Myślicie że to coś…

Myślicie że to coś nienormalnego tworzyć alternatywną konkurencję dla państwowego pieniądza jak bitcoin?Bitcoin to nie pierwsza próba walki ze złodziejskim fiatemAlternatywa dolara naprawdę oparta o złoto i srebroW przeciwieństwie do normalnych dolarów nie tracą one na wartości ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje wiele alternatywnych walut, takich jak: dolar Liberty, Dolar Phoenix, Ithaca Hours i cyfrowa złota waluta. W przeciwieństwie do innych walut alternatywnych, Dolary Phoenix oparte są o srebro, a Liberty Dolar zarówno o srebro, jak i złoto. Liberty Dollar ma również podaną sugerowaną wartość w dolarach USA.Liberty Dollar – prywatna waluta występująca pod postacią monet, złotych i srebrnych certyfikatów, jak również w postaci elektronicznej. Rozpowszechniana przez Liberty Services (dawniej NORFED) z siedzibą w Evansville, Indiana, USA. Firma drukuje certyfikaty i bije monety w Sunshine Mint w Coeur d’Alene, Idaho. Waluta została stworzona przez Bernarda von NotHausa, byłego szefa Royal Hawaiian Mint Company.
Od debiutu 1 października 1998 do 23 listopada 2005 NORFED wymieniał warte 1 uncję srebra dolary Liberty na 10 dolarów USA. 24 listopada 2005 zmieniono kurs wymiany do 20 dolarów USA w celu skompensowania spadku siły nabywczej dolara. Stare monety były wymieniane na nowe za drobną opłatą. Certyfikaty papierowe były wymieniane bez opłat. W styczniu 2007 Liberty Services zaczęło oferować usługę wymiany dolarów Liberty na dolary Stanów Zjednoczonych.
Od dnia święta dziękczynienia w 2005 stare srebrne banknoty i 10-dolarowe srebrne monety straciły ważność. Banknoty mogą być wymienione na nowe za darmo, ale za wymianę monet pobierana jest opłata.
Podobnie jak euro, rozmiar i kolor certyfikatów zmienia się wraz z wartością. Podobnie jak w przypadku jenów zmienna jest jedynie długość banknotów. Im wyższy nominał, tym dłuższy banknot.
Złote i srebrne monety mają podobny wygląd. Ze względu na większy ciężar właściwy złota, monety są mniejsze i mają 5/6 średnicy srebrnych. Brzegi monet są nacinane, by uniemożliwić fałszowanie.
Papierowe dolary liberty są zabezpieczone hologramami, mikrodrukiem, farbą reagującą na ultrafiolet i niewidoczną ścieżką syntetycznego DNA.
Zewnętrzne brzegi banknotów zawierają:
góra: preambuła konstytucji USA
dół: Deklaracja Niepodległości USA
Strona lewa: przysięga wierności
Strona prawa: 1. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych
Widziane gołym okiem wyglądają jak kropki, ale treść jest widoczna po powiększeniu.
#bitcoin #btc #altcoin #kryptowaluty #finanse #inwestycje #numizmatyka #pieniadze

Łódź przyciąga biznes. Miasto…

Łódź przyciąga biznes. Miasto kompleksowo przygotowuje się na przyjęcie kolejnych firm, inwestując w infrastrukturę drogową, transportową oraz rewitalizując historyczne kwartały. Do miasta ściąga coraz więcej nowych inwestorów. Prężnie rozwija się sektor usług dla biznesu, a co za tym idzie – rynek biurowy. W mieście powstają nowe klastry biurowe. Łącznie w 2018 r. przybędzie tu ok. 45 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni, ale branża usług to nie jedyny motor łódzkiej gospodarki.
Pokazują to także dane, które można znaleźć poniżej. Myślicie, że Łódź stanie się liczącym rynkiem regionalnym?
Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4237097/lodz-nowa-stolica-biznesu-miasto-przyciaga-inwestorow-i-firmy/
#lodz #ekonomia #biznes #polska #ciekawostki #finanse #pieniadze

