Wenezuela: prawie milion procent inflacji

Załamanie się gospodarki i systemu świadczeń socjalnych wprowadzanych od początku rewolucji boliwariańskiej, zainicjowanej przez zmarłego w 2013 r. prezydenta Hugo Chaveza, powoduje lawinowe narastanie protestów społecznych w Wenezueli: we wrześniu było ich blisko tysiąc – średnio 33 dziennie.

Prywatyzacja zysków,…

Prywatyzacja zysków, nacjonalizacja strat.
Upaństwowienie PESA Bydgoszcz przyszło w momencie kiedy firma prawie upadła, za rok 2017 ma 583 mln straty netto, ale ciekawe są też jej zobowiązania, które wynoszą 1,9 mld złotych przy kapitale własnym na poziomie 177 mln złotych. Bankier sugeruje, że w momencie kiedy państwowy PFR zaangażował się w przejęcie firmy, jej aktywa mogły być niższe niż zobowiązania.

(…) Na koniec 2017 roku kapitał własny spółki wynosił 177 mln zł, podczas wszystkie zobowiązania spółki sięgają aż 1,9 mld zł. Ponownie, jeszcze gorzej sytuacja wygląda na poziomie grupy, gdzie kapitał własny na koniec grudnia sięgał ledwie 9 mln zł, przy zobowiązaniach na poziomie 1,8 mld zł. Nie trudno sobie wyliczyć, że przy takim tempie generowania strat, w momencie dopinania umowy z PFR Pesa mogła mieć zobowiązania wyższe niż łączna suma wszystkich aktywów spółki.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ogromna-strata-Pesy-w-minionym-roku-7622757.html

Dodatkowo obecnie wśród zastawionych aktywów tej firmy są m.in. wzory przemysłowe i znakowi towarowe.

(…) O kondycji finansowej producenta pociągów i jego właściciela świadczy lista zastawionych aktywów. W „produkcyjnej” Pesie Bydgoszcz zabezpieczenia dotyczą nieruchomości, wyrobów, zapasów, a od listopada ubiegłego roku również udziałów w spółkach zależnych, rachunków bankowych, czy… wzorów użytkowych i przemysłowych i znaków towarowych. W holdingu – „rzeczy ruchome i prawa, które stanowią zorganizowaną całość gospodarczą o zmiennym składzie”, rachunki bankowe, a także akcje Pesa Bydgoszcz.
https://forsal.pl/biznes/aktualnosci/artykuly/1319989,stan-pesy-jest-krytyczny-znamy-wyniki-finansowe-firmy.html

Jest też znalezisko:
https://www.wykop.pl/link/4608765/stan-pesy-jest-krytyczny-znamy-wyniki-finansowe-firmy/

#neuropa #pesa #polska #kolej #finanse #4konserwy

Ja pierdziele ten kraj jest…

Ja pierdziele ten kraj jest popierdzielony. Wszyscy pieprzą o tym czy strajk w LOT jest uzasadniony czy też nie, a wszystkim umyka najistotniejsza kwestia: spółka skarbu państwa dla optymalizacji kosztów stosuje umowy b2b, a to samo państwo od przyszłego roku zamierza niby zamieniać takie umowy na umowę o pracę xD.

Czyli uwaga: rządzący nie chcą się zgodzić na zmianę, która mają zamiar uszczęśliwiać wszystkich w przyszłym roku xD

Co ciekawe od stycznia znika limit składek na ZUS. Czyli przy umowie o pracę LOT musiałby płacić za pilotów olbrzymi składki do ZUS. Dodatkowo w przypadku umowy o pracę piloci szybko wpadaliby w 32% stawkę PIT (żenująco niski próg 82 tys złotych, nie waloryzowany od 10 lat), czyli chcąc zapewnić im taką samą pensję netto, LOT szybko by się wykrwawił.

Do czego zmierzam: rząd zdaje sobie sprawę, że przez wysokie koszty pracy jego spółka nie poradziłaby sobie na rynku, więc stosuje w niej umowy b2b. Co robi w takiej sytuacji rząd? Obniża koszty pracy na umowie o pracę? Nie, rząd je jeszcze zwiększa (likwidacja limitu składek ZUS) i chce zlikwidować możliwość zawierania umów b2b xD Szkoda, że nie chce zacząć zmiany od swoich spółek. A to wszystko przy oklaskach gawędzi, bo bogatym dowalą.
#lotnictwo #lot #ekonomia #finanse #gospodarka

Na świecie jest coraz więcej superbogaczy – i są oni coraz bogatsi

psav zdjęcie główneNiskie stopy procentowe, rosnące kursy akcji i nieruchomości, wzrost gospodarczy to czynniki, za sprawą których w 2017 r. majątek najbogatszych ludzi na świecie powiększył się o 19 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągając rekordową wartość 8,9 biliona USD.
Ta gigantyczna suma (w przeliczeniu na euro ponad dwukrotnie większa od PKB Niemiec – odnotowuje agencja dpa) przypada na 2158 ludzi, czyli 4,1 mld USD na osobę. W 2016 roku miliarderów było „tylko” 1979.
Przy obliczaniu majątku superbogaczy uwzględniane są aktywa, odnotowywane po raz piąty z rzędu: firmy, udziały w firmach, prywatne nieruchomości, a także zbiory dzieł sztuki.
Od lat szybko rosną majątki najzamożniejszych Chińczyków. W 2017 r. superbogacze w Państwie Środka warci byli 1,12 biliona USD, co oznacza wzrost o 39 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Chiński klub miliarderów liczył w 2017 r. 373 osoby; rok wcześniej było ich 318.
Średnia wieku chińskich miliarderów wynosi 55 lat, podczas gdy średnia światowa dla klubu superbogaczy to 64 lata.
Majątek superbogaczy jest największy w USA; w 2017 r. wzrósł o 12 proc., osiągając 3,1 biliona USD. W Europie wzrost ten wyniósł 19 proc., co oznacza, że europejscy miliarderzy są warci 1,9 biliona USD. Bank USB zwrócił uwagę, że w Europie głównym źródłem wzrostu był wzrost kursu euro wobec amerykańskiego dolara. Liczba europejskich miliarderów wzrosła „zaledwie” o 4 proc.

Znalezisko: Lotnisko w…

Znalezisko: Lotnisko w Radomiu: ogłoszono przetargi na rozbudowę.
Tak, to te słynne lotnisko które w tym roku ogłosiło upadłość xD Trzeba je powiększyć bo jest za małe i nikt nie chce z niego latać.

#neuropa #radom #polska #gospodarka #lotnictwo #finanse

Wracamy do II wojny…

Wracamy do II wojny światowej, podniebnych pojedynków i asów lotniczych

Hans Joachim Marseille uznawany jest za jednego z największych asów lotniczych drugiej wojny światowej. Przypisuje mu się 158 strąconych samolotów wroga. Był najbardziej lubianym niemieckim pilotem myśliwskim, a niemieckie Frauen pisały do niego tysiące listów. Niemiecka prasa zrobiła z niego bohatera, nazywając go „Orłem Afryki” lub „Gwiazdą pustyni”, choć on sam zupełnie nie nadawał się do tej roli: kpił z dyscypliny, nie lubił Hitlera i Göringa, namiętnie słuchał zakazanego w Trzeciej Rzeszy jazzu i miał za najlepszego przyjaciela czarnoskórego człowieka z Transwalu. W dodatku powszechnie uważano go za nieokrzesanego kobieciarza i pijaka.

Link do znaleziska – Orzeł Afryki, czyli jeden z największych asów lotniczych

Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach. Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

Dodatkowe Tagi: #niemcy #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #wojsko #zwyczaje # #militaria #dyplomacja #finanse #bitwyswiata #polska #potop #nauka #iiwojnaswiatowa #samoloty #afryka

Zabawnym w proteście…

Zabawnym w proteście pracowników LOT jest fakt, że firma należąca do skarbu państwa zmniejsza koszty poprzez wypychanie pracowników na samozatrudnienie, a jednocześnie to samo państwo chce walczyć z wypychaniem pracowników na samozatrudnienie xD

Dr Laska zapowiedział, że duże zmiany w kodeksie komisja zaproponuje dla samozatrudnionych. – Przygotowujemy definicję tego, do którego momentu uznać osobę, która powinna pracować na podstawie umowy o pracę, a do którego uznać, że jest samozatrudniona – wyjaśniał. – Jeżeli ktoś pracuje dla jednego podmiotu i jego działalność gospodarcza nie wnosi zasadniczych wartości dla zleceniodawcy, to będzie uznawane to jako praca na umowę o pracę – dodał.
https://www.polskieradio.pl/42/275/Artykul/1987665,Zmiany-w-Kodeksie-pracy-26-dni-urlopu-niezaleznie-od-stazu
#ekonomia #finanse #biznes #b2b

Polacy wolą wydawać pieniądze niż je oszczędzać

psav zdjęcie główneTo najważniejsze wnioski z raportu „InfoKredyt: oszczędzanie”, jaki niebawem opublikuje Związek Banków Polskich. „Oszczędzanie na wszelki wypadek” determinuje jego charakterystykę: Polacy odkładają pieniądze zwykle na krótki termin. Dla jednej piątej klientów banków pół roku to maksymalny dopuszczalny termin. Efekt: trzymanie środków przede wszystkim na rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych, czyli takich, z których można je wypłacić w każdej chwili. Te konkluzje potwierdzają też inne dane, np. o zmianach wartości depozytów gospodarstw domowych, jakie publikuje Narodowy Bank Polski. We wrześniu wartość depozytów bieżących wzrosła o prawie 15 proc. w skali roku. Zaś w przypadku terminowych nastąpił niemal 3-proc. spadek. Włodzimierz Kiciński, wiceprezes ZBP, mówi, że przyrost odłożonej gotówki na rachunkach bieżących nie powinien dziwić. To pochodna rosnących dochodów gospodarstw domowych. Te zwiększają się dzięki dobrej koniunkturze w gospodarce, rosnącemu zatrudnieniu i płacom. Niepokojąca jest jednak niechęć do odkładania pieniędzy na dłużej. – Zainteresowanie oszczędzaniem długoterminowym jest raczej umiarkowane. Można to częściowo zrozumieć w czasach rekordowo niskich stóp procentowych. Ale dużo jest jeszcze do zrobienia w edukacji finansowej. Pomóc mogłoby też państwo, stosując jakieś zachęty dla tego typu oszczędzania – mówi wiceprezes ZBP. Bez tego struktura oszczędzających się istotnie nie zmieni.Dziś – według raportu ZBP – prawie 60 proc. całej odłożonej gotówki należy do osób w wieku 50–65 lat. Czyli tych, które już się czegoś dorobiły i nie muszą wydawać całych dochodów na bieżącą konsumpcję. Młodsi zaczynają oszczędzać zbyt późno i nie odkładają na dłużej. Za to znacznie częściej się zadłużają, by spełnić swoje konsumpcyjne aspiracje.Około 40 proc. bankowców pytanych przy okazji tworzenia raportu twierdzi, że ich klienci zaciągają kredyty gotówkowe, aby kupić dobra trwałego użytku, jak samochód czy sprzęt RTV-AGD. To też koresponduje z wynikami innych badań. Na przykład tymi z raportu o oszczędzaniu ING Banku Śląskiego, opublikowanego wiosną. Wskazują one, że 62 proc. Polaków uważa, że pieniądze są po to, aby je wydawać, a nie odkładać. Dla 44 proc. wydawanie pieniędzy na dłuższą metę jest przyjemniejsze niż ich oszczędzanie. Większość uważa też, że lepiej poprawić sobie komfort życia jak najszybciej bez wybiegania myślami w przyszłość.W badaniach ZBP także widać ten aspekt: ponad 40 proc. ankietowanych bankowców jest zdania, że Polacy wolą wydawać niż oszczędzać. Samo oszczędzanie nie sprawia im żadnej przyjemności, skoro jest traktowane jako wyjście awaryjne na wypadek kłopotów. Mimo to eksperci ZBP uważają, że stopa oszczędności w gospodarce będzie rosła. W 2017 r. według danych OECD wynosiła 1,82 proc. W tym roku ma zwiększyć się do 2,5 proc., w 2019 r. do 3,6 proc. Taki będzie pośredni efekt uruchomienia pracowniczych planów kapitałowych. W statystykach środki odkładane do PPK powiększą aktywa emerytalne Polaków, które są składową oszczędności w gospodarce. O ile? Według założeń autorów projektu w ciągu dziewięciu lat działania planów ich aktywa zwiększą się z 6 mld zł już w przyszłym roku do 138 mld zł w roku 2027. Dla porównania w II kwartale aktywa emerytalne i ubezpieczeniowe gospodarstw domowych wynosiły prawie 299 mld zł. Według Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa ZBP, pozytywny skutek mogą przynieść też działania edukacyjne. – W tym roku obejmą one w sumie 350 tys. uczniów i studentów przy zaangażowaniu 1 tys. wolontariuszy i 2,5 tys. nauczycieli – mówi Pietraszkiewicz.>>> Polecamy: Paradoks polskiego rynku pracy: brak rąk do pracy i rzesza biernych zawodowo [WYWIAD]

Trudno o bogactwo na kredyt

psav zdjęcie główneNBP uwzględnia w tej statystyce zarówno gotówkę, depozyty bankowe, jak i akcje oraz udziały (w tym przedsiębiorstw nienotowanych na giełdzie) czy kwoty zgromadzone w towarzystwach ubezpieczeniowych i funduszach emerytalnych. Pod uwagę brane są również (jako „pozostałe”) środki, które kilka lat temu zostały przetransferowane z OFE na nasze rachunki w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.Spadek z II kwartału to głównie efekt niższych wycen akcji, a więc i funduszy inwestycyjnych oraz emerytalnych.W skali roku cały czas mamy do czynienia ze wzrostem aktywów, ale – pierwszy raz od początku obecnej dekady – jest on niemal w całości konsumowany przez rosnące zobowiązania gospodarstw domowych, czyli kredyty. Pod względem proporcji aktywów (oszczędności) do PKB Polacy są na 24. miejscu w Unii Europejskiej. W zobowiązaniach (kredytach) jesteśmy już na 20. pozycji. Nasze „aktywa netto” wynoszą 65 proc. PKB. Takie same mają Finowie. Gorzej wypadają jedynie Rumuni i Słowacy.

Bankowość od Amazona? „Gdyby chciał, mógłby zostać potężną instytucją finansową”

psav zdjęcie główneW zeszłym roku prezes Amazona – Jeff Bezos – został najbogatszym człowiekiem we współczesnej historii. Majątek założyciela handlowej platformy przekroczył w lipcu 150 mld dol. To efekt wzrostu cen akcji jego firmy, która osiąga rekordowe zyski – w minionym roku 3 mld dol. po opodatkowaniu. Jest to rezultat konsekwentnie realizowanej strategii zakładającej likwidowanie barier finansowych pomiędzy kupującymi a sprzedającymi. Amazon wprowadza coraz to nowe usługi finansowe, choć nie jest bankiem i raczej nim nie zostanie. – Zrealizowanie najpilniejszych potrzeb ekosystemu Amazona, czyli przeprowadzanie transakcji oraz udzielanie mikropożyczek, nie wymaga budowania banku. Byłoby to dodatkowe utrudnienie ze względu na regulacje, jakim podlegają takie podmioty finansowe – mówi nam Sebastian Ptak, członek zarządu Blue Media, firmy działającej w sektorze innowacji finansowych. Amerykańska firma konsultingowa Bain & Company nie ma jednak wątpliwości, że gdyby Amazon chciał, mógłby zostać potężną instytucją finansową. – Z łatwością możemy sobie wyobrazić, że w ciągu pięciu lat stworzyłby infrastrukturę angażującą 70 mln amerykańskich konsumentów, czyli tylu, iloma dysponuje w tym momencie Wells Fargo, trzeci największy bank w USA – pisali analitycy Bain & Company.Jakie usługi finansowe oferuje Amazon? Jedną z najważniejszych jest uruchomiona w 2017 r. Amazon Cash: umożliwia osobom niemającym konta bankowego korzystanie ze sprzedaży online. Użytkownik może zasilić swoje konto na Amazonie gotówką w jednym z 30 tys. punktów (głównie sklepów) na terenie USA. To umożliwiło zakupy w sieci 33,5 mln amerykańskich gospodarstw domowych niekorzystających z usług banków, a przy okazji stwarza szanse na wzrost popytu na pożyczki.Firma Bezosa udziela ich dużo – na razie firmom. Od 2011 do 2017 r. przedsiębiorcy ze Stanów, Japonii i Wielkiej Brytanii zapożyczyli się w Amazonie na 3 mld dol. A wartość portfela pożyczkowego rośnie prawie wykładniczo. W zeszłym roku amerykański biznes zadłużył się u Bezosa na 1 mld dol. Amazon ma dużo gotówki, a poza tym nie rozlicza się z poddostawcami z dnia na dzień, więc te środki pożycza na procent. Skala tej działalności jest tak duża, że Amazon zawarł w marcu układ z Bank of America. Przedsiębiorcy mogą pożyczać od 1 tys. do 750 tys. dol.psav pictureIndywidualnym użytkownikom firma Bezosa oferuje karty kredytowe, przygotowane w partnerstwie z Visą. Może je dostać użytkownik Amazon Prime, za co płaci się 13 dol. miesięcznie.– Ekosystem korporacji Jeffa Bezosa jest skonstruowany tak, żeby jak najmocniej związać konsumenta z firmą – mówi Ptak. Stąd pomysł uruchomienia Amazon Protect – ubezpieczania towarów od kradzieży i nieszczęśliwych zdarzeń. Ich sprzedaż rozpoczęto w 2016 r. w Wielkiej Brytanii i od tego czasu rozszerzono na inne kraje europejskie, jak Hiszpania, Niemcy, Włochy i Francja. Bezos idzie dalej – chce ubezpieczać ludzi. Wraz z Berkshire Hathaway Warrena Buffetta i JP Morgan Chase tworzy osobną spółkę, która ma leczyć pracowników tych firm i ich rodziny. W praktyce oznacza to zdobycie przyczółku na rynku, na którym Amerykanie wydali w 2016 r. 3,3 bln dol.Amazon nie zapomina też o dzieciach – uruchomił program „Amazon Allowance”, który umożliwia najmłodszym – za zgodą rodziców – kupowanie na platformie.Amazon to nie jedyny duży podmiot technologiczny, który stawia na finanse. Ant Financial jest częścią Alibaba Group – właściciela największej e-commercowej platformy zakupowej na świecie. Firma, za pośrednictwem swojego produktu Alipay, obsługuje m.in. transakcje wykonywane na platformie AliExpress oraz świadczy usługi płatności mobilnych. Umożliwia także dostęp do rachunków bankowych oraz transfer środków. Podczas zeszłorocznych szczytów platforma obsługiwała rekordowe 256 tys. transakcji w jednym momencie – dwa razy więcej niż w 2016 r. Grupa Alibaba rośnie szybko, co udowadnia także wartość transakcji na portalu w szczytowych dniach. W 2015 r. było to nieco poniżej 15 mld dol., natomiast w 2017 r. już 25 mld dol.
Na początku tego roku Ant Financial pokazała swoje globalne ambicje. Fintech zaoferował 1,2 mld dol. za amerykańskiego MoneyGrama – firmę obsługującą transfery pieniężne. Przejęcie zablokowała komisja ds. inwestycji zagranicznych USA. Jako powód podała troskę o bezpieczeństwo narodowe, co można odczytywać jako próbę ochrony technologii amerykańskiego przedsiębiorstwa przez aparat państwa. Gdyby do transakcji doszło, firma uzyskałaby dostęp do 630 mln użytkowników na całym świecie. Warto zauważyć, że Ant Financial i tak kontroluje 61,5 proc. chińskiego rynku płatności mobilnych, gdzie od stycznia do października 2017 r. wartość transakcji wyniosła niemal 13 bln dol.Więcej o fintechowej rewolucji w Polsce i na świecie dowiesz się 28 i 29 listopada na kongresie Impact fintech’18 w Łodzi. Dziennik Gazeta Prawna jest partnerem wydarzenia.

Kredyty studenckie w USA to oszustwo na młodym pokoleniu. Potwierdza to nowe badanie

psav zdjęcie główneW USA nie ma darmowej edukacji wyższej. Studia z roku na rok kosztują coraz więcej: według danych zbieranych przez organizację non-profit College Board, za studia na uczelni prywatnej w tym roku trzeba było zapłacić średnio 35.830 dolarów za rok szkolny, podczas gdy jeszcze 10 lat temu było to średnio 28.440 tys. dolarów, a w roku szkolnym 1988-1989 zaledwie 17.010 dolarów – kwoty te są skorygowane o poziom inflacji. Żeby ukończyć czteroletnie studia 30 lat temu – czyli w poprzednim pokoleniu – trzeba było więc zapłacić około 68 tys. dolarów, dziś jest to już kwota ponad 143 tysięcy dolarów.Amerykańscy studenci mają też możliwość studiowania w college’ach stanowych, gdzie edukacja jest dofinansowana z podatków. W tym roku, na kierunkach czteroletnich, za czesne na takich uczelniach trzeba zapłacić 10.230 dolarów za rok (więc prawie 41 tys. dolarów za dyplom), podczas gdy w roku szkolnym 88-89 było to 3.360 dolarów (niecałe 13,5 tys. za czteroletnią naukę).Warto przy tym zauważyć, że w USA bardzo powszechne są stypendia i granty, dzięki którym czesne jest de facto znacznie niższe. Według danych National Association of College and University Business Officers w 2016 roku tylko 12 proc. studentów prywatnych uczelni płaciło pełną kwotę czesnego. Studenci pierwszych lat mogli liczyć na granty pokrywające 56 proc. opłat – średnio 18 tys. dolarów. Zależy to jednak od uczelni – jak podaje magazyn Time, na najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelniach (gdzie czesne przekracza 50 tys. dolarów za rok) pełną kwotę płaciła około połowa studentów.>>> Czytaj też: Amerykanie zadłużyli się po uszy. Jest gorzej niż przed wybuchem kryzysuMimo hojnych dopłat większości studentów – ani ich rodziców – nie stać na taki wydatek. Na pomoc przychodzą więc kredyty studenckie, które młodzi Amerykanie zaciągają wierząc w to, że ukończenie studiów pozwoli im na lepiej płatną pracę, co uzasadni ogromny wydatek i zadłużenie, którym obciążonych jest około 70 proc. absolwentów. Według danych zebranych przez portal studentloanhero.com, w 2018 roku absolwenci kończyli studia ze średnim długiem w wysokości 39.400 dolarów, a łącznie Amerykanie z tytułu kredytów studenckich mają do oddania 1,48 biliona dolarów – około 620 miliardów dolarów więcej niż wynosi łączne zadłużenie na kartach kredytowych.Kredyty te ciągną się za studentami przez lata i często są powodem kłopotów finansowych. Ten typ zadłużenia ma najwyższy odsetek zaległości płatniczych w USA. Do ich zaciągania zachęca polityka rządu federalnego, któr utrzymuje, że ukończenie studiów przełoży się nie tylko na lepsze zarobki, ale też na rozwój gospodarki. Najnowsze badanie opublikowane przez Instytut Rooseveltów wykazało jednak, że to iluzja. We wnioskach czytamy, że wyższe wykształcenie wcale nie daje dziś większych zarobków, a jeśli wykształcenie ma wpływ na wysokość pensji, to tylko dlatego, że pensje osób z wykształceniem średnim spadają. Co więcej, konieczność spłacania kredytu często niweluje korzyść z wyższych zarobków.Autorzy badania, Julie Marietta Morgan i Marshall Steinbaum, wykazują też, że wbrew standardowym statystykom odsetek młodych osób obciążonych kredytem studenckim rośnie, a negatywne tendencje szczególnie źle wpływają na sytuację ciemnoskórych Amerykanów. Stwierdzają oni, że „według danych z rynku pracy młodsi dorośli – w wieku 25-40 lat – nie osiągają zarobków, które uzasadniałyby posiadane przez nich długi”, czytamy w badaniu.Autorzy uważają, że negatywne tendencje związane z kredytami studenckimi wiążą się z tym, że pracodawcy zwiększają wymagania dotyczące wykształcenia kandydatów, ale sytuacja na rynku pracy sprawia, że na dyplom tak naprawdę ich nie stać.Ich praca sugeruje, że „powszechne przekonanie o tym, że kredyty studenckie to niegroźny mechanizm służący polepszaniu życia przeciętnego Amerykanina, jest fundamentalnie błędne”, a politycy powinni podjąć kroki ku temu, żeby drastycznie ograniczyć wykorzystywanie tego środka i zmniejszyć obciążenie finansowe obecnych dłużników.Według danych Bloomberga rośnie nie tylko wartość zaciąganych przez studentów kredytów, ale również ich oprocentowanie. W tym roku wyniosło ono 5 proc., co jest najwyższym poziomem od 2009 roku. A studenci i absolwenci obciążeni długami są zmuszeni do ograniczania wydatków, co może z kolei obciążać gospodarkę. Kredyty studenckie sprawiają, że młodzi odkładają na później decyzję o zakupie mieszkania czy domu – w 2017 roku szesnaście procent pracowników w wieku 25-35 lat mieszkało z rodzicami.>>> A jak jest w Polsce? Polecamy: BGK: ponad 3,7 tys. studentów skorzystało z kredytów studenckich na lata 2017-2018

Najbogatsi Rosjanie śmieją się z sankcji. Są największymi wygranymi tego roku

psav zdjęcie główneFortuny dziesięciu największych rosyjskich krezusów zwiększyły się od początku tego roku najwięcej na świecie – aż o 10,8 proc. – wynika z indeksu Bloomberg Billionaires. Największych wzrostów doświadczyli magnaci z sektora naftowego, którzy mocno zyskali na wzroście cen ropy.Tuż za nimi znaleźli się Amerykanie (wzrost majątków o 7,5 proc.). Nieźle wypadli Brytyjczycy (3,4-proc. wzrost), nawet pomimo napięć na linii Wielka Brytania-UE oraz pogarszających się relacji Londynu z Moskwą.Nie oznacza to jednak, że sytuacja najbogatszych jest tak samo dobra w pozostałych częściach globu. Najbogatsi stracili w większości dużych gospodarek. Największy cios otrzymali Chińczycy, których majątki w ciągu niecałego roku straciły na wartości aż 27,6 proc. Tak duży spadek to pochodna giełdowej wyprzedaży spółek z sektora technologicznego i nieruchomości.Pozostałe kraje dotknięte największymi spadkami to: Niemcy (minus 14,8 proc.), Hongkong (minus 13,4 proc.) oraz targana politycznymi turbulencjami Brazylia (minus 12 proc.). Skurczyły się także majątki najbogatszych dziesięciu Kanadyjczyków, Hindusów, Szwajcarów, Szwedów i Francuzów.>>> Polecamy: Włochy nad finansową przepaścią. Kraj znalazł się na skraju spirali długów