe, stąd
zdecydowane kroki resortu.
Wiele
wskazuje na to, że spora część majątku została przepisana na małżonków
(po ustanowieniu rozdzielności majątkowej) lub na dzieci
Pozostali
komornicy podeszli do nowej sytuacji rozmaicie. Niektórzy przesłali do
sądu pisma sporządzone komputerowo, dzięki czemu zawarte tam informacje
przedstawione są w czytelny sposób. Część osób, nawet gdy wypełniała
deklaracje odręcznie, robiła to bardzo starannie. Zarówno co do formy,
jak i co do treści – posiadaną gotówkę wykazywała co do grosza,
skrupulatnie przekazując też informacje o posiadanych nieruchomościach
(mieszkania, działki rolne, lasy), a także udziałach w funduszach
inwestycyjnych czy majątku ruchomym – i to nie tylko samochodach czy
motocyklach, lecz także zegarkach czy obrazach.
Niestety,
podobnie jak w przypadku innych osób pełniących funkcje publiczne
zobowiązanych do składania wykazu składników majątku, wielu komorników
wypełniało dokumenty w sposób czytelny tylko dla aptekarzy, przez co nie
zawsze wiadomo, czy mieszkanie ma 77 czy 27 metrów.
Bez nieruchomości, za to z kredytem hipotecznym
Różnie
także było z rzetelnością składanych oświadczeń. Jeden z doświadczonych
komorników, Krzysztof Dolny z Jasła, pomimo sporej gotówki na koncie,
nie wykazał żadnego mieszkania. Według oświadczenia jedyna nieruchomość,
jaką posiada wspólnie z żoną, to działka o powierzchni pudełka od
zapałek (0,0731 mkw.).
– Rzeczywiście.
Powierzchnia działki podana przeze mnie w oświadczeniu majątkowym
powinna być podana w metrach kwadratowych, a ja podałem w hektarach.
Powierzchnia działki wynosi 731 mkw., a nie jak podałem w oświadczeniu
omyłkowo – 0,0731 mkw. W związku z zaistniałą pomyłką wystąpię do
prezesa SA w Rzeszowie o wyrażenie zgody na korektę mojego oświadczenia w
tym zakresie – tłumaczy Krzysztof Dolny.
Inny
z doświadczonych i bardzo znanych w swoim okręgu komorników, Andrzej
Ritmann z Łodzi, nie wykazał żadnych posiadanych nieruchomości. Ma
jednak zaciągnięty w 2009 r. kredyt, z którego do spłaty pozostało mu
118 tys. zł. Niestety mężczyzna przebywa obecnie na wakacjach. Dlatego
nie udało nam się uzyskać wyjaśnień, w jaki sposób zaciągnął na tak
długi okres duży kredyt, który nie był zabezpieczony hipotecznie. Bo
zgodnie z oświadczeniem komornik żadnej nieruchomości, która mogłaby
stanowić zabezpieczenie wierzytelności, przecież nie posiada.

Taka sytuacja teoretycznie jest do wyobrażenia. Wystarczy, że kupiona
nieruchomość została podarowana np. dziecku, a kredytobiorca nadal
spłaca zadłużenie. Nie pamiętam, czy zwracaliśmy się o dodatkowe
wyjaśnienia do tego konkretnego komornika, ale na pewno miało to miejsce
w kilkunastu przypadkach. Co ciekawe, o wiele częściej zwracamy się o
doprecyzowanie oświadczeń majątkowych sędziów – mówi Tomasz Szabelski,
prezes Sądu Apelacyjnego w Łodzi.
Warto
dodać, że z przepisów jednoznacznie wynika, że kolegia sądów
apelacyjnych mają obowiązek weryfikacja oświadczeń i w razie pojawienia
się wątpliwości mogą żądać dodatkowych wyjaśnień. A przypadków, w
których komornik nie ma mieszkania, ale został z kredytem, znaleźliśmy w
różnych apelacjach jeszcze kilka.
Bogaty jak żona komornika
Przeglądając
oświadczenia z poszczególnych apelacji można uznać, iż nie brakuje
komorników, którzy pomimo dysponowania całkiem sporą gotówką są
posiadaczami jedynie dość wiekowego motocykla albo 10-letniego opla.
Ewentualnie mając 120 tys. zł na koncie i kancelarię przynoszącą ponad
200 tys. zł rocznego dochodu gnieżdżą się w 38-metrowej kawalerce (jak
jeden z komorników z warszawskiego Żoliborza). Niektórzy komornicy
wykazują posiadanie takich sum, które w ich miejscowości wystarczą na
zakup dużego mieszkania bez konieczności brania kredytu. Dlatego wiele
wskazuje na to, że spora część majątku została przepisana na małżonków
(po ustanowieniu rozdzielności majątkowej) lub na dzieci.–
Komornicy nie mają nic przeciwko dokładnemu badaniu ich oświadczeń
majątkowych czy to przez sądy czy Ministerstwo Sprawiedliwości. Jednak
ich upublicznienie może przynieść więcej szkody niż pożytku, co
dostrzegli autorzy projektu ustawy o jawności życia publicznego – tam
przewidziano, że oświadczenia nie będą publikowane. Jeśli miały miejsce
jakiekolwiek przesunięcia majątkowe, to podejrzewam, że powodem była
obawa o własne bezpieczeństwo – mówi Rafał Fronczek, prezes Krajowej
Rady Komorniczej.>>> Czytaj też: Polska jak Szwajcaria. Oto mapa nierówności dochodowych w Europie

5 lat strat na lokatach. Banki działają dwa razy wolniej niż inflacja

psav zdjęcie głównePolacy trzymają na rachunkach bankowych kwotę 789 mld złotych – wynika z majowego podsumowania przygotowanego przez NBP. To prawie 2 razy więcej niż budżet, którym rząd dysponuje w bieżącym roku. Większość oszczędności trzymana jest na bankowych kontach – zwykłych i oszczędnościowych (488 mld złotych). Reszta (301 mld) spoczywa na lokatach.Inflacja szybsza od bankówProblem w tym, że te bajońskie sumy w większości przypadków z czasem tracą na wartości. Wszystko dlatego, że od naliczonych odsetek najpierw trzeba odjąć podatek, a przez cały czas siłę nabywczą oszczędności uszczupla inflacja. Ta ostatnia na niekorzyść posiadaczy lokat i rachunków bankowych w ostatnich miesiącach wyraźnie przyspieszyła. Zobrazujmy całą sytuację konkretnym przykładem. Założona w czerwcu 2018 roku roczna lokata była oprocentowana na 1,75% – wynika z danych NBP. To znaczy, że powierzając wtedy bankowi kwotę 10 tys. złotych można było liczyć na 175 złotych odsetek. Od tej kwoty należy jednak jeszcze odjąć podatek (19%). To znaczy, że faktycznie po roku na rachunku znajdziemy kwotę 10 141,75 złotych. Problem w tym, że zgodnie z danymi GUS w czerwcu br. ceny dóbr i usług były przeciętnie o 2,6% wyższe niż w momencie zakładania wspomnianej lokaty. To znaczy, że statystycznie rzecz ujmując za pieniądze znajdujące się w banku posiadacz lokaty mógłby dziś kupić mniej rzeczy niż w momencie zakładania lokaty. Kapitał wraz z odsetkami pozwoliłby na takie zakupy jak kwota 9885 złotych przed rokiem. >>> Czytaj też: Polska jak Szwajcaria. Oto mapa nierówności dochodowych w EuropieStraty zaczęły się w 2015 rokuNiestety sytuacja taka nie jest niczym nadzwyczajnym w ostatnich latach. Już depozyty zakładane w grudniu 2015 roku skazane były na to, że nie dadzą realnie zarobić swoim posiadaczom – wynika z szacunków HRE Investments. Gdyby tego było mało, to kontrakty terminowe na stopy procentowe oraz projekcja inflacji przygotowana przez bank centralny pokazują, że podobnie będzie w przypadku lokat zakładanych przynajmniej do grudnia 2020 roku. Fenomen zysku dodatniegoW sumie więc mówimy już o ponad 5 latach realnych strat na lokatach. Po prawdzie w okresie tym zdarzył się jeden epizod, w którym posiadacze rocznych lokat mogli zamiast strat notować zyski. Był to jednak swoisty wypadek przy pracy. W dużej mierze wynikał on z rządowej interwencji na rynku energii elektrycznej. To dzięki niej inflacja w styczniu i lutym 2019 roku była dość skromna wynosząc odpowiednio 0,7% i 1,2%. Dzięki tak niskim wynikom nawet rachitycznie oprocentowanym lokatom założonym rok wcześniej udało się przynieść swoim posiadaczom realny – choć bardzo skromny – zysk. Chcielibyśmy bezpiecznie, ale choć z odrobiną zyskuW obliczu takiej sytuacji trudno się dziwić, ze Polacy poszukują alternatywy dla swoich pieniędzy. Właśnie dlatego miliardy złotych płyną na rynek nieruchomości czy obligacji. To poszukiwanie relatywnie bezpiecznej inwestycji, która pozwala pokonać rozpędzającą się inflację powoduje też, że promocyjne bankowe oferty, wychylające się ponad rynkowy standard, nie narzekają na brak popularności. Bez wątpienia tak samo byłoby gdyby sejm uchwalił przetrzymywany w parlamentarnej zamrażarce projekt ustawy o FINN-ach (polska wersja znanych na Zachodzie REIT-ów). W zamyśle miały to być firmy notowane na giełdzie, których zadaniem miało być inwestowanie na szeroko pojętym rynku mieszkaniowym. W zamian za regularne dzielenie się zyskami z akcjonariuszami miały one korzystać z preferencji podatkowych. Z każdym dniem zbliżania się daty wyborów szanse na uchwalenie wspomnianej ustawy w bieżącej kadencji Parlamentu maleją. Oczywiście inwestycja taka nie byłaby pozbawiona ryzyka, a bessa giełdowa najprawdopodobniej doprowadziłaby do przecen wypłacających dywidendy FINN-ów. Z drugiej strony FINN-y pozwoliłyby Polakom na bezobsługowe inwestowanie na rynku mieszkaniowym z niewielkimi wymaganiami odnośnie inwestowanej kwoty. Wystarczyłoby bowiem kupić pojedynczą akcję firmy zajmującej się wynajmem. Taka oferta bez wątpienia spotkałaby się z dużym zainteresowaniem inwestorów.>>> Czytaj też: Polakom szybko przybywa pieniędzy. Dlaczego ich nie inwestują?Autor: Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

Na wsi nie dość że jest…

Na wsi nie dość że jest chjowo, wyobcowanie społeczne, patusy, zjbany zasięg przez co słaby internet, brak rozrywek, w chxj nieczyste powietrze(bo wszyscy janusze na wsi palą śmieciami, ale nie ma czujnikow to nie pokazuje) to jeszcze wychodzi drogo w wielu kwestiach
Załóżmy że chodziłbym na siłkę co drugi dzień, na basen 2 razy w tygodniu i do galerii raz na 2 tygodnie
Oskarek z wojewódzkiego na miesiąc na przemieszczanie się do tych miejsc wyda 47zł (bilet 3 miesieczny w Wwa kosztuje 140, w innych miastach nawet taniej)
ja wydałbym na dojazdy do tych miejsc 600 zł jakbym jeździł na raz na siłkę, basen i do galerii, jak w innych dniach to 1000 zł
Nie wspomne też o tym że na wsi ludzie zarabiają mniej, praca jedynie za 2k maks dla początkującego a i z dostępnością pracy słabo, mowie o p0lsce z, skąd ja jestem
ALE WYSTARCZY PRZECIEŻ UDERZYĆ PIĘŚCIĄ W STÓŁ, WZIĄĆ SIĘ SIEBIE I SKOŃCZYĆ NARZEKAĆ
#przegryw #wies #p0lska #polska #finanse #zalesie #chlewobsranygownem

Piekielnie drogie czartery…

Piekielnie drogie czartery VIP-ów – w 2018 roku o 240% droższe niż średnioroczna wartość w latach 2014 – 2017
W trakcie kontroli przeprowadzonej przez Najwyższa Izbę Kontroli wykonania budżetu państwa w 2018 r., w części Obrona Narodowa inspektorzy sprawdzili m.in. stan umów zawartych w ostatnich latach na czarter samolotów typu Embrayer od PLL LOT w celu przewozu urzędników MON, a także Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu i Senatu oraz Rady Ministrów.

(…) NIK ustalił, że wartość (netto) czarteru na 2018 r. wynosiła 85,9 mln zł i była wyższa o 240,4 proc. od średniorocznej wartości netto czarteru w latach 2014–2017 (wynoszącej 35,7 mln zł – gdy łącznie wartość czarteru w latach 2014–2017 wyniosła 142,8 mln zł).

Szef Inspektoratu Uzbrojenia wyjaśnił NIK, że z uwagi na późne, w dniu 16.11.2017 r. podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o konieczności zawarcia kolejnej umowy na czarter samolotów dla najważniejszych osób w państwie (…) wykonawca – PLL LOT S.A. zaplanował skierowanie wydzielonych dotąd dwóch samolotów Embrayer do komercyjnej siatki połączeń w 2018 roku. „Potrzeba ponownego zabezpieczenia transportu dla VIP spowodowała konieczność wyłączenia przez Wykonawcę tych dwóch samolotów z siatki połączeń, a w to miejsce „pozyskania” dwóch dodatkowych samolotów z rynku. Z uwagi na terminy, PLL LOT S.A. wyleasingował (…) dwa samoloty (…). PLL LOT S.A. (…) wskazał, iż ponosi znacząco zwiększone koszty (…) leasingu, co było konieczne ze względu na zobowiązanie do pilnego zapewnienia w 2018 r. dostępności dwóch samolotów w ramach czarteru dla VIP” – wynika z kontroli NIK. Przypomnijmy, że wtedy na czele MON stał Antoni Macierewicz.

Znalezisko tutaj:
https://www.wykop.pl/link/5054799/piekielnie-drogie-czartery-vip-ow-czyli-oszczednosci-wg-pis/

#polska #wojsko #lotnictwo #finanse #ciekawostki