Hehehe, wchodzi 0% pit dla…

Hehehe, wchodzi 0% pit dla młodych. Koleżanka różowego pracuje za najniższą + premie (300 – 400 zł). Zgadnijcie kogo właśnie poinformowali, że obcinają „premie” o wartość dochodowego xD

#podatki #finanse #januszebiznesu

Program „Dobry start”. Od 1 lipca można składać wnioski o świadczenie

psav zdjęcie główneW tym roku, podobnie jak w roku poprzednim, rodzice i opiekunowie uczących się dzieci do 20 r. życia (w przypadku dzieci z niepełnosprawnościami – do 24 r. życia) będą mogli składać wnioski o jednorazowe świadczenie w ramach programu „Dobry start”.
Jak przypomniała minister Borys-Szopa, wnioski o tzw. wyprawkę szkolną będzie można składać od 1 lipca za pośrednictwem internetu, a od 1 sierpnia – drogą tradycyjną.
„Cały czas powtarzamy, że 1 lipca startuje składanie wniosków online o świadczenie +Rodzina 500 plus+ w nowej odsłonie, czyli obejmujące każde dziecko do 18. roku życia, również pierwsze i jedyne w rodzinie i pieczy zastępczej. Pragnę jednak przypomnieć i mocno podkreślić, że również od 1 lipca można składać za pośrednictwem internetu wnioski o tzw. wyprawkę szkolną, czyli +Dobry start+. I podobnie jak w przypadku +500 plus+, wnioski drogą tradycyjną będzie można składać od 1 sierpnia” – powiedziała Borys-Szopa.
Jeśli kompletny wniosek wpłynie w lipcu lub w sierpniu, wówczas świadczenie zostanie wypłacone nie później niż do końca września (a nawet przed rozpoczęciem roku szkolnego). W przypadku wniosków składanych w późniejszym terminie, świadczenie będzie wypłacane do dwóch miesięcy od dnia złożenia wniosku.
„Początek roku szkolnego, zwłaszcza przy większej liczbie dzieci, to ogromny wydatek dla domowego budżetu. Wyprawka szkolna to zwykle lekko licząc kilkaset złotych. Program +Dobry start+ powstał po to, by odciążyć rodziców w tym trudnym okresie, to inwestycja w edukację polskich dzieci. Inwestycja niezwykle ważna i potrzebna” – podkreśliła minister rodziny.
Wskazała, że w 2018 r., czyli pierwszym roku działania programu, wypłacono łącznie 4 353 267 świadczeń „Dobry start”. W ubiegłym roku program kosztował 1 305 679 432 zł. Zgodnie z szacunkami, w 2019 r. program będzie kosztował 1,442 mld zł.
„Nie mamy wątpliwości, że są to dobrze wydane pieniądze. Wspieranie rodzin to jeden z najważniejszych celów naszego rządu. +Dobry start+ jest tego dobrym przykładem” – podkreśliła szefowa MRPiPS.
Świadczenia z programu „Dobry start” mogą się łączyć ze świadczeniami wypłacanymi z programu „500 plus”. Nie przysługują jednak „z urzędu”. Wniosek można złożyć w tych samych instytucjach, co wniosek o 500 plus, czyli w urzędzie miasta lub gminy, ośrodku pomocy społecznej lub innej jednostce wyznaczonej w gminie (np. w centrum świadczeń). Wnioski o świadczenie dla dzieci przebywających w pieczy zastępczej są z kolei przyjmowane przez powiatowe centra pomocy rodzinie. Termin składania wniosków upływa 30 listopada. Z programu będzie mogło skorzystać 4,6 mln dzieci.
Świadczenie „Dobry start” nie przysługuje na dzieci uczęszczające do przedszkola oraz dzieci realizujące roczne przygotowania przedszkolne w tzw. zerówce w przedszkolu lub szkole. Nie obejmuje także studentów, uczniów szkół policealnych i uczniów szkół dla dorosłych.>>> Czytaj też: Młodzi się cieszą, samorządy płaczą. Ulga stworzy wyrwę w budżecie

Z aplikacji mobilnych aktywnie korzysta już ponad 9 mln klientów banków

psav zdjęcie główneOznacza to, że w ciągu 12 miesięcy liczba osób aktywnie korzystających z bankowości w komórce wzrosła nominalnie o 2,72 mln klientów.
Według ZBP w ciągu roku takich klientów przybyło blisko 3 mln. Tym samym, ponad połowa klientów aktywnie korzystających z bankowości elektronicznej robi to za pomocą smartfona lub tabletu.
Jak informuje ZBP, w I kwartale 2019 r. liczba rachunków klientów indywidualnych, mających możliwość korzystania z bankowości elektronicznej, sięgnęła 38,72 mln, z czego 17,49 mln użytkowników co najmniej raz w miesiącu logowało się do systemu transakcyjnego w swoim banku. W stosunku do poprzedniego kwartału odnotowano wzrost w obu kategoriach odpowiednio o 1,65 proc. i 1,60 proc., co nominalnie oznacza przyrost klientów o 630 tys. i 274 tys.
W przypadku klientów indywidualnych, którzy aktywnie korzystają z e-bankowości, ponad 51 proc. korzysta z niej za pomocą aplikacji mobilnych swoich banków.
ZBP poinformował też, że klienci sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) mających rachunki bankowe z dostępem do bankowości elektronicznej posiadali na koniec marca tego roku 2 mln 753 tys. kont w bankach. Jednocześnie liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które każdego miesiąca korzystają z elektronicznego dostępu do swojego rachunku wynosiła 1,59 mln.>>> Czytaj też: Jak wybrać PPK? Sprawdź, ile będą kosztowały poszczególne subfundusze

Ponad 2 mln zeznań bez zatwierdzania. Co dziesiąty podatnik nie zainteresował się swoim PIT

psav zdjęcie główneAutomatyczna akceptacja oznacza, że jeśli podatnik nie zatwierdził ani nie odrzucił zeznania przygotowanego przez Krajową Administracją Skarbową (KAS), to przyjmuje się, że zostało ono przesłane do urzędu skarbowego z końcem kwietnia br. (wraz z upływem terminu na rozliczenie z fiskusem za 2018 r.).
Ponad 2 mln deklaracji zaakceptowanych automatycznie to prawie jedna trzecia wszystkich zeznań wypełnionych przez KAS w ramach usługi Twój e-PIT.
W skali prawie 20 mln wszystkich złożonych PIT-ów za 2018 r. (zarówno papierowo, jak i elektronicznie) może to oznaczać, że co dziesiąty podatnik nie zainteresował się zeznaniem.
Ponad 168 tys. osób, których e-PIT został zatwierdzony w sposób automatyczny, dostało informację o konieczności zapłaty podatku (jeśli z zeznania wynikała niedopłata).
Prawie jedna trzecia
Z danych przekazanych nam przez MF wynika, że liczba wszystkich przesłanych deklaracji za zeszły rok, a więc zarówno w formie papierowej, jak i przez internet, wyniosła 19,9 mln. Z tego przez usługę Twój e-PIT złożono prawie 7 mln zeznań rocznych. W tej liczbie mieści się aż 2 203 947 zeznań zaakceptowanych automatycznie.
W zdecydowanej większości były to deklaracje PIT-37 (2 152 839 sztuk). Automatycznie przesłanych formularzy PIT-38 było 51 108.
Mogli złożyć papierowe
Ponad 2 mln deklaracji zaakceptowanych automatycznie nie jest równoznaczne z całkowitą bezczynnością. W praktyce mogło być tak, że podatnik złożył samodzielnie zeznanie w ostatnich dniach kwietnia, w wersji papierowej. Wówczas taka deklaracja miała pierwszeństwo przed PIT-em automatycznie zaakceptowanym w usłudze Twój e-PIT.
Informacja o niedopłacie
Plusem automatycznej akceptacji e-PIT było to, że kto nie zrobił nic w zakresie rozliczenia się z fiskusem z dochodów za ubiegły rok, nie ryzykował karą za niedopełnienie tego obowiązku.
Jeśli z e-PIT wynikał podatek do zapłaty, to urzędy skarbowe miały miesiąc na poinformowanie o tym podatnika. Takie informacje zostały więc wysłane do 31 maja. Na uregulowanie niedopłaty było 7 dni od doręczenia pisma z urzędu. Jeżeli podatnik uregulował podatek w tym terminie, to nie płacił odsetek za zwłokę.
W tym trybie urzędy skarbowe wysłały łącznie 168 891 informacji o kwocie podatku do zapłaty – czytamy w odpowiedzi KAS na pytanie DGP.
Termin zwrotu
A co, jeśli z zeznania wynikała nadpłata podatku? Wówczas urząd skarbowy musiał ją zwrócić. W przypadku elektronicznych rozliczeń termin zwrotu został skrócony do maksymalnie 45 dni (był liczony od 1 maja 2019 r.).
Deklarację złożoną automatycznie (PIT-37 i PIT-38) można zobaczyć, logując się na swoje konto w usłudze Twój e-PIT na stronie www.podatki.gov.pl. Jest ona tam uwidoczniona bez względu na formę złożenia. Każdy podatnik może też za pośrednictwem systemu skorygować swoje zeznanie. ©℗
Część osób świadomie nie akceptowała deklaracji
psav pictureOpinia Marka Gadacza, doradcy podatkowego, partnera w CRIDO
Ponad 2 mln automatycznych akceptacji to dużo w stosunku do całkowitej liczby zeznań e-PIT. Niemniej, skoro ustawodawca umożliwił automatyczną akceptację, to pewnie część podatników po prostu świadomie skorzystała z tej opcji, bo tak było łatwiej. Pełniejsza analiza wymagałaby wiedzy o tym, jaki odsetek podatników w ogóle nie otworzył e-PIT, a jaki się z nim zapoznał, ale uznał, że zgadza się z zeznaniem i dlatego niczego więcej nie robił (bo nie musiał). Prawdopodobnie w tej pierwszej grupie mieszczą się osoby, do których urzędy skarbowe wysłały następnie wezwanie do zapłaty. Zakładam bowiem, że jeśli już ktoś otworzył e-PIT i go przejrzał, to nawet jeśli formalnie go nie zaakceptował, powinien mieć świadomość, że ma podatek do zapłaty w określonym terminie.
Pomimo początkowych kontrowersji związanych z możliwością nieuprawnionego logowania się do systemu czy ze zgłaszanymi przez podatników błędami w przygotowanych deklaracjach samo rozwiązanie e-PIT oceniam pozytywnie. Narzędzie ułatwiło rozliczenie się z fiskusem. Automatyzacja tego procesu pozwala ponadto uniknąć choćby błędów rachunkowych.
W rozliczeniach za 2019 r. system ma objąć także deklaracje podatkowe przedsiębiorców. Jest czas, żeby wyeliminować ewentualne błędy systemu. Ich występowanie niestety podważa zaufanie do narzędzia i może skutkować niechęcią do jego używania.>>> Czytaj też: Jak wybrać PPK? Zobacz, ile będą kosztowały poszczególne subfundusze

Jak wybrać PPK? Zobacz, ile będą kosztowały poszczególne subfundusze

psav zdjęcie głównePracodawcy, decydując się na wybór instytucji, która poprowadzi dla nich pracownicze plany kapitałowe, będą mieli nie lada kłopot. W pierwszym etapie każda z nich będzie miała czystą kartę. Nie ma jeszcze wyników inwestycyjnych, do których można by się odwoływać i porównywać z konkurencją. Ramy strategii inwestycyjnych też są sztywno określone przez ustawę o PPK i każdy subfundusz musi się w nich zmieścić. Jedyne parametry, które można jakoś już porównywać, to koszty bieżące, w które wchodzi m.in. opłata za zarządzanie, i profile ryzyka poszczególnych subfunduszy, które mogą się od siebie nieznacznie różnić.
Czym pracodawca mógłby się więc kierować przy wyborze PPK? Najprostszy sposób to porównać wszystkie subfundusze oferowane w ramach PPK, które są dostępne na portalu MojePPK.pl. To oficjalne źródło informacji, strona jest administrowana przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju i znajdują się na niej najbardziej istotne dane ze wszystkich instytucji oferujących dziś pracownicze plany kapitałowe.
Sprawdziliśmy, jakimi kosztami mogą obciążyć uczestników planów poszczególne instytucje. Da się to zrobić na podstawie dokumentów z kluczowymi informacjami dla inwestorów, choć wszystkie instytucje zastrzegają, że wielkość tych kosztów jest na razie szacunkowa ze względu na brak historii inwestycji. Niemniej jednak daje to ogólne pojęcie, o jaką wartość może się pomniejszyć pula oszczędności odkładanych w PPK, bo koszty są potrącane z aktywów.
Instytucje zabiegają o klientów, tnąc opłaty za prowadzenie PPK
Pierwsze spostrzeżenie: choć ustawa narzuca instytucjom dość rygorystyczny limit opłaty za zarządzanie i premii za wyniki (odpowiednio 0,5 proc. i 0,1 proc. wartości zgromadzonych środków w funduszach), to jednak niektóre próbują na tym polu między sobą konkurować. Najlepszy przykład to oferta Aviva TFI, które w swojej prezentacji w ogóle nie uwzględniło opłaty za zarządzanie, bo nie zamierza jej pobierać do końca 2020 r. Dzięki temu w zestawieniu wszystkich 17 PPK wypada zdecydowanie najtaniej, pokazując tylko koszty dodatkowe, skalkulowane na podstawie rynkowych stawek. Innym towarzystwem, które deklaruje brak opłaty za zarządzanie, jest TFI PZU. W tym przypadku nie będzie ona pobierana do 30 czerwca 2020 r. Choć w swoich kluczowych informacjach instytucja zaprezentowała wielkość kosztów z uwzględnieniem opłaty. psav picture max width
Instytucje oferujące PPK (w większości to towarzystwa funduszy inwestycyjnych) próbują też kusić ograniczaniem opłat za wyniki. Ustawa zakłada, że można taką opłatę będzie naliczyć, jeśli będą one odpowiednio dobre, lepsze od średniej, ale cztery instytucje już zadeklarowały, że nie będą ich pobierać.
To, że instytucje już próbują przyciągać niskimi opłatami, jest zrozumiałe dla uczestników rynku funduszy. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, zwraca uwagę, że robią to podmioty, którym rachunek ekonomiczny na to pozwala. Zawieszając opłaty, bardzo dokręcają śrubę konkurencji w warunkach i tak już niskich limitów narzuconych przez ustawę. Ponadto autorzy projektu PPK, definiując opłaty na rzecz funduszy, opierali się na funkcjonujących na rynku faktycznych kosztach za zarządzanie w produktach podobnych do PPK, jakimi są pracownicze programy emertytalne.
– Niższe opłaty to premia za długoterminowość. Fundusze, nazwijmy je, regularne, mają nieco wyższy pułap opłat, bowiem są produktami płynnymi, gdzie uczestnik może w każdej chwili wycofać środki. Dlatego zarządzający, mając perspektywę, że powierzone aktywa zostaną w funduszu na dłużej, może zaoferować niższe opłaty – mówi Marcin Dyl.
W podobnym tonie wypowiada się Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE). Zwraca uwagę, że limit kosztów został ustalony na poziomie zbliżonym do obecnych opłat pobieranych przez OFE. A to, że instytucje finansowe oferujące PPK próbują wykorzystać wszystkie możliwości, by zdobyć klientów, również obniżając opłaty, jest naturalne.
– Stąd sytuacja, którą obserwujemy. Nie możemy zapomnieć, że deklaracja bardzo niskich opłat jest czasowa, a ponadto dotyczyć będzie niewielkich jeszcze aktywów, więc nie obciąży znacząco instytucji. Można się spodziewać, że podejmując decyzje o oferowaniu PPK, wszyscy zdawali sobie sprawę, że projekt będzie rentowny dopiero po kilku latach – mówi prezes Rusewicz.
Nasi rozmówcy są zgodni co do tego, że pracodawcy będą zwracali również uwagę na inne aspekty działania instytucji oferujących PPK. Według prezes Rusewicz dla wielu firm największym kłopotem będzie w ogóle wdrożenie planów i przeprowadzenie kampanii informacyjnej wśród pracowników. Dlatego każda instytucja, która będzie je w tym wspierać, może liczyć na dodatkowe punkty.
– Im więcej w tym zakresie będzie oferować, im bardziej odciąży przedsiębiorców, tym jej oferta będzie postrzegana jako korzystniejsza. Swoją drogą to właśnie pole jest doskonałym obszarem, gdzie branża może pokazać swoją odpowiedzialność i budować zaufanie – ocenia prezes IGTE. Marcin Dyl dodaje, że poza ceną nieco ważniejszymi wskaźnikami są: jakość, doświadczenie, marka, stabilność zespołu i komunikacja z klientami, w tym przypadku z pracodawcą i z samymi uczestnikami programu. Wszyscy oczekują wsparcia, jasnych, rzeczowych materiałów, wykorzystania nowoczesnych kanałów dostępu, dyspozycyjności. – Bardzo ważna też będzie obsługa posprzedażowa, ponieważ pracodawca może w każdej chwili zmienić instytucję finansową – podkreśla prezes IZFiA.>>> Czytaj też: Koniec chwilówek i rozrost szarej strefy? Rząd postanowił pozbyć się firm pożyczkowych z rynku

Związkowcy i pracodawcy: pieniądze z OFE powinny być traktowane jak prywatne

psav zdjęcie główneDobiegają końca konsultacje społeczne rządowego projektu o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych (OFE) na indywidualne konta emerytalne (IKE). Ostatnie przed wakacyjną przerwą posiedzenia Sejmu (zaplanowane są jeszcze dwa – w lipcu) mogą być okazją do uchwalenia tej ustawy. I to pomimo licznych wątpliwości partnerów społecznych.
Jasny zapis
Ci nie mają złudzeń, że o skuteczności przekształcenia OFE w IKE zadecydują regulacje ustawowe. A sprawą najważniejszą będzie jasny zapis o tym, że przekazane do IKE środki będą w pełni prywatne.
– Wszyscy pamiętamy, co się działo wokół pieniędzy zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych: najpierw ubezpieczeni byli mamieni wizją wakacji pod palmami, kiedy jednak na ich kontach oszczędności zaczęły przyrastać, rząd zabrał połowę – przypomina Waldemar Lutkowski, wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych. – Dlatego konieczne jest, aby na wzór pracowniczych planów kapitałowych w ustawie znalazł się zapis, że środki z OFE skierowane do IKE będą prywatne – dodaje.
Natomiast prof. Jan Klimek, wiceprezes Związku Rzemiosła Polskiego, podkreśla, że ludzie mają coraz mniej zaufania do przepisów ubezpieczeniowych, które ciągle się zmieniają. – Po dwudziestu latach od startu otwartych funduszy emerytalnych zapadła decyzja o ich całkowitej likwidacji, chociaż miała to być gwarancja wypłaty wyższych emerytur. I dlatego rzemieślnicy mogą wybrać IKE, które umożliwi im jednorazową wypłatę pieniędzy do ręki – podkreśla.
Wojciech Nagel z Business Centre Club, członek Rady Nadzorczej ZUS, zwraca uwagę, że to właśnie BCC, jako pierwsza organizacja, podnosił konieczność jednoznacznego zapisania w ustawie o PPK, że środki tam gromadzone będą prywatne. – I dlatego, jeśli obecnie strona społeczna podnosi potrzebę wprowadzenia takich zapisów przy przekształceniu OFE, to trzeba je wprowadzić. Jest to wyjątkowo ważne, bowiem podnosi zaufanie społeczeństwa do nowego rozwiązania – dodaje.
Ale jest i druga strona medalu, na którą zwraca uwagę Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan. – To rozwiązanie wiąże się z ryzykiem zbyt szybkiego wykorzystania środków przez osoby, którym brak samokontroli i dyscypliny finansowej. Ale jest to cena, którą trzeba zapłacić za wyraźne rozdzielenie publicznego systemu emerytalnego i prywatnych instytucji oszczędzania na starość – podkreśla. – Poza tym w przypadku funkcjonowania wielu funduszy emerytalnych trudno jest zaoferować korzystną rentę dożywotnią, ponieważ oczekiwany czas życia na emeryturze zależy od płci, wykształcenia czy dochodów, a nie wiemy, jaki będzie skład ubezpieczonych w poszczególnych funduszach. Wysokie ryzyko powoduje zaś obniżenie świadczenia – dodaje.
Niższe emerytury
Ale to nie koniec zastrzeżeń. W ocenie OPZZ zaproponowane w projekcie rozwiązania spowodują, że nie tylko będzie mniej pieniędzy na cele publiczne, ale także będzie to miało szkodliwy wpływ na sytuację przyszłego emeryta. – To spowoduje, że emerytury będą niższe niż w przypadku pozostawienia wszystkich środków w ZUS, co w przyszłości może spowodować dalsze zmiany, prowadzące w efekcie do emerytury obywatelskiej – podkreśla Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ, członek Rady Nadzorczej ZUS.
Poza tym osoby decydujące się na IKE muszą wiedzieć, że tylko emerytura wypłacana przez ZUS jest świadczeniem dożywotnim, a kapitał zgromadzony na starość ma gwarancje waloryzacji. Jak wylicza Bogdan Grzybowski, skumulowana w ostatnim pięcioleciu stopa waloryzacji konta ZUS wynosi ponad 35 proc. Dla porównania skumulowana stopa OFE z lat 2014–2018 wyniosła zaledwie 14 proc.
– I właśnie dlatego kwestie dotyczące wyjścia z systemu emerytalnego środków przekazanych z OFE do IKE budzą moje największe wątpliwości – podkreśla Henryk Nakonieczny, członek prezydium NSZZ „Solidarność” ds. dialogu społecznego i negocjacji. – Nie tylko ubezpieczony nie otrzyma emerytury dożywotniej, ale także taka wypłata nie będzie mieć dzisiejszych gwarancji państwa – dodaje.
Trudne terminy
Pracodawcom zaś nie podoba się termin likwidacji OFE wyznaczony na 21 lutego 2020 r. Jak podkreśla w swoim stanowisku do projektu ustawy Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, termin ten zbiega się z okresem, w którym będą prowadzone najintensywniejsze działania związane z wdrożeniem pracowniczych planów kapitałowych w podmiotach zatrudniających od 50 do 249 osób. – W związku z tym postulujemy wydłużenie o trzy miesiące terminów zdefiniowanych w ustawie – proponuje.
Także Rada Pracodawców RP dostrzega konieczność wydłużenia okresu przejściowego na dostosowanie prowadzonej działalności do wymogów ustawy. Niezbędne jest także wydłużenie do trzech miesięcy okresu przekazywania informacji do ZUS o złożonej przez członka OFE deklaracji w sprawie przeniesienia zgromadzonych na jego rachunku pieniędzy do Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Zaproponowany termin to 5 kwietnia 2020 r.
Związkowcy mają także zastrzeżenia co do zmiany sposobu działania FRD. Środkami z OFE, które będą przypisane do ZUS, ma bowiem zarządzać towarzystwo funduszy inwestycyjnych, którego jedynym akcjonariuszem jest Polski Fundusz Rozwoju. W obecnym stanie prawnym pieniędzmi FRD zaś zarządza ZUS. I to tak skutecznie, że uplasowały go na pierwszym miejscu pośród 34 krajowych funduszy inwestycyjnych stabilnego wzrostu. – I wydaje się, że zarządzanie tym funduszem powinno pozostać w ZUS – dodaje Bogdan Grzybowski. ©℗
Etap legislacyjny: projekt w konsultacjach>>> Polecamy: Fiskus zyska nową broń przeciwko zalegającym z podatkami

Przestępcy okradli Ci konto w…

Przestępcy okradli Ci konto w banku? Wyłudzili hasło lub zainfekowali komputer? Zgodnie z prawem banki powinny Ci oddać środki w ciagu 1 dnia❗️wg niektórych nawet wtedy, jeśli powodem był phishing lub infekcja komputera złośliwym oprogramowaniem. Ale musisz wiedzieć jak postępować i jakie przepisy przywołać, aby zwrot w ogóle nastąpił:
https://www.wykop.pl/link/5015261/jak-odzyskac-pieniadze-od-banku-po-kradziezy-z-wykorzystaniem-phishingu/
Opisujemy co robić po stracie pieniędzy, nawet na skutek własnego niedopatrzenia.
Długie, ale warto przeczytać, zachować na przyszłość i przesłać znajomym — ataków „na dopłatę 1 PLN” jest coraz więcej (ale nie tylko one są przyczyną coraz większych strat Polaków).

#security #bezpieczenstwo #niebezpiecznik #hacking #banki #pieniadze #finanse #bankowosc #hakerzy #zlodzieje #informatyka

Niestety @M1r14mSh4d3 wrzucił…

Niestety @M1r14mSh4d3 wrzucił mnie na czarną za zadanie prostego pytania w jego wpisie:

https://www.wykop.pl/wpis/42187341/finanse-publiczne-po-maju-2015-dochody-116-2-mld-z/

Więc pozwolę sobie zamieścić wykres który chciałem zamieścić tam. @M1r14mSh4d3 twierdzi, że obecny rząd przyczynił się do zwiększenia dochodów państwa. Jako dowód przedstawia porównanie roku 2015 i 2019. Jego twierdzenia można zweryfikować jednym wykresem który tutaj wklejam. Wykres przedstawia dochody budżetu państwa w dolarach PPP per capita (dane na wykresie są coroczne a ostatnia kropka to 2017 rok). Jak widać dochody rosną we wszystkich państwach w regionie i nasz obecny rząd nie ma z tym nic wspólnego.

pokaż spoiler #rzad #polska #polityka #finansepubliczne #finanse #4konserwy #dobrazmiana #pis #500plus #neuropa

Woś: „Społeczne życie hipoteki” czyli dług po polsku

psav zdjęcie główne
Nie wszyscy (a raczej trzeba powiedzieć: „nieliczni”) mają tyle szczęścia co warszawski raper. W życiu większości pracujących Polek i Polaków etapy „umowy o dzieło” i „kredytu hipotecznego” albo po sobie następują, albo występują równolegle (spaja je oczywiście most „zdolności kredytowej”). W tym sensie doświadczenia opisane w nowej książce Mikołaja Lewickiego są dość uniwersalne. psav picture
Lewicki jest socjologiem, który w swoim pisaniu łączy gospodarkę i kulturę. Jest to zestawienie bardzo ciekawe, a nawet intelektualnie modne. Dość powiedzieć, że jeden z najbardziej inspirujących autorów ostatnich lat Amerykanin David Graeber z London School of Economics porusza się dokładnie po tych samych torach. Łączy namysł antropologa oraz ekonomisty. Efektem tych połączeń są głośne i autentycznie intrygujące książki, spośród których najważniejszy jest oczywiście „Dług. Pierwsze pięć tysięcy lat”. Lewicki zainteresowania ma podobne, a w pewnym sensie podobna jest także jego książka. „Społeczne życie hipoteki” to przecież nic innego jak rozważania o długu właśnie. Tyle że w naszym polskim, posttransformacyjnym kontekście.Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP