Dwa słowa o emeryturze….

Dwa słowa o emeryturze.

Jeśli mieszkasz w państwie w którym rodzin się więcej dzieci niż umiera ludzi to bardzo dobrze. Jeśli mieszkasz w państwie, w którym według prognoz za 20 i więcej lat będzie rodziło się więcej dzieci niż umiera to jeszcze lepiej. Jeżeli mieszkasz w państwie, który jest stabilny politycznie to super. A jeszcze lepiej jeżeli masz gwarancję, że to państwo będzie stabilne politycznie i ekonomicznie za 10, 20 a nawet 40 lat. Dodatkowo jeśli masz gwarancję, że za te kilkadziesiąt lat dostaniesz godziwą emeryturę to chyba już nic nie muszę dodawać. No może tyle, że idealnie byłoby gdybyś w nagłym wypadku np. zagrożenia życia mógł wypłacić swoje pieniądze. Wtedy byłoby super.

Jeżeli mieszkasz w państwie, który spełnia powyższe wymógi to możesz spać spokojnie. Nie musisz myśleć o emeryturze, starości. Państwo zrobi to dla ciebie, na najwyższym poziomie.

Jeżeli jednak nie mieszkasz w takim państwie, a np. w Polsce to radziłbym ci przemyśleć czy nie lepiej oszczędzać samemu. Ja wybrałem fundusz emerytalny, który jest globalny. Fundusz, który bazuje na deflacji. Fundusz w którym nikt nie blokuje moich pieniędzy. Nikt nie będzie żył wiecznie, nie wiadomo czy dożyje się emerytury. W nagłej sytuacji fundusz pozwala mi wypłącić pieniądze. Zwrot to kilka / kilkanaście procent rocznie w perspektywie długo terminowej. Aktualnie nawet kilkaset procent rocznie w perspektywie kilku / kilkunstu lat. Fundusz idealny? Piramida finansowa? Nie. Zwyczajne „lepsze” złoto. Nie ufam ludziom. Oni są nieobliczalni. Dzisiaj podpiszę umową z osobą, która ma uśmiech na ustach, a jutro mi wsadzi nóz w plecy. Dzisiaj polityk mi coś obieca z moich pieniędzy, a jutro je przeżre. Mój fundusz emerytalny wyeliminował człowieka czyli najsłabszy element wszystkich umów, obietnic, systemów. Ludzie korzystają z funduszu nie dlatego, że inni ludzie korzystają. A dokładniej nie człowiek jest tu punktem wyjściowym, tylko technika. I dzięki technice fundusz stał się funduszem globalnym i pozwala mi oszczędzać uczciwie, transparentnie.

Pozdrawiam.

#emerytura #polska #finanse #oszczedzanie #ekonomia #demografia #bitcoin

Eksperymenty przeprowadza się…

Eksperymenty przeprowadza się na studentach, bo jest ich dużo i na szczurach, bo są inteligentne. Ja jako przedstawiciel tej pierwszej grupy byłem ofiarą pewnej szczególnej innowacji dydaktycznej, która w założeniu miała mnie przygotować do odważnego tworzenia nauki.
Jestem studentem ekonomii, lvl 20. Miałem dzisiaj egzamin ustny z makroekonomii na pewnej renomowanej uczelni Rzeczpospolitej Polskiej. Wszedłem do sali nieśmiało trzymając w dłoniach indeks. Wykładowca powitał mnie, a następnie kazał mi założyć okulary i zaczesać włosy do tyłu. Sam zaś przykleił sobie do twarzy końcówkę od zmiotki, po czym wyjebał mi gonga w ryj i krzyknął „ty chuju płace są lepkie”. W mig zrozumiałem, co mnie czeka. Moje przebranie miało mnie upodobnić do wielkiego przedstawiciela Austriackiej Szkoły Ekonomii Friedricha von Hayeka, zaś moim oponentem był sam John Maynard Keynes, który swoimi interwencjonistycznymi teoriami wydłużył czas trwania Wielkiego Kryzysu do czterech lat, a następnie doprowadził do stagflacji w latach 70. Począłem szkicować pionową krzywą zagregowanej podaży przy tablicy, podczas gdy profesor kopał mnie i próbował wyrwać mi kredę z dłoni. W momencie gdy chciał złapać mnie za wąsa zirytowałem się i krzyknąłem, że jego mnożniki ssą, powaliłem go na ziemię i napisałem mu na czole równanie ilościowe Fishera. Profesor był pełny podziwu dla moich umiejętności bronienia prawd ekonomicznych i z radością wpisał mi 5+. Kiedy wychodziłem zerknąłem, jak idzie drugiemu studentowi, który miał minutę, żeby jako Richard Cantillon obronić swój esej „O ogólnych rozważaniach nad naturalnymi prawami handlu” jednocześnie uwalniając się z płonącej sali. Dostał 4, bo chociaż poprawnie opisał całą teorię, to miał lekkie poparzenia trzeciego stopnia.
#ekonomia #gospodarka #finanse #studbaza #pasta

Metoda „na wnuczka” wciąż działa. Tylko w zeszłym roku oszuści wyłudzili 50 mln zł

psav zdjęcie główneZ danych przekazanych w czwartek przez Związek Banków Polskich oraz Komendę Stołeczną Policji wynika, że w ubiegłym roku tylko w samej Warszawie i okolicznych powiatach przestępcy działający metodą „na wnuczka” i innymi podobnymi metodami wyłudzili od osób starszych blisko 19 milionów złotych. W całej Polsce w 2017 r. kwota ta wyniosła 50 mln zł, zaś w ciągu kilku ostatnich lat osiągnęła ona 250 mln zł.
„Te kwoty są zatrważające, ten rok także nie wygląda dobrze. Tylko pierwszy kwartał, tylko Komenda Stołeczna Policji, to blisko 5 mln zł pieniędzy utraconych przez osoby starsze. Chcemy wierzyć, że we współpracy nas wszystkich (…) uda nam się tę część świata przestępczego powstrzymać i uwolnić osoby starsze od tego, żeby dzięki temu, że są dobre, żeby dzięki temu, że chcą pomóc, nie były narażane na tego rodzaju przestępstwa” – mówił na czwartkowym briefingu prasowym Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.
Dlatego ZBP wspólnie z policja i strażą miejską rozpoczął kampanię informacyjną „Seniorze nie daj się!”. W ramach kampanii policjanci i strażnicy miejscy będą się spotykać ze starszymi osobami i opowiadać im o zagrożeniach ze strony oszustów. Kampania będzie także prowadzona w mediach społecznościowych, spoty informacyjne akcji będzie można zobaczyć m.in. w warszawskich tramwajach, autobusach komunikacji miejskiej i metrze.
„To wszystko ma na celu dotarcie do jak najszerszej rzeszy osób. Problem, o którym rozmawiamy, czyli oszustwa popełniane na szkodę osób starszych, które zakończyły już swoją aktywność zawodową i bardzo często na rzecz przestępców tracą dorobek całego swojego życia, to problem, który u nas w Polsce funkcjonuje od kilkunastu lat” – mówił w czwartek asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.
Mrozek zaznaczył, że pierwsze tego typu oszustwa w Polsce pojawiły się piętnaście lat temu. Wskazał, że mimo, iż policja próbuje cały czas docierać do jak najszerszego kręgu osób, przestępcy w dalszym ciągu potrafią znajdować kolejne ofiary.
„Te ćwierć miliarda złotych straciły osoby, które nie są aktywne zawodowo, były to całe oszczędności ich życia, nie mają możliwości bardzo często, aby później poradzić sobie na co dzień” – powiedział Mrozek.
Dodał, że przestępcy, aby znaleźć swoją ofiarę, często wykonują kilkaset połączeń telefonicznych dziennie, a kiedy już trafią na odpowiednią osobę – po pierwsze, wypytują ją, jaką kwotą dysponuje w domu, a jeśli nie ma w domu oszczędności, zadają pytania o oszczędności zgromadzone w banku. Później nakłaniają swoją ofiarę do tego, by wypłaciła pieniądze.
„Czasami trafiając na ofiarę, która jest podatna na sugestie, która po prostu wykonuje jego polecenia, sprawca potrafi na tyle zmanipulować starszego mężczyznę lub kobietę, że nawet nie mając pieniędzy osoba ta pójdzie do banku i weźmie kredyt” – zaznaczał Mrozek.
„Z tego miejsca chcemy zaapelować do wszystkich osób starszych, żeby się nie dziwiły czasami, że pracownicy banków pytają czasami dlaczego pan/pani zazwyczaj wypłacając 100 czy 200 zł w oddziałach banku próbuje podjąć jednorazowo kwotę 10-20 tys. zł” – podkreślał Przemysław Barbich z ZBP.
Barbich zachęca seniorów oraz ich młodszych krewnych, by w przypadku wszelkich wątpliwości pytali pracowników banków, rozmawiali z policja czy strażą miejską. „Nie jest też wstydem, ani problemem, jeżeli nabierzemy wątpliwości w banku – a wiemy, że przy okazji tej akcji policjanci i strażnicy miejscy pojawią się również w oddziałach bankowych – poprosić pracownika banku o to, aby skontaktował się z policją, bo ktoś w ostatniej chwili nabrał wątpliwości” – mówił.
Barbich przypomniał także, że osoby starsze mogą skorzystać z asysty policji, „która przyjedzie po to tylko, żeby się upewnić czy naprawdę mamy do czynienia z prawdziwą pomocą, a nie z oszustwem”.
Z kolei KSP przypomniała po raz kolejny, że policjanci nigdy nie proszą o to, żeby w jakikolwiek sposób wpłacać pieniądze pod pretekstem uczestnictwa w jakiejkolwiek akcji. „Jeżeli ktokolwiek odbiera taki telefon, oznacza to w 100 proc., że rozmawia z oszustem, z przestępcą. To, co powinien wówczas zrobić, to zakończyć tego typu rozmowę, a jeżeli może, podejść do najbliższej jednostki policji lub zadzwonić na numer alarmowy i przekazać informacje” – dodawał Mrozek.
Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji, w ubiegłym roku zarówno na gorącym uczynku jak i w trakcie późniejszych działań policjanci w Warszawie i okolicach zatrzymali ponad 100 osób, które zajmowały się tego typu wyłudzeniami. W tym roku – do tej pory – zatrzymano 30 osób.>>> Czytaj też: Metodą na wnuczka wyłudzili ponad 2 mln zł. Jest akt oskarżenia

Kredytowe eldorado. Węgrom udało się już oddłużyć, a Polakom nadal nie

psav zdjęcie główne  W maju przekroczyło 180 mld zł, a średnie oprocentowanie pożyczek konsumpcyjnych przewyższa 7,9 proc. Miesięcznie na odsetki przeznaczamy prawie 1,2 mld zł.– Wzrost wartości kredytów konsumpcyjnych w Polsce o ok. 7 proc. w skali roku jest zbliżony do tempa nominalnego PKB i nie jest szczególnie wysoki – mówi Piotr Kalisz. Główny ekonomista Banku Handlowego ocenia jednak, że sięgający niemal 9 proc. PKB poziom nominalnego zadłużenia jest wysoki. Tylko Bułgarzy, Cypryjczycy i Grecy są w Unii Europejskiej zadłużeni bardziej od Polaków.Kredytowe eldoradoWartość kredytów konsumpcyjnych w portfelach krajowych banków wynosi prawie 9 proc. PKB. To jeden z najwyższych wyników w krajach Unii Europejskiej.Polska nie jest jedynym państwem, gdzie konsumpcję wspomagają pożyczki.psav picture– Kredyty konsumpcyjne rosną dynamicznie w wielu krajach Europy Środkowej. Na uwagę zasługuje szczególnie Słowacja, gdzie od lat tempo wzrostu oscyluje w granicach 10–15 proc., a wartość kredytów w relacji do PKB przekroczyła 7 proc. – zauważa Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego.Nie wszędzie pęd do wydawania pieniędzy jest jednak tak duży. Na Łotwie i Litwie wartość kredytów konsumpcyjnych nie przekracza 2 proc. PKB i w ostatnich latach wyraźnie się zmniejszyła. W Czechach od lat utrzymuje się w okolicach 5 proc.– Skrajnością są Węgry. Od czasu kryzysu 2008–2010 gospodarstwa domowe obniżyły swoje zadłużenie o ponad połowę do ok. 6 proc. PKB – wskazuje Kalisz. Po części to efekt przewalutowania kredytów dewizowych (kilka lat temu takie służyły tam powszechnie do finansowania konsumpcji, nie tylko zakupu mieszkań).W Polsce w ostatnich miesiącach cały portfel kredytów konsumpcyjnych w bankach rośnie w tempie ok. 7 proc. To jedna z najwyższych dynamik, odkąd na ten rynek powróciły wzrosty. Wtedy Komisja Nadzoru Finansowego rozluźniła rekomendację T, czyli zasady, jakich muszą przestrzegać banki w kredytowaniu indywidualnych klientów. Kilka lat wcześniej zostały one mocno zaostrzone. Taka była reakcja nadzoru na poprzedni boom w kredytach konsumpcyjnych – z drugiej połowy minionej dekady. Wtedy zdarzały się przypadki, że jedna osoba miała nawet kilka kredytów w kilku różnych bankach. Skończyło się to gwałtownym przyrostem złych kredytów i koniecznością tworzenia przez banki rezerw, które zmniejszały ich zyskowność.– KNF dostrzega wzrost portfela kredytów konsumpcyjnych, jednak jakość tego portfela wyrażona udziałem kredytów zagrożonych jest stabilna – podsumowuje obecną sytuację Jacek Barszczewski, rzecznik komisji. Wymienia pięć rekomendacji nadzoru dla sektora bankowego, nad którymi pracuje nadzór. Jedna z nich dotyczy kredytów dla klientów indywidualnych – ale hipotecznych, a nie konsumpcyjnych.W 2011–2012 r. udział należności nieregularnych w portfelu kredytów konsumpcyjnych przekraczał 18 proc. Obecnie jest to 11,5 proc.Jak wynika z przygotowanego przez KNF podsumowania planów finansowych banków na 2018 r., sektor zakładał, że w tym roku portfel kredytów konsumpcyjnych urośnie o ponad 9 proc. Według nadzoru „jest (to) związane z poszukiwaniem rentownych produktów w otoczeniu niskich stóp procentowych”.Ale banki to niejedyne źródło kredytów konsumpcyjnych. Szybko rozwija się również segment pożyczek sprzedawanych przez firmy pozabankowe – one mogą ich udzielać ze środków własnych, z kapitału bądź dzięki emisji obligacji. Nie brak przykładów przedsiębiorstw, które finansują się w ten sposób, że zaraz po udzieleniu pożyczki sprzedają je innym podmiotom.Informacje na temat rynku pożyczkowego zbiera Główny Urząd Statystyczny. Najnowsze dane dotyczą 2016 r. Firmy udzielające pożyczek ze środków własnych udzieliły ich niemal 3,7 mln. Łączna wartość pożyczonych pieniędzy zbliżała się do 7,3 mld zł.O tym, jak wygląda zainteresowanie przedsiębiorców działalnością w tej branży, świadczy rejestr instytucji pożyczkowych prowadzony od kilku miesięcy przez KNF. Do stycznia czas na znalezienie się w nim miały podmioty, które już wcześniej prowadziły taką działalność. Było ich ponad 120. Dziś w rejestrze jest już ponad 370 zgłoszeń.Szczególnie aktywne są firmy działające przez internet. – Wśród starszych klientów nie musimy się obawiać o swoją pozycję, ale najmłodsi na rynek pożyczkowy nie wchodzą przez banki, ale przez firmy spoza sektora – przyznaje szef jednego z banków działających w segmencie consumer finance.>>> Czytaj też: Lista grzechów i słabości konającego rynku kapitałowego

Rządowe Centrum Legislacji: Ustawa o PPK może być niezgodna z konstytucją

psav zdjęcie główneW ocenie Rządowego Centrum Legislacji, nowy projekt ustawy, przedstawiony przez Ministerstwo Finansów pod koniec maja, nie uwzględnił pierwotnych uwag i zawiera przepisy, które „jako potencjalnie prowadzące do naruszenia zasady równego traktowania, mogą budzić wątpliwości w kontekście zasady wyrażonej w art. 32 Konstytucji RP”.
Artykuł ten stanowi, że „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” oraz że „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.
Wątpliwości prawników RCL budzi min. uprzywilejowana pozycja PFR TFI, który według przepisów ustawy uzyskuje status „wyznaczonej instytucji finansowej” bez konieczności uzyskania wpisu do ewidencji PPK i statusu uczestniczącej w PPK instytucji finansowej tak jak pozostałe TFI. Zwracają oni również uwagę, że mimo braku konieczności spełnienia wymogów doświadczenia i wysokości kapitału zakładowego, PFR TFI będzie miał „dalej idące uprawnienia niż pozostałe instytucje finansowe” np. przejmowanie zarządzania funduszem inwestycyjnym, w przypadku gdy dotychczas nim zarządzające TFI zostanie usunięte z ewidencji PPK.
Wśród pozostałych zapisów, które potencjalnie naruszają art. 32 RCL wymienia późniejszy termin wejścia rozwiązań w życie w jednostkach sektora finansów publicznych (1 lipca 2020 r. – PAP) oraz wyłączenie z wpłaty powitalnej w wysokości 250 zł uczestników, w imieniu których umowę o prowadzenie PPK zawarto po dniu 31 grudnia 2020 r. Ich zdaniem, konstytucję może naruszać też przyznanie prawa do wnoszenia pozwów zbiorowych w sprawach wynikających z umów o zarządzanie PPK i umów o prowadzenie PPK, podczas gdy w przepisach dot. IKE, IKZE i PPE takiej możliwości nie ma.
RCL zaznaczył, że „odstępstwa od równego traktowania przez prawo sytuacji podobnych są dopuszczalne, ale pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek”, a te nie zostały przedstawione.
Zgodnie z projektem program ma być wprowadzany etapowo. Firmy zatrudniające co najmniej 250 osób miałyby tworzyć PPK od 1 stycznia 2019 r.; zatrudniające co najmniej 50 osób – od 1 lipca 2019 r.; zatrudniające co najmniej 20 osób – od 1 stycznia 2020 r.; zatrudniające co najmniej 1 osobę – od 1 lipca 2020 r.
Minister finansów Teresa Czerwińska powiedziała jednak pod koniec maja, że ze względu na potrzebę dłuższego vacatio legis, PPK powinny wejść w życie 1 lipca 2019 r. Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, powiedział zaś w czerwcu, że nawet wejście w życie ustawy pod koniec 2019 r. wymagałoby „ekspresowego tempa”.

Ile łącznie wynosi majątek stu najbogatszych Polaków?

psav zdjęcie główneMajątek Czarneckiego w najnowszym rankingu oszacowano na 1,5 mld zł, podczas gdy w ubiegłorocznym rankingu zajmował piąte miejsce z 3,5 mld zł.
Najbogatszy Polak – Michał Sołowow (niegdyś rekin polskiej giełdy, obecnie inwestor m.in. w sektorze biotechnologii) dysponuje majątkiem ocenianym na 10,8 mld zł, drugi na liście Zygmunt Solorz ma 9,1 mld zł majątku, a trzeci – Sebastian Kulczyk (7,1 mld zł), też trzecią pozycją zajmuje Dominika Kulczyk (7,1 mld zł).
Na listę najbogatszych Polaków tygodnika Wprost dostał się Robert Lewandowski, który dwa lata temu zadebiutował w rankingu najmłodszych miliarderów w kraju. Z majątkiem szacowanym na 353 mln zł zajął w tegorocznym rankingu 94. pozycję.
W tegorocznym zestawieniu zanotowano ponadto 16 debiutów. Najbogatszy debiutant to Zbigniew Woźniak (jeden z największych producentów jaj w Europie), który zajął 12. miejsce (2,5 mld zł).
Setka najbogatszych Polaków zebrała w sumie 142 mld zł, czyli o 5 mld zł więcej niż przed rokiem. „To wciąż zaledwie jedna trzecia tego, co ma Jeff Bezos, najbogatszy człowiek na świecie” – wskazano.>>> Czytaj też: Bogaci bogacą się coraz szybciej. Milionerzy posiadają dziś połowę majątku osobistego na świecie [WYKRESY]

Polscy konsumenci są zadłużeni na 43 mld zł

psav zdjęcie główneKonsumentów do pożyczenia pieniędzy skłania sytuacja losowa – śmierć współmałżonka, strata pracy lub choroba bliskiej osoby. Tacy dłużnicy najczęściej nie unikają kontaktu z negocjatorem i pomimo trudnej sytuacji starają się rozwiązać problem, podano. „Przy takiej postawie łatwo rozpoznać, że dłużnik faktycznie znalazł się w trudnej sytuacji. Opowiada o swoich problemach, ale jednocześnie stara się zrobić wszystko, aby spłacić chociaż niewielką część zadłużenia – i faktycznie, w takich przypadkach odnotowujemy nieduże wpłaty. Nasi negocjatorzy nie są obojętni na takie zdarzenia. Prowadzą tzw. miękką windykację, która opiera się nie tylko na ułożeniu realnego i nieobciążającego budżetu planu spłaty, ale również podpowiadają, w jaki sposób mogą wygospodarować pieniądze” – wytłumaczył prezes Kaczmarski Inkasso Jakub Kostecki, cytowany w komunikacie. Przedsiębiorcom zdarza się mieć podobne podejście do windykacji, jak w przypadku konsumentów. Są tacy, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązania, ponieważ sami nie otrzymali zapłaty od swoich klientów. Najczęściej w ten sposób tłumaczą się mikroprzedsiębiorcy. Z kolei w dużych firmach jest wiele osób decyzyjnych i często nikt nie chce brać odpowiedzialności za zaległości płatnicze, podano również.

Ponad 300 tys. Polaków zalega z alimentami

psav zdjęcie główneBIG InfoMonitor poinformowało, że na koniec maja tego roku liczba dłużników alimentacyjnych figurujących w rejestrach tej firmy, wynosiła 317 953 osób. Ich łączne zaległości przekroczyły 11,8 mld zł. Spośród uchylających się od obowiązku łożenia na dzieci 301 034 osoby to ojcowie. Kobiety stanowią 5 proc. dłużników. W ciągu roku liczba uchylających się od obowiązku alimentacyjnego wzrosła o 7874 osób.
Najliczniejszą grupę dłużników alimentacyjnych stanowią panowie z woj. śląskiego – 37 267, następnie z woj. mazowieckiego – 32 617 i z Dolnego Śląska – 29 930. Na te regiony przypadają też najwyższe, przekraczające miliard złotych, zaległości z tytułu alimentów niepłaconych przez ojców. Średni dług wobec dziecka (dzieci) lub Funduszu Alimentacyjnego wynosi 37 794 zł.
Według BIG InfoMonitor woj. mazowieckie i śląskie dominują w statystykach z powodu znaczącego zaludnienia. Natomiast pod względem liczby ojców dłużników alimentacyjnych przypadających na 1000 mężczyzn przodują Warmia i Mazury – z 29 zgłoszonymi do rejestru BIG InfoMonitor. Średnia dla kraju wynosi 20. Najkorzystniej pod tym względem jest w Małopolsce i na Podkarpaciu.
Dane BIG InfoMonitor pokazują, że statystyczny dłużnik alimentacyjny to mężczyzna między 35 a 44 rokiem życia. Najmłodszy ma lat 35, pochodzi z Podlasia i winien jest swoim dzieciom lub dziecku ponad 429 tys. zł. Najstarszy to mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego – 66-letni ojciec, któremu uzbierało się ponad 411 tys. zaległości.
Rekord padł na Mazowszu i przekracza 668 tys. zł. Dług ma już 10 lat, ale nie należy do najstarszych. Jeszcze wcześniej swoje długi alimentacyjne zaczął „zbierać” 39-letni ojciec z Wielkopolski. Przez 13 lat zgromadził 481 tys. zł zaległości.
„Niepłacących rodziców wyręcza z ich obowiązku państwo, wypłacając na dzieci pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego. Rocznie może to być nawet około 1,5 mld zł” – powiedziała ekspert BIG InfoMonitor Halina Kochalska.
Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor prowadzi Rejestr Dłużników BIG. Działając na podstawie ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, przyjmuje, przechowuje i udostępnia informacje gospodarcze o przeterminowanym zadłużeniu osób i firm.

PPK unikną losu OFE? Analizujemy zmiany w projekcie ustawy

psav zdjęcie główneNowy projekt ustawy o PPK zakłada szereg zmian, które są między innymi następstwem dyskusji prowadzonych z przedstawicielami pracodawców, związków zawodowych i innych interesariuszy włącznie z przedstawicielami instytucji finansowych. Za najważniejszą zmianę należy uznać zapis uznający prywatny charakter własności środków zgromadzonych w ramach PPK. Jednak dopłata Państwa – czyli składka powitalna i składna roczna – staje się prywatna po osiągnięciu przez oszczędzającego 60 roku życia. Zapis uznający prywatność środków ma na celu uniknięcie sytuacji, którą spotkały środki z OFE. Uznano je za środki publiczne i – w uproszczeniu – przesunięto bezpośrednio do ZUS. Zapis jednoznacznie wskazuje, że decyzję o inwestowaniu środków mogą podejmować wyłącznie posiadacze rachunków PPK oraz firmy zarządzające PPK. Zapis w bieżącej formie z pewnością zwiększy zaufanie do systemu finansowego (w szczególności PPK).Kolejną bardzo istotną zmianą z perspektywy oszczędzających jest obniżenie składek dla najmniej zarabiających – poniżej 2 100 zł brutto miesięcznie. Składka miesięczna dla takich osób może wynieść tylko 0,5 proc. miesięcznego wynagrodzenia (pierwotnie minimalna wysokość składki miesięcznej to 2 proc. miesięcznego wynagrodzenia netto). Celem stojącym za zmianą stawki miesięcznej dla najmniej zarabiających jest przede wszystkim pozostawienie jak najwyższego dochodu rozporządzalnego dla oszczędzających oraz sprawienie by program PPK nabrał dla nich jeszcze większej korzyści. Bowiem procentowe składki ze strony pracodawcy pozostają bez zmian, tak jak i nominalna składka powitalna i składka roczna od Państwa (odpowiednio: 250 i 240 zł). Dzięki temu relacja wielkości subsydiów do własnych oszczędności jest dla oszczędzających znacznie bardziej preferencyjna.To oczywiste: niższy wiek emerytalny równa się niższa emeryturaZmiany związane bezpośrednio z pracodawcami skupiają się na zmniejszeniu odpowiedzialności od zniechęcania pracowników do PPK. Aktualny projekt zakłada karę grzywny (poprzednio poza karą finansową groziło również ograniczenie lub pozbawienie wolności do dwóch lat), wydłużono także okres ponownego zapisu pracowników do PPK, w przypadku rezygnacji oszczędzających z PPK pracodawca ponownie zacznie opłacać składki w ramach PPK po czterech latach (poprzednio okres wynosił dwa lata).W ramach aktualnego projektu szereg zmian dotknie również podmioty oferujące PPK. Zakres firm, które mogą przystąpić do PPK został zwiększony i będzie się on składał z Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, Pracowniczych Towarzystw Emerytalnych i zakładów ubezpieczeń (poprzednio grono oferujących było zawężone jedynie na TFI). Sama decyzja o rozszerzeniu oferujących w ramach konsultacji została uargumentowana potrzebą konkurencji na rynku. Dodatkowo wśród oferujących zaostrzono wymogi kapitałowe. Zgodnie z bieżącym projektem ustawy, oferujący muszą posiadać przynajmniej 25 mln zł kapitałów własnych (pierwotnie 10 mln zł), oraz przynajmniej 10 mln zł w formie poduszki płynnościowej zdefiniowanej jako instrumenty rynku pieniężnego. Powyższy wymóg przede wszystkim ograniczy oferujących po stronie TFI.Oferujący PPK zostaną również obarczeni niższymi kosztami. Zgodnie z aktualnym projektem ustawy, opłata wstępna dla portalu PPK (który ma obsługiwać PPK i ma być stworzony przez Polski Fundusz Rozwoju) ma wynosić do 750 tysięcy zł (poprzednio do 1 miliona złotych), a opłata roczna ma wynosić do 0,075 proc. zgromadzonych aktywów (poprzednio do 0,1 proc.). Także koszty ewidencji uczestników PPK mają zostać zmniejszone. Zgodnie z projektem, miesięczny koszt obsługi rachunku oszczędzającego ma wynosić do 20 groszy (pierwotnie do 1 zł). Warto wskazać, że szczegółowe koszty mają zostać rozpisane w ramach rozporządzania Ministra Finansów. Kierunek zmian związany z mniejszymi kosztami dla oferujących jest jednym z kilku punktów wartych podkreślenia w bieżącym projekcie o PPK. Można mieć nadzieję, że redukcja kosztów dla oferujących będzie miała istotny wpływ na finalne koszty po stronie oszczędzających w ramach programu PPK.Co do samej polityki inwestycyjnej PPK, bieżący projekt przede wszystkim szczegółowo określił ramy inwestycyjne dla funduszy zdefiniowanej daty, które mają być podwalinami nowego programu PPK. Największe przełożenie na narzucone ramy polityki inwestycyjnej względem funduszy zdefiniowanej daty narzucił NBP (Narodowy Bank Polski), argumentując swoje stanowisko standaryzacją konkurencyjnych ze sobą funduszy na rynku.Zgodnie z aktualnym projektem ustawy o PPK sam program ma być wdrażany stopniowo. Najwięksi pracodawcy – firmy zatrudniające ponad 250 osób – mają uczestniczyć w programie PPK już od 1 stycznia 2019. Kolejne firmy – zatrudniające przynajmniej 50 osób – pół roku później, tj. od 1 lipca 2019. Firmy zatrudniające od 20 osób wejdą do programu od 1 stycznia 2020 r., a najmniejsi spośród pracodawców od 1 lipca 2020 r.Podsumowując, nowy projekt ustawy o PPK wydaje się być krokiem w dobrym kierunku dla oszczędzających na emeryturę. Tym samym zwiększa się szansa na to, że nowy system okaże się sukcesem. To ważne gdyż wciąż niewielu Polaków oszczędza dodatkowo na jesień życia, co jest konieczne do zachowania odpowiedniej stopy zastąpienia – czyli relacji między ostatnimi dochodami a dochodami na emeryturze.NBP ma uwagi do ustawy o Pracowniczych Planach KapitałowychAutor: Jan Karczewski, ekspert, Michael/Ström Dom Maklerski

Niemiłe przygody Marka Twaina

psav pictureMark Twain nie uważał się za pisarza z powołania. Od dziecka jego marzeniem było stać się bogatym. A, że akurat za pisanie chciano mu nieźle płacić, to starał się wywiązywać ze swoich obowiązków. Jak pisze Alan Pell Crawford (polski tytuł książki to „Jak nie zostać bogaczem: finansowe nieszczęścia Marka Twaina”), rodzice Twaina nie byli zamożni. Jego ojciec John Clemens imał się różnych zajęć – był m.in. prawnikiem i sklepikarzem – ale doszedł do wniosku, że zwykłą pracą nie zapewni rodzinie odpowiedniego standardu życia. Przed śmiercią w 1847 r. (Twain miał wówczas 11 lat) przeznaczył całe oszczędności na spekulacyjny zakup dużej ilości ziemi w hrabstwie Fentress w stanie Tennessee. W sumie miał nabył między 14 tys. a 30 tys. ha ziemi (trudno to stwierdzić, bo sama rodzina Twaina nie była w stanie rozeznać się w dokumentach) i zapłacił za nie równowartość dzisiejszych 11 tys. dol., czyli ok. 38 tys. zł. Przed śmiercią polecił dzieciom, by nie sprzedawały ziemi dopóki cena nie będzie odpowiednia. Jeżeli tylko będą cierpliwi, mieli stać się bogaci. „Cokolwiek się stanie ze mną, moi spadkobiercy są bezpieczni. Nie dożyję chwili, gdy te hektary zamienią się w srebro i złoto, ale moje dzieci tak” – miał powiedzieć tata legendarnego pisarza.Lata mijały, a ziemia nie zyskiwała skokowo na wartości. Młody Twain musiał wziąć się zatem do pracy. A ponieważ jego umiejętności pisarskie zostały szybko zauważone, w lipcu 1862 r. gazeta z Virginia City „Territorial Enterprise” zaoferowała mu regularną pensję ze teksty – 25 dolarów tygodniowo, warte dziś 629 dol. (miesięcznie dawałoby to równowartość dzisiejszych 9000 zł). Całkiem nieźle jak na połowę XIX w.).Najciekawsze jest jednak to, że głównym źródłem utrzymania Twaina w tym okresie nie była pensja. Otóż jako dziennikarz przyszły autor „Przygód Tomka Sawyera” pisał o sytuacji spółek wydobywczych. Spekulanci szybko zorientowali się, że artykuły Twaina miały wpływ na kurs akcji firm i dawali mu udziały w spółkach w nadziei, że będzie miał motywację, by pisać teksty podnoszące wartość swoich akcji.Pisarz nie kłamał w swoich tekstach, po prostu nie pisał całej prawdy. Nawet w najgorszej firmie można było znaleźć aspekty warte pochwały. „Kiedy w kopalni nie było już złoża chwaliliśmy tunele, mówiliśmy, że to najbardziej oszałamiające tunele w kraju. Pisaliśmy i pisaliśmy o tunelach aż skończyły nam się przymiotniki, ale o złożu nie pisnęliśmy ani słowa” – wspominał później.W niedługim czasie zgromadził tyle akcji, że całkowicie zrezygnował z pracy w gazecie, przeniósł się do San Francisco i zaczął żyć z dywidend. Mieszkał wówczas w najlepszym hotelu, kupował najdroższe ubrania i żył jak prawdziwy bogacz. Ale sielanka nie trwała długo. Rynek zorientował się, że ceny walorów zostały sztucznie zawyżone i doszło do krachu. „Moje akcje nie były warte papieru, na którym je wydrukowano” – podsumował to doświadczenie autor.Pozbawiony wszystkich oszczędności Twain musiał wrócić do pracy. Ale nie przestawał wierzyć, że jego przeznaczeniem jest być bardzo zamożnym człowiekiem. Zapowiadał nawet, że nie ożeni się dopóki nie będzie na tyle bogaty, by zapewnić swojej żonie tylu służących, by mogła być jego partnerką a nie kucharką i pokojówką.I znów szczęście uśmiechnęło się do młodego pisarza. Otóż od pierwszego spojrzenia na fotografię zakochał się w Olivii Langdon, córce bogatego biznesmena Jervisa Langdona (należały do niego m.in. kopalnie i linie kolejowe). Według ówczesnych standardów Twain nie był dobrą partiąą dla córki milionera. Nie miał ani pieniędzy, ani pozycji społecznej, ani wykształcenia (nie ukończył nawet szkoły podstawowej, bo wybłagał matkę, by go z niej wypisała).Ale nadrabiał inteligencją na tyle skutecznie, że po kilku randkach przekonał Olivię, by przejęła jego oświadczyny. Małżeństwo zdecydowanie poprawiło sytuację pisarza (teść pożyczył mu równowartość wpółczesnego 1,6 mln zł, by kupił sobie udziały w gazecie „Buffalo Daily Express”). Trzeba też przyznać, że po ślubie kariera pisarska Twaina nabrała tempa i tantiemy jakie otrzymywał z książek zaczęły istotnie uzupełniać dochody z majątku żony (to w tym okresie zbudował dom z dwudziestoma pięcioma pokojami, który w 1877 r. wyceniono na równowartość dzisiejszego 1,42 mln dol.).Wtedy to Twain postanowił zrealizować swoje marzenie i zostać biznesmenem i inwestorem. Najpierw założył wydawnictwo Charles L. Webster&Company (nazwa pochodziła od nazwiska jego siostrzeńca, który zarządzał spółką). Oczywiście wydawał w nim własne książki, ale nie tylko.Jedną z pierwszych jego decyzji było kupienie praw do pamiętników byłego prezydenta USA Ulyssesa S. Granta (pełnił tę funkcję w latach 1869 – 1877). I od razu okazało się, że pisarz nie zna się na prowadzeniu biznesu. Standardem na rynku było wówczas (i jest dzisiaj) zaoferowanie autorowi książki 10 proc. z przychodów wydawnictwa ze sprzedaży książki (czyli ok. 5 proc. od ceny okładkowej). Tymczasem Twain dał prezydentowi 70 proc. zysków z publikacji. Paradoksalnie, książka okazała się być olbrzymim sukcesem i zarówno on, jak i Grant dobrze na niej zarobili (Twain równowartość dzisiejszych 4 mln dol., rodzina prezydenta – 8 mln dol.).Sukces uderzył pisarzowi do głowy. „Wygląda na to, że czegokolwiek się dotknę, zmienia się w złoto” – skomentował wówczas. Ale kolejne książki nie sprzedawały się już tak dobrze. Autobiografia papieża Leona XIII znalazła ledwie dwustu miłośników. Pogrążyła go także decyzja o zainwestowaniu równowartości dzisiejszych 8 mln dol. w maszynę do składania tekstu Jamesa Paige`a, która miała zastąpić pracę zecera (osoby, która układała czcionkę i inne elementy tekstu do druku), a która nie odniosła sukcesu rynkowego.To tylko drobny fragment finansowych przygód poczytnego autora, które czyta się lepiej niż jego – skądinąd doskonałe – książki. A czyta się lepiej chociażby dlatego, że to prawdziwa historia, która jest jednocześnie świetną opowieścią i lekcją roztropności w wydawaniu i inwestowaniu pieniędzy. Nic tak bowiem nie daje do myślenia jak widok inteligentnych ludzi trwoniących fortuny, co pozwala wnioskować, że nikt nie jest odporny na pułapki kapitalistycznej gospodarki.Aby dodatkowo zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję dodam, że kiedy Mark Twain zmarł w 1910 r. jego majątek oszacowano na równowartość dzisiejszych 11 mln dol., tak więc bankructwo, które musiał ogłosić jak 49-latek był początkiem dobrych zmian w jego finansach osobistych.A ziemia, którą kupił ojciec? Cóż, nie pomylił się – wystarczyło cierpliwie, choć długo zaczekać. Autor książki szacuje, że grunty kupione za grosze w pierwszej połowie XIX w. są dziś warte 74 mln dolarów. Autor recenzji: Aleksander Piński 

Allegro – jak kupować na raty? Przewodnik krok po kroku

psav zdjęcie główneCo można kupować na raty na Allegro?Opcja „na raty” jest dostępna dla zakupów o kwocie minimalnej 300 złotych. Łączna wartość zakupionego przedmiotu lub kilku przedmiotów nie może przekroczyć 20 000 złotych (łącznie z kosztami dostawy). Z płatności ratalnych nie można natomiast skorzystać: • kupując za pośrednictwem licytacji lub opcji „kup teraz”;• robiąc zakupy bez rejestracji na serwisie;• korzystając z opcji płatności przy odbiorze;• używając konta Firma lub Junior;• jeśli sprzedający korzysta z konta Junior;• jeśli konto kupującego lub sprzedającego jest zablokowane;• jeśli kupujący nie posiada polskiego dowodu osobistego;• jeśli w rachunku bankowym lub w ustawieniach Allegro kupującego widnieje zagraniczny adres.Płatności ratalne nie są też dostępne w kategoriach:• ogłoszeniowych, tj. nieruchomości, usługi, wakacje, samochody, motocykle i quady, maszyny, inne pojazdy i łodzie, przyczepy, naczepy, żywe zwierzęta;• Meble na wymiar i na zamówienie;• Sport i turystyka > militaria > pozostałe;• Broń i wszystkie podkategorie;• Rycerstwo i wszystkie podkategorie;• Leki bez recepty i wszystkie podkategorie;• Delikatesy i wszystkie podkategorie;• Gry online (MMO) i wszystkie podkategorie;• Pre-paid i wszystkie podkategorie;• Internet i wszystkie podkategorie;• Bilety i wszystkie podkategorie;• Zdrapki;• Karty Allegro.Jak kupować na raty?1. Dodaj do koszyka przedmioty, które chcesz kupić i kliknij zielony przycisk „kup na raty 0%” (pod „dodaj do koszyka” i „kup na raty).2. Po przejściu do koszyka kliknij „kontynuuj”.3. Wybierz sposób dostawy.4. Wybierając metodę płatności, skorzystaj z funkcji „raty”.5. Zweryfikuj dane do wysyłki, jeśli są poprawne, to przejdź do podsumowania.6. Sprawdź wszystkie dane, jeśli jesteś zdecydowany na zakup, przejdź do wniosku o pożyczkę na stronie PayU.7. Wypełnij wniosek – wybierzesz wówczas liczbę rat, formę pożyczki (ubezpieczona lub nie) oraz podasz:swoje dane osobowe (musisz posiadać polski dowód osobisty),dochód oraz formę zatrudnienia,koszty utrzymania,liczbę osób w gospodarstwie domowym.8. Wniosek rozpatrzy partner pożyczkowy, weryfikując dane o dochodzie oraz sprawdzając twoją historię Biurze Informacji Kredytowej. Na podstawie uzyskanych informacji podejmie decyzję o przyznaniu pożyczki. 9. Decyzja kredytowa wyświetli się na stronie, a dodatkowo informację tę dostaniesz również e-mailem. W przypadku pozytywnej decyzji na stronie wyświetlą się również warunki pożyczki. Zatwierdź je i pobierz plik z umową kredytową. Jeśli przypadkowo zamkniesz stronę z wnioskiem, to powrót na nią umożliwi Ci link przesłany w e-mailu. Po kliknięciu na link należy wpisać kod, który dostaniesz w SMS-ie wysłanym na numer wpisany we wniosku (opcja SMS jest dostępna wyłącznie dla klientów Alior Bank).10. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku zostanie Ci przyznany automatycznie limit kredytowy w ramach wyliczonej przez pożyczkodawcę zdolności kredytowej. Limit jest ważny 60 dni od zaciągnięcia ostatniej pożyczki ratalnej. Przy kolejnych zakupach na raty pożyczka do jego wysokości zostanie Ci wypłacona bez sprawdzania dochodu.11. Po zatwierdzeniu przez Ciebie warunków pożyczki, partner pożyczkowy poprosi Cię o przelanie 1 zł na podany rachunek w celu potwierdzenia Twoich danych. Aby przelew weryfikacyjny się powiódł: powinien być zrobiony z rachunku podanego we wniosku, dane podane we wniosku powinny być zbieżne z danymi na rachunku bankowym,powinien być zrobiony z Twojego indywidualnego rachunku.Przelana przez Ciebie złotówka będzie zwrócona.12. Po dokonaniu przez Ciebie przelewu przedmioty dodane do koszyka zostaną zakupione, a pieniądze za Twoje zakupy zostaną przelane na konto sprzedającego/sprzedających.Jak zniszczyć reputację lekarza? Wystarczy kilka klików i komentarzy