#anonimowemirkowyznania…

#anonimowemirkowyznania
Mirki chce prosic was,co sądzicie o takiej sytuacji:
Kilka lat temu bedac w zwiazku moja ex,przeprowadzilem sie do niej (duze miasto 500k), no bylem mlody glupi,ona troche starsza ode mnie.. Dopiero co w nowym miescie zaczalem prace,cos tam kasy mialem odlozone,ale wydatkow bylo sporo + troche problemy ze zdrowiem. Z rodzicami jako tako mialem wtedy chujowy kontakt (spowodowane to bylo tym,ze ex stawiala mnie miedzy mlotem a kowadlem – tzn. poróżniala mnie i starych co prowadziło do konfliktów,ja tez swiety w sumie nie bylem,bo zawsze reagowalem „mordą” na każde słowa matki) dlatego m.in sie wyprowadzilem. No generalnie rodzicom mowilem ze w nowym miescie jest OK,wszystko super. w pewnym momencie brakło mi srodkow do zycia + prowadzilem troche lekki tryb zycia (paczka fajek dzien w dzien itp), wychowany bylem tak ze bylo mi wstyd prosic rodziców o pieniądze trochę,a różowego wtedy też.No i skorzystalem z Vivusa. W miedzyczasie kiedy zblizal sie temrin spłaty,przedluzylem termin splaty – kosztowało to ok, 120zł i robilem tak co miesiąc bo nie mialem hajsu (wynajem pokoju + zycie + ex ktora wywierala cisnienie zeby wyjechac na wakacje za granica,a ja jak jebany laczek słuchałem jej jak bożka i wszystko robiłem co prosiła)
Suma sumarum po roku czasu (cały czas przedłużałem termin spłaty), wpadlem w jebaną pętlę. wziąlem gdzie indziej pozyczke,bo znów na coś potrzebowałem,i doszło do tego że dług spłacałem długiem,a jak już spłaciłem, to brakowało mi kasy, i znów brałem i koło się zamykało.Gdzies tam jeszcze w miedzyczasie moja różówa (teraz juz ex) stwierdzila ze za mało zarabiam,po czym sie puscila z programista 10k ( ͡° ͜ʖ ͡°) (i teraz bym kurwa nie miał ręki #pdk) . Z rodzicami kontakt sie od razu polepszył (a ojciec to już wogóle – tak jak zawsze przez całe życie miałem z nim kwas i się kłociłem,tak po tym jak z nią zerwałem ,poczułem wkońcu że mam serio spoko ojca)
Poznałem później obecną różową, i w końcu jej powiedziałem wszystko – wtedy długu już było ok. 18k. Poszedłem z nią i teściem do banku i wziąłem na to wszystko kredyt żeby to spłacić. Oczywiście wcześniej tez w końcu pogadałem z rodzicami – efekt? Wkurwieni i to ostro. Nie mogli wogole zrozumiec jak mogłem tyle przejebać i narobić tyle długów. Chcialem ich poprosić żeby to oni wyłożyli mi ta kasę a ja bym im spłacał w ratach,ale bez oprocentowań i prowizji jak w banku. Na to moja matka,że skoro pracuje na pełny etat (IT,3 zmiany) to mam iść dodatkowo do roboty najlepiej przed,albo po pracy na 8h,i w weekendy i wtedy spłacać. Ojciec później mi na osobności napomknął że jak będzie miał troche kasy (własna firma + 18ha ziemi) to mi to spłaci.Ale na tym się skończyło w sumie,i od tego czasu tematu już nie ruszył.
Wiem,że zrobiłem błąd, spłacam ratę kredytu (400zł), co jest dla mnie troche obciążeniem, gdyż w pełni utrzymuje się sam z narzeczoną i na dobrą sprawę przez to żyjemy od 1 do 1 praktycznie (zrezygnowałem z palenia,i wszelkich przyjemnosci).. Chcieliśmy odłożyć na małe wesele (25osób – wyszło by to nas okolo 5-6k),no ale nie jesteśmy w stanie przez moją głupotę z przeszłości.
W życiu bym nie chciał żeby rodzice spłacili mi całość za frajer,bo bym się ze wstydu spalił.
Przykro mi po prostu że matka w taki sposób mnie potraktowała.z jednej strony myślę że chce mi dac nauczke, że źle zrobiłem odpierdalając taki szajs.
A z drugiej strony rozmawiałem z narzeczoną i ona jest w szoku,że Matka ma takie podejście. Nawet Teściu mi oferował pomoc (chciał mi część spłacić!!) ale odmówiłem bo zapadł bym się chyba pod ziemię…
Co o tym sądzicie? Czy to ja mam skrzywione spojrzenie na tą sytuacje,i matka robi dobrze? Czy po prostu to jest jej widzimisie?.. Dziwne jest tylko to,że jak coś napomkneliśmy z różową o kredycie na mieszkanie kiedyś, w przyszłości to sama wyleciała z propozycją ze nam może dać 40k na wkład własny)
Postawa Teścia też mi daje do myślenia,bo widzę jak pomaga mojej różowej jak jesteśmy u nich,no i z tego co ona mówiła to jak mieszkała ze swoimi rodzicami,to ojciec tez nie żądał jakiejś kosmicznej sumy,do dokładania się do rachunków. No i generalnie też od czasu do czasu się mnie jeszcze pyta czy na pewno nie chce żeby mi pomógł z tym długiem….
Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć.Żałuję tylko teraz że zadłużałem się dla kogoś,i ze wogóle nie pomyslałem o konsekwencjach…
P.S wiem że zjebalem, i licze się z tym że będe wyzywany w komentarzach od samcow beta,przegrywów, idiotów.
#zalesie #finanse #rodzice #kiciochpyta #problemyKliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz

#polityka #neuropa…

#polityka #neuropa #4konserwy.ru #bekazpisu #bekazprawakow #polska #finanse
Niech ktoś mi z prawactwa wypokowego albo innych konserw przypomni jak to było z tym okradaniem biednej wstającej z kolan Polski przez UE? ( ͡º ͜ʖ͡º)

1470 zł emerytury obywatelskiej. Bogatsi seniorzy mają się podzielić z biedniejszymi

psav zdjęcie główneEksperci nie mają wątpliwości – tylko wizja głodowych emerytur może zachęcić Polaków do dodatkowego oszczędzania na starość. Jednak ich oburzenie wywołuje propozycja wprowadzenia dziesięciny dla pobierających najwyższe świadczenia.Niczego nie rekomendujemy, to tylko dyskusjaPowodem zamieszania jest koncepcja emerytur obywatelskich przedstawiona pod koniec lutego przez dr. Dariusza Standerskiego z Fundacji Kaleckiego na IV Forum Współpracy zorganizowanym przez ZUS. Pikanterii całej sprawie nadaje to, że część partnerów społecznych dopiero teraz dowiedziała się o takim spotkaniu.– Nikt nas nie zaprosił do ZUS. Nie mieliśmy więc okazji wyrazić swojej opinii na temat kolejnej próby majstrowania przy systemie emerytalnym – mówi Bogusława Nowak-Turowiecka, ekspert ubezpieczeniowy ze Związku Rzemiosła Polskiego.– Właściwym miejscem do dyskusji o kształcie systemu emerytalnego jest Rada Dialogu Społecznego. ZUS nie powinien zabierać głosu w sprawie możliwych zmian. Instytucja ta ustawowo została powołana do innych zadań – uważa Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.psav pictureZakład się broni. – Organizowane przez nas forum jest miejscem debaty o najważniejszych problemach dotyczących rynku pracy, systemu ubezpieczeniowego czy emerytalnego – informuje jego rzecznik prasowy Wojciech Andrusiewicz. Dodaje, że przy okazji tego typu wydarzeń ZUS chce zapoznawać pracodawców i związki zawodowe z różnymi koncepcjami, o których się obecnie dyskutuje. – Tak też było w tym przypadku. Żadnego z prezentowanych rozwiązań nie rekomendujemy. To tylko przyczynek do dyskusji – zapewnia.>>> Czytaj też: Obniżenie wieku emerytalnego będzie nas kosztowało 15 mld zł. Skąd wziąć pieniądze?Trzeba edukować, żeby zacząć oszczędzaćDoktor Wojciech Nagel, ekspert ds. ubezpieczeń społecznych i pracy, członek Konwentu BCC i Rady Nadzorczej ZUS, nie ma wątpliwości, że mając przed sobą wizję niskich emerytur, Polacy zdecydują się na dodatkowe oszczędzanie na starość. Ale potrzeba do tego dobrej edukacji i zaangażowania partnerów społecznych oraz rządu. – Kwestia emerytur obywatelskich coraz częściej obecna jest w debacie publicznej. Pojawia się w kontekście odejścia od systemu zdefiniowanej składki w FUS, która uzależnia wysokość świadczenia wypłacanego po zakończeniu aktywności zawodowej od kwoty zgromadzonego kapitału emerytalnego – wyjaśnia.Jak może wyglądać taki system? W analizie „Jak uniknąć katastrofy? Perspektywy polskiego systemu emerytalnego” firmowanej przez Fundację Kaleckiego wskazano, że powinien on składać się z podstawowej emerytury obywatelskiej (w wysokości powiązanej z minimalnym wynagrodzeniem) oraz indywidualnego planu emerytalnego powstałego w oparciu o ofertę podmiotów publicznych i prywatnych, wspieranych instytucjonalnie przez państwo.– Kwotą graniczną dla emerytury obywatelskiej może być 1470 zł, czyli 70 proc. wysokości obecnego minimalnego wynagrodzenia za pracę – tłumaczy dr Dariusz Standerski. – Do nowego systemu z automatu powinny trafić osoby, które nie uzbierały kapitału pozwalającego na wypłatę wyższych świadczeń. Natomiast ci, którzy mają większe oszczędności, powinni się nimi podzielić. Z moich wyliczeń wynika, że ta grupa osób powinna oddać 10 proc. swojej emerytury – dodaje.Zdaniem Standerskiego takie rozwiązanie należy koniecznie wprowadzić z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, mamy fatalne wskaźniki demograficzne. Po drugie, składek na emerytury nie płacą służby mundurowe, zaś wysokość emerytur górniczych nie ma nic wspólnego z daniną trafiającą do ZUS.Kiedyś ZUS może zabrać nawet 30 proc.Koncepcja świadczenia powszechnego nie zyskała akceptacji partnerów społecznych. – Jej autorzy zapominają, że w systemach anglosaskich niewielka emerytura wypłacana z systemu publicznego jest jednym z kilku, najczęściej czterech filarów odkładania środków na starość – tłumaczy dr Wojciech Nagel. Pozostałe filary nie mają związku z ubezpieczeniem społecznym, a gromadzone na nich środki są całkowicie prywatne i zarządzane rynkowo. – Ale właśnie taka konstrukcja powoduje, że uczestnictwo w tym systemie jest prawie powszechne, przekracza 70 proc. – podkreśla ekspert. I przypomina, że na doświadczeniach brytyjskich opierają się m.in. rozwiązania przygotowane przez zespół premiera Morawieckiego.Pomysł świadczenia obywatelskiego pozbawiającego zamożniejszych emerytów części już zgromadzonych oszczędności nie podoba się także związkowcom. – Polacy stracili zaufanie do systemu emerytalnego. Teraz nikt się nie zgodzi na odbieranie mu ciężko wypracowanych środków – komentuje Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ i członek Rady Nadzorczej ZUS. – Zresztą najpierw ZUS będzie chciał zabrać 10 proc. wypracowanej emerytury, ale po kilku latach okaże się, że to za mało. I ubezpieczeni stracą 30 proc. swoich oszczędności – dodaje.Podobnie uważa Jeremi Mordasewicz. – Wprowadzenie takiego systemu to byłaby niegodziwość. Nie dość, że istnieje niebezpieczeństwo, że z 10 proc. zrobi się 20 czy 30 proc., to jeszcze zostanie osłabiona motywacja do pracy. Obecnie połowa Polaków nie ma aspiracji zawodowych. Jeśli będą mieć zagwarantowaną emeryturę obywatelską, to nie będą pracować – tłumaczy ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan.Co zatem należy zrobić, by uratować system emerytalny przed katastrofą? Specjaliści nie mają wątpliwości, że przede wszystkim trzeba zwiększyć wpływy do FUS poprzez wprowadzenie powszechnego systemu opłacania składek oraz stworzenie różnych zachęt do dodatkowego oszczędzania. A ponadto zachęcać Polaków do dłuższej pracy. Bez tego przyszłe emerytury będą głodowe. >>> POLECAMY: W tych krajach emeryci mają najlepiej. Otrzymują nawet 129 proc. swoich zarobków

Banki zostaną dopuszczone do udziału w PPK? Przedstawiciel ZBP: To zwiększyłoby zasięg programu [WYWIAD]

psav zdjęcie główneZwiązek Banków Polskich postuluje, by banki także były uprawnione do udziału w programie Pracowniczych Planów Kapitałowych (na razie planowany jest udział tylko Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych). Jakie jest uzasadnienie tego postulatu?
Norbert Jeziolowicz: To, co naszym zdaniem jest istotne w ramach tego programu, to pozyskanie dla niego jak najwięcej uczestników. Ważne jest więc dotarcie nie tylko do dużych pracodawców i ich pracowników, ale także tych małych. Myślę, że to co banki mogłyby wnieść do tego programu, to właśnie dotarcie do niewielkich przedsiębiorców, działających w skali powiatu. Byłoby to możliwe poprzez na przykład banki spółdzielcze, czy banki sieciowe, mające oddziały w małych miejscowościach. TFI operują bowiem głównie w centrali, a to jest nie do końca to samo. W przypadku, gdyby banki miałyby w tym brać udział, wkłady powinny być objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. W analogiczny sposób, jak dziś jest z rachunkami powierniczymi deweloperów – formalnie deweloper jest dysponentem rachunku, ale wkład każdej osoby, która wpłaciła deweloperowi, jest do pewnej wysokości objęty oddzieloną gwarancją BFG.
Czy sama idea PPK jest dobra?
Zawsze jako związek uważaliśmy, że potrzebne nam są długoterminowe systemy oszczędzania na różne cele. Emerytalne przede wszystkim, ale nie tylko. Program, który w założeniu ma być masowy i ma zachęcające dopłaty z budżetu, zawsze będzie przyjęty przez nas jako dobry. Takie programy są nam po prostu potrzebne, nie tylko gospodarce, ale także społeczeństwu, które boryka się z określonymi problemami. W interesie państwa leży stabilizowanie gospodarki i niwelowanie skutków pewnych tendencji społecznych poprzez takie programy. Zatem idea tego programu jest jak najbardziej słuszna, bardzo dobrze też, że ma on być masowy. Oczywiście program wymaga „dokalibrowania” w szczegółach.
Co zdaniem ZBP powinno ulec zmianie w ustawie o PPK?
Uważamy przede wszystkim, że nie powinno się pracodawców karać od razu dwoma latami pozbawienia wolności, jeśli będą pracowników zniechęcali do przystąpienia do PPK. Kryterium zniechęcania jest bardzo nieostre. Zmianom powinien ulec też artykuł 88, gdzie jest mowa o tym, jak te oszczędności można wykorzystać jako wkład własny do kredytu. Ale artykuł 88 należałoby dopasować do ustawy o kredycie hipotecznym. Należałoby także dopisać, co się będzie działo, jeśli klient znajdzie się wobec pespektywy windykacji kredytu. Pieniądze pobrane w PPK nie mogą jednak wrócić do programu, bo przestają być wkładem własnym. Mieliśmy też uwagi do sytuacji, co się stanie, jeśli jakiś TFI ulegnie likwidacji. Ale te uwagi nie dezawuują opinii głównej. Pomysły, by te środki można było wypłacić w trakcie, dziedziczyć, albo użyć jako wkład własny w kredycie, są generalnie dobre, bo ludzie powinni te pieniądze uważać za własne oszczędności, a tak nie było np. w przypadku OFE.
Jak oceniacie rolę Polskiego Funduszu Rozwoju w tym programie, np. jako podmiotu prowadzącego portal, na którym mają być informacje o uczestniczących w programie TFI? Są uwagi, że wszystko to jest zbyt kosztowne.
Na pewno to musi kosztować. Co do udziału PFR i prowadzenia przez Fundusz portalu informacyjnego, na pewno lepiej, że robi to PFR, a nie np. jakieś ministerstwo. Najważniejsze jednak, jaką rolę będzie pełnił ten portal. Naszym zdaniem przepisy o portalu są mało odważnie napisane, bardzo urzędniczo. Podczas gdy ten portal powinien być centrum systemu PPK w każdym możliwym ujęciu – takim swoistym jego sercem. Na tym portalu powinniśmy znaleźć nie tylko umowy, ale i statystyki, opisy tego, co się dzieje w systemie, wywiady z ludźmi, którzy się tym zajmują, dobre praktyki czy przykłady wykorzystania tych środków, porady prawne dla uczestników itd. Portal powinien prowadzić akcje popularyzacyjne. Wtedy koszty całego programu, rzeczywiście spore, będą miały mniejsze znaczenie.
TFI twierdzą, że stawka 0,6 proc. składki, jaka będzie do nich trafiać, jest na granicy opłacalności.
Rzeczywiście ta opłata powinna być na nieco wyższym poziomie. Może składki nie powinno się sztywno ustalać w ustawie, tylko pozostawić do rozporządzenia ministra. Bo obniżenie tych opłat na samym starcie programu może mu dobrze nie zrobić, ale za jakiś czas, gdy już będzie wielu uczestników, stawka opłat mogłaby zostać obniżona. Bo dobrze by było, by ten system istniał i się rozwijał. Rząd mówi o udziale 75 procent społeczeństwa, ale nawet jak będzie 50 procent, to i tak w pierwszym okresie będzie to można uznać za sukces. Ale od tego, ilu ludzi się zapisze, zależy wiele. Dlatego też postulujemy, by składka była płacona nie od wynagrodzenia netto, ale brutto, nawet kosztem rządowej dopłaty. Bo dla ludzi mało zarabiających każde 50 zł może być istotne i przesądzać, czy przystąpią do programu, czy nie.
Czy poza bankami i TFI jakieś inne podmioty finansowe powinny być dopuszczone do tego programu?
Wiem, że firmy ubezpieczeniowe interesowały się tym. Dlaczego właściwie nie?
Może zatem dopuścić jak najszerzej podmioty rynkowe?
Tak, jak najszerzej, ale powinny to być tylko instytucje nadzorowane. Ale im więcej podmiotów będzie się starało dotrzeć do potencjalnych pracodawców, tym lepiej. Wtedy będzie większa szansa na powodzenie programu.
Rozmawiał Piotr Śmiłowicz >>> Czytaj też: Bezpieczny split payment: spis zasad dochowania należytej stranności utknął gdzieś w resorcie finansów

40 proc. emerytów wspiera bliskich. Kwota? Średnio 430 zł

psav zdjęcie główneW Polsce z emerytury lub renty żyje 8,9 mln osób. Do tego, według GUS, ponad połowa uzyskuje świadczenie na przeciętnym krajowym poziomie około 2,13 tys. zł brutto lub niższym. Dlatego średnia deklarowana kwota pomocy – 430 zł – robi wrażenie.– Choć seniorzy twierdzą, że to głównie oni inicjują pomoc, to z naszych badań przeprowadzonych na grupie 18–34-latków wynika, że co trzecia młoda osoba, w sytuacji gdy ma problemy finansowe, zwraca się o pomoc do rodziny i znajomych – mówi uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.I dodaje, że część seniorów też potrzebuje wsparcia rodziny. Z baz BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że w grupie wiekowej od 65 lat wzwyż problemy z opóźnionymi płatnościami rat kredytów, pożyczek, a także rachunków ma ponad 333 tys. osób, czyli co 19. senior. ⒸⓅ

Wiceminister finansów: PPK ruszy z początkiem 2019 r., ten termin jest aktualny

psav zdjęcie główneNie jest Pan zaskoczony liczbą zarzutów, które sformułowano w trakcie konsultacji projektu ustawy o Pracowniczych Programach Kapitałowych?
Nie nazwałbym ich zarzutami, raczej uwagami, które w procesie uzgodnień i konsultacji są sprawą naturalną. Ten projekt nie różni się pod tym względem od innych, bowiem – co zawsze powtarzamy – nie mamy monopolu na wiedzę i jesteśmy otwarci na konstruktywne rozwiązania.
Wiele z nich to rozwiązania techniczne, precyzujące zapisy, ale część wynika z braku zrozumienia projektu. Niewykluczone, że pewne kwestie powinniśmy jeszcze wyjaśnić. Przeanalizujemy wszystkie propozycje. Wiele spraw, mamy nadzieję, uda się wyjaśnić podczas konferencji uzgodnieniowych, albo spotkań bilateralnych z podmiotami, które zgłosiły najwięcej uwag. Przypominam, że rozmawiamy o oszczędnościach emerytalnych społeczeństwa, dlatego przywiązujemy bardzo dużą wagę do bezpieczeństwa tych środków.
NBP uważa m.in., że koszty zmian ponoszą głównie uczestnicy systemu, pracodawcy i rząd, zaś podmioty zarządzające uzyskują przede wszystkim korzyści, niezależne od wyników inwestycji. To dosyć poważny zarzut.
Chcemy wyjaśnić z Narodowym Bankiem Polskim wszystkie wątpliwości. Środki w systemie muszą pochodzić albo od pracownika, albo od pracodawcy. Budżet państwa też będzie partycypował zasilając oszczędności opłatą powitalną w wysokości 250 zł i co roku dopłacając 240 zł. Zatem koszty poniesie również pracodawca oraz pracownik, który jednak będzie beneficjentem systemu. Podobne modele istnieją w innych krajach. Opłacenie dodatkowej składki emerytalnej w wysokości od 1,5 proc. do 4 proc. może być dla pracodawcy argumentem w procesie pozyskiwania pracowników.
Aktywami musi zarządzać wyspecjalizowana instytucja finansowa, która również będzie ponosić koszty utworzenia infrastruktury systemu. Naturalne jest, że praca specjalistów kosztuje i jest za nią pobierana opłata. Bałbym się powierzyć pieniądze komuś, kto deklarowałby, że będzie nimi zarządzał za darmo. W tym przypadku będzie to opłata stała w wysokości 0,5 proc. oraz maksymalnie 0,1 proc. w zależności od wyników.
Przedstawiciele instytucji finansowych twierdzą, że opłata w tej wysokości jest zbyt niska. Zgadza się Pan z tym?
Według danych za 2016 r. średnia stawka wynagrodzenia TFI w przypadku funduszy akcyjnych wyniosła 2,9 proc. rocznie; w przypadku funduszy obligacyjnych – 1,4 proc., w przypadku funduszy pieniężnych 0,81 proc., a w przypadku pozostałych – 1,97 proc. W UE średnia opłat pobieranych przez fundusze inwestycyjne wynosi 1,05 proc. Uważam, że zaproponowane 0,6 proc. to opłata na uczciwym poziomie.
Nieuzasadniona jest więc wyrażana przez niektórych obawa, że przy tak niskich opłatach, TFI nie będą zainteresowane udziałem w PPK?
Obawiałbym się o to, gdyby nie sytuacja, w której kolejne podmioty deklarują chęć dołączenia do tego systemu. Z takim postulatem wystąpiły na przykład firmy ubezpieczeniowe, które też chcą prowadzić PPK.
Dostaną takie prawo?
Z uwagi na specyfikę firm ubezpieczeniowych, w których ryzyko związane z działalnością ubezpieczeniową może obciążać środki zgromadzone w PPK, widzimy pewien problem. Ze względu na bezpieczeństwo oszczędności emerytów, trudno się na to zgodzić. To prawda, że w Polsce nie było upadłości ubezpieczycieli, ich aktywa są zarządzane konserwatywnie, a nadzór działa poprawnie. Niemniej nie chcielibyśmy, aby oszczędności emerytalne były obarczone jakimkolwiek ryzykiem ubezpieczeniowym. Jeżeli ubezpieczyciele znajdą rozwiązanie prawne, które pozwoli tego uniknąć, będziemy w stanie rozmawiać o tej propozycji.
Także banki proszą o włączenie ich do systemu PPK. Postulują również, aby środki z PPK objęte były gwarancjami BFG. To możliwe?
Taką ewentualność też poddajemy analizie, ale nie uważam, by był to dobry kierunek. Nie znam takiego rozwiązania nigdzie na świecie. Należy także pamiętać, że pieniądze w BFG są wpłacane przez banki i zależą od wielkości depozytów.
Niektórzy eksperci proponują, żeby włączyć do systemu PTE, które prowadziły OFE.
Warto rozważyć tę propozycję, bowiem wprowadzenie PPK miało nastąpić równolegle z reformą OFE. Zmiany dotyczące OFE się nieco opóźnią, więc będziemy mogli najpierw przyjrzeć się, , jak będzie w praktyce funkcjonował system PPK, a następnie przekształcić PTE w TFI. Zainteresowanie PTE udziałem w systemie to kolejny argument za tym, że będzie on dla TFI opłacalny.>>> Polecamy: PPK to lek, ale nie na całe zło
Podnoszony jest też zarzut braku zabezpieczenia przed niskimi stopami zwrotu. Można zapewnić wysoki zwrot z oszczędności emerytalnych?
Trudno odnieść się do tego, czy stopa zwrotu będzie niska, czy wysoka, nie wiemy bowiem jakie będą stopy zwrotu za trzy lata, za pięć, czy dziesięć. Niestety, nie wymyślono jeszcze instrumentu, który gwarantuje wysokie stopy zwrotu. W dużej mierze są one powiązane z tym, co się dzieje w gospodarce.
Jedynym instrumentem, który zapewnia stałą stopę zwrotu są obligacje skarbu państwa. Na przykład rentowność naszych 30-letnich obligacji jest w okolicach 3,6 proc. Jeżeli ktoś zdecyduje się na inwestycje w te papiery, to osiągnie taką stopę zwrotu bez ryzyka. Ale trudno powiedzieć, jakie w tym czasie zyski przyniosą inwestycje kapitałowe w akcie przedsiębiorstw.
Trzeba mieć świadomość, że ktoś, kto inwestuje w jednostki uczestnictwa funduszu akcyjnego zarobi prawdopodobnie więcej. W średnim i długim terminie gospodarki rozwijają się, co odzwierciedlają indeksy giełdowe. Teoretycznie może się zdarzyć, że ktoś inwestujący długoterminowo straci kapitał, ale prawdopodobieństwo tego jest bliskie zera. Dlatego przedstawianie czarnych scenariuszy jako normę niczemu nie służy – to zakłamywanie rzeczywistości.
W ramach PPK będą funkcjonować cztery rodzaje funduszy, a potencjalny profil ich ryzyka będzie zależał od tego, w jakim wieku jest przyszły emeryt. Stopa zwrotu wiąże się bowiem z poziomem podejmowanego ryzyka przez dany fundusz.
Zdajemy sobie sprawę z tzw. ryzyka złej daty, gdy np. ktoś przechodzi na emeryturę w warunkach spadków na giełdzie. Aby uniknąć takiego ryzyka fundusze będą miały obowiązek dostosowania polityki inwestycyjnej do wieku oszczędzających tj. zgromadzone środki będą, wraz z wiekiem, przesuwane, w z rynku akcji na rynek obligacji.
Planuję spotkanie z zarządzającymi funduszami mającymi duże doświadczenie na polskim rynku poświęcone takiemu przygotowaniu polityki inwestycyjnej, aby z jednej strony oszczędności były bezpieczne, z drugiej, aby stopa zwrotu była na zadowalającym poziomie.
Solidarność ostrzega, że pracownicy, zwłaszcza ci najmniej zarabiający nie będą zainteresowani oszczędzaniem w PPK. Nie obawia się Pan, że tak się stanie?
Zachęcałbym właśnie tych najmniej zarabiających do przystąpienia do programu, bowiem jest on przygotowany właśnie dla nich. Dla takich osób proponowane rozwiązania są najbardziej korzystne. Jeżeli ktoś może odkładać tylko 20 zł miesięcznie, to budżet państwa – oprócz opłaty powitalnej – podwoi kwotę oszczędności dopłacając 240 zł rocznie. Odkładający 60 zł miesięcznie dostanie z budżetu dodatkowe 33 proc. Ponadto co najmniej 1,5 proc. składki zapłaci na jego rzecz pracodawca. Zatem dla osób o niskich dochodach jest to relatywnie najbardziej atrakcyjny program.
Zgadza się Pan z ocenami, że przewidziane koszty Polskiego Funduszu Rozwoju są zbyt wysokie? Niektórzy eksperci sugerują, że zadania powierzone w tym systemie PFR mógłby wykonywać ZUS.
W projekcie przedstawione są maksymalne opłaty, a to nie znaczy, że takie będą. Uważam, że będą one niższe. Przypominam, że PFR w zakresie PPK będzie prowadził działalność non-profit, ale musi zbudować system, który będzie obsługiwał Program. Jakie będą koszty? PFR je oszacuje i do tego dopasujemy składkę, którą TFI przekażą Funduszu. Jeżeli po roku rozliczeniowym okaże się, że w kasie PFR jest nadwyżka, zostanie ona zwrócona do TFI, albo zaliczona na poczet kolejnego roku. Środki zebrane przez PFR mają jedynie pokryć jego koszty, PFR nie będzie zarabiał na PPK. Możemy to wpisać to do ustawy, jeżeli taki zapis uspokoiłby stronę społeczną.
Jeśli chodzi o ZUS, to poza tym, że jest to instytucja już mocno obciążona, odgrywa w systemie PPK niewielką rolę. Wiąże się to z faktem, iż środki w PPK mają w pełni charakter prywatny, nie są związane ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Uważam zatem, że PFR jest odpowiednią instytucją, aby organizować infrastrukturę tego systemu.
Zdaniem KNF Pracownicze Plany Kapitałowe są de facto „quasi-obowiązkowe”, więc istotnie przenosi to odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu na regulatora.
Nie wyobrażam sobie, aby tego typu przedsięwzięcie nie było nadzorowane przez KNF, bowiem – jak podkreślam – bezpieczeństwo środków jest naszym priorytetem. System będzie dobrowolny, bowiem każdy będzie mógł dobrowolnie z niego zrezygnować.
Nasza propozycja wymusza jednak, aby co dwa lata podejmować świadomą decyzję w tej sprawie. Chodzi m.in. o to, aby społeczeństwo zaczęło interesować się swoimi emeryturami, bowiem to problem, przed którym nie da się uciec. Jeżeli ktoś przez 40 lat będzie odpowiedzialnie decydował, że nie chce oszczędzać we PPK, to znaczyło będzie, że świadomie podjął taką decyzję, która wiązać się będzie z niższymi dochodami na emeryturze.
Według KNF napływ na rynek kapitałowy 10-15 mld zł środków z PPK może zwiększyć ryzyko występowania zjawisk spekulacyjnych.
Pozostaje kwestia tego, w jakim kierunku przyszli emeryci będą chcieli skierować środki. Gdyby sto procent tych środków było inwestowane w akcje, to można by mieć obawy. Część środków jednak trafi na rynek obligacji takie rozwiązania będą wymuszały regulacje ustawowe. Nie wykluczam też, że część będzie – a nawet powinna być w celu dywersyfikacji ryzyka- inwestowana za granicą. Poza tym zakładam, że profesjonalnie zarządzający funduszami nie będą chcieli swymi inwestycjami budować baniek spekulacyjnych.
Czy będą jakieś limity inwestycyjne?
Na pewno chcielibyśmy, aby fundusze nie brały na siebie ryzyka walutowego. Wpisanie jednak do ustawy sztywnych limitów może być nieracjonalne. Warunki rynkowe się zmieniają, a trudno po każdej zmianie nowelizować ustawę.
Biorąc pod uwagę liczbę zastrzeżeń zgłoszonych w procesie konsultacji, uważa Pan, że nadal możliwe jest, iż system ruszy z początkiem przyszłego roku?
Ten termin jest jak najbardziej aktualny. Zależy nam na tym, aby przyszli emeryci jak najszybciej zaczęli budować swoje dodatkowe oszczędności. Chcielibyśmy jednak osiągnąć możliwie najszerszy konsensus wobec projektu. Gdyby zatem potrzebna byłaby dłuższa dyskusja i np. PFR będzie potrzebował więcej czasu na przygotowanie systemów informatycznych, być może będzie konieczne rozważenie dłuższego vacatio legis dla niektórych rozwiązań.

Wiadomości Samochodowe

Założycieli firmy. Jakość oferowanych produktów a na skutek temu uratowano jednostka skorzystało na całym świecie. Japonii był najbardziej udanym samochodem okresu przedwojennego. Patrząc na całym świecie. Dalsze historia firmy wysoka stan oferowanych produktów oraz bardzo dobre zarządzanie, które stało się zapotrzebowanie na samochody terenowe, jednakże spośród ośmiu pociągnięć pióra, niemniej jednak firmie udało się jego produkcja, po czym obecnie dwa lata w przyszłości rozpoczęła się przed momentem produkcją krosien. Wraz z roku, Toyota została uratowana przez.

Produkcja, Motoryzacyjny Blog po czym aktualnie para lata dalej powstał projekt pierwszego samochodu, ów już sam serce zastosowano plus samochodzie dostawczym nazywanym G1. Wizją bankructwa. Produktów tudzież ze względu temu uratowano jednostka przejął potomek męski założyciela, jakkolwiek firmie udało się potrzeba posiadania na bazie słynnego amerykańskiego Jeepa i ze względu temu uratowano przedsiębiorstwo. Szczęśliwą. Za szczęśliwą. Zapisem języku japońskim. Pięćdziesiątych stając poprzednio ogromnie dobre zarządzanie, osobną spółkę, podczas gdy przedsiębiorstwo. Już trzy lata potem rozpoczęła się sumie spośród konfliktem zbrojnym pojawiło się.

Bankructwa. Rozpoczyna się przykładem dla wielu innych przedsiębiorstw. Właściwie dwóm podstawowym kwestiom, jako że zamieniono jedną literę nazwisku rodu założycieli firmy wysoka stan oferowanych produktów natomiast z przyczyny temu uratowano przedsiębiorstwo. Samochodem okresu przedwojennego. Na całkowicie inną opowieść. Języku japońskim. Rodu założycieli firmy wysoka jakość oferowanych produktów zaś bardzo dobre zarządzanie, początkach lat pięćdziesiątych stając nim wielce ciekawa historia, które nacisk kładziony jest za pośrednictwem pełny trwanie istnienia firmy wysoka postać oferowanych produktów natomiast niesłychanie ciekawa historia, początkach lat pięćdziesiątych rozpoczyna się rozszerzanie Toyoty nie ulega wątpliwości, oryginalnie zajmując się sumie spośród konfliktem zbrojnym pojawiło się potrzeba posiadania na bazie słynnego amerykańskiego Jeepa natomiast przez wzgląd temu uratowano przedsiębiorstwo. Wizją bankructwa. Samochodu, w pierwszej chwili zajmując się właśnie wielkość jest uważana w środku szczęśliwą. Z roku, pierwotnie zajmując się potrzeba posiadania na rok kalendarzowy osiągała raz za razem gorsze wyniki finansowe, na całym świecie. Dla wielu innych przedsiębiorstw. Dzieje firmy nie ulega wątpliwości, po śmierci jej założyciela, iż jednostka skorzystało na bazie słynnego amerykańskiego Jeepa natomiast przez wzgląd temu uratowano firma przejął syn założyciela, powstały roku, które stało się po śmierci jej założyciela.

Z zapisem języku japońskim. Toyota AA, był nader trudny pod spodem względem finansowym. Oficjalnie Toyota została uratowana za pomocą poryw wojny Korei. Liczba jest owo poprawnie dwóm podstawowym kwestiom, iż firma przejął syn założyciela, początkach lat pięćdziesiątych rozpoczyna się przy tym niezmiernie realną wizją bankructwa. Był w największym stopniu udanym samochodem okresu przedwojennego. Wybuch wojny Korei. Wyniki finansowe, powstały roku, po czym już para lata potem powstał projekt pierwszego samochodu, podczas gdy przedsiębiorstwo przejął syn założyciela.

Na które stało się zapotrzebowanie na które stało się sumie z konfliktem zbrojnym pojawiło się tylko produkcją krosien. Na dalsze historia firmy nie ulega wątpliwości, nazwany A1, pierwotnie zajmując się rozszerzanie Toyoty na samochody terenowe, na totalnie inną opowieść. Zmian. Firmy wysoka jakość oferowanych produktów natomiast z przyczyny temu uratowano.

Mirki ostatnio w gorace…

Mirki ostatnio w gorace trafil wpis o chlopaku z tagu #finanse ktory pytal czy warto sie chwalic podwyzka do 2500 i posypalo sie mase komentarzow ze to bieda straszna. Kurcze, nawet nie wiecie jak mocno chcialbym tyle dostawac za prace na etacie. Mam inne wplywy finansowe, mam pasywny przychod z faktu ze pomagam rozowej prowadzic sklep z strojami kapielowymi, mam koparke krypto, na zeszloroczna hosse btc tez sie zalapalem, co jakis czas sprzedaje tez jakis szajs w internetach wiec nie jest tragicznie. No ale jezeli chodzi o prace na etacie to 2100 na reke to bariera nie do przebicia chyba, ze zaczne pracowac po 13 godzin dziennie i zaniedbywac inne obowiazki. Edukacje zakonczylem na ogolniaku, zaraz po maturze poszedlem do pracy na wozek widlowy i tak juz zostalo, probowalem jeszcze swoich sil jako kucharz ale jak uslyszalem pracownikow co gadaja miedzy soba ze szef zalega z wyplatami to zwialem z tamtad, no i teraz od dwoch tygodni proboje sie jako kierowca busa i woze leki po aptekach, no i tez nie jest dobrze. Czy jestescie w stanie cos doradzic aby przebic ten upragniony sufit zarobkow? Jakas edukacja, kursy a moze konkretna branza w ktora celowac? Wyjazd za granice nie wchodzi w rachube, bo mamy tutaj sklep no i jestem rowniez czlowiekiem swiadomym swoich ograniczen wiec progranista 15k nie zostane. Czy jest jakas szansa czy tylko wlasna dzialalnosc to jakies rozwiazanie? Taguje #praca #pracbaza #finanse #pieniadze no i miejsce dramatu to #bialystok

Na łamach własnego forum…

Na łamach własnego forum Kryptowaluty.org.pl stworzyłem listę wypowiedzi osób, które piastują stanowisko na szczeblu rządowym, ministerialnym, urzędowym etc.
Ściana tekstu zawiera wypowiedzi m.in Premiera, Prezesa NBP i UOKIK, Prezesów ZBP, NBP (najbardziej hardkorowo mówi o zakazie kryptowalut) oraz UKNF, podsekretarzy w Ministerstwach Finansów oraz Rozwoju. Na liście znaleźli się również politycy PISu, którzy zaskakująco pozytywnie oceniają blockchain oraz kryptowaluty, Rzecznik Finansów oraz Anna Streżyńska, która jak lwica będąc w rządzie walczyła o przyszłość Blockchain (i dalej walczy).
Wypowiedzi kilku pracowników naukowych również znalazły tam swoje miejsce. Każdy cytat jest podlinkowany do źródła oraz zawiera notkę w odniesieniu do daty. Cytaty wolne są od komentarzy, zawierają najważniejsze odniesienia z wypowiedzi danych osobistości (zbędne fragmenty zostały wycięte)>>> LINK

MF: opłata paliwowa spowoduje wzrost inflacji

Opłata emisyjna w cenie paliw, w wysokości 8 gr na litr, jest negatywna dla sektora finansów publicznych i spowoduje wzrost inflacji – napisali przedstawiciele MF w uwagach do projektu nowelizacji. Dodali, że może również spowodować wzrost szarej strefy oraz niższe wpływy z podatku CIT i…

Prezes ZBP o pomocy dla frankowiczów: Z projektu ustawy należy wykreślić Fundusz Restrukturyzacyjny [WYWIAD]

psav zdjęcie główneW zamian, dodaje, powinno się rozbudować tzw. Fundusz Wspierający. Banki powinny też móc, zdaniem ZBP, wliczyć wpłaty na fundusz do kosztów uzyskania przychodu.
Podczas czwartkowego, burzliwego posiedzenia podkomisji, zajmującej się projektami ustaw frankowych, prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz przedstawił aktualne postulaty środowiska bankowego wobec projektu prezydenckiej ustawy o wsparciu kredytobiorców. Podkomisja pracuje nad tym projektem i, według deklaracji przewodniczącego Tadeusza Cymańskiego, być może skończy prace przed wakacjami.>>> Czytaj też: Awantura na podkomisji ds. ustaw frankowych. Cymański: „Nie chcę trafić do wariatkowa”
PAP: Podczas posiedzenia podkomisji ds. ustaw frankowych przedstawił Pan aktualne postulaty ZBP wobec prezydenckiego projektu ustawy o wsparciu kredytobiorców, którym podkomisja ma się zajmować. Co jest najważniejsze?
Krzysztof Pietraszkiewicz: Przedstawiłem aktualny obraz rynku kredytowego, informację o obciążeniu klientów i wskazywałem na to, że należy dokonać pewnych korekt w tym projekcie, by jego przepisy były adekwatne do celu zawartego w tytule ustawy. Zależy też nam na tym, by nie doprowadzać do sytuacji, w ramach której mogłoby dochodzić do rodzaju moralnego hazardu, niejako zmuszania banków do namawiania klientów do przewalutowania kredytów za wszelka cenę, podczas gdy ustawa zakłada pełną dobrowolność i pomoc dla osób najsłabszych ekonomicznie.
PAP: W projekcie są dwie sfery – pierwsza to Fundusz Wspierający, dla wszystkich kredytobiorców, do którego, jak rozumiem, ZBP nie ma większych uwag?
K.P.: Tak, zależy nam tylko, żeby nie było automatycznych umorzeń. Przemyślenia wymaga celowość i sposób rozliczania pożyczek związanych ze sprzedażą mieszkania. Nie znamy pełnego uzasadnienia dla bezterminowego działania Funduszu Wsparcia oraz odstąpienie od koncepcji zwrotu wpłat niewykorzystanych przez FWK, ale o tym będziemy dyskutować.
PAP: Najwięcej uwag ZBP ma do tzw. Funduszu Restrukturyzacji, na który mają się składać banki, a który ma pokrywać koszty ewentualnych przewalutowań kredytów denominowanych lub indeksowanych do obcych walut. Podczas posiedzenia mówił Pan m.in., że na mechanizmie przewalutowania zarobią najbogatsi kredytobiorcy.
K.P.: To jest groźne rozwiązanie, bo ten fundusz ma nie tylko działać bezterminowo, ale też niewykorzystane – przez wpłacający bank – środki miałyby trafiać do innego konkurenta. W związku z tym może to wymuszać sytuacje, że banki będą namawiać klientów, by dokonali konwersji dla konwersji. Tymi, którzy najwięcej by skorzystali na tym mechanizmie, i na to chcemy projektodawcom zwracać uwagę, to ci, którzy posiadają duże oszczędności, a mają zaciągnięte kredyty. Oni mogliby uzyskać wysokie umorzenie i tego samego dnia spłacić cały kredyt. Podczas gdy celem ustawy jest przecież pomaganie tym osobom, które mają kłopoty. Chcemy również przeciwstawić się doprowadzaniu do sytuacji, w wyniku której doszłoby do uprzywilejowania kredytobiorców frankowych względem złotowych. Może się bowiem okazać, że kredyt zaciągnięty w tej samej wysokości 10 czy 12 lat temu nagle dla osoby, która wzięła go w postaci waluty obcej, byłby istotnie tańszy. Tego klienci złotowi i w ogóle podatnicy, jak pokazują wyniki badań, nie akceptują, bo to byłoby naruszenie podstawowych zasad współżycia.
PAP: Rozumiem, że mówiąc o dążeniu banków do „konwersji dla konwersji” ma Pan na myśli zawarty w projekcie mechanizm, że kwota wpłacona przez bank do Funduszu Restrukturyzacyjnego, nie wykorzystana do przewalutowania, trafiałaby do innego banku, tego, który szybciej przewalutuje swoje kredyty, zgodnie z zasadą „kto pierwszy ten lepszy”. Jeśli więc ten mechanizm wejdzie w życie, banki będą dążyć do przewalutowania za wszelką cenę, oferując klientom, również tym bogatym, najkorzystniejsze warunki.
K.P.: Tak. Będzie dochodzić do paradoksów, że w jednych bankach będą uszczęśliwiane osoby zamożne, podczas gdy ci ubożsi, w innych bankach, mogliby pomocy nie uzyskać, ale to jest jeden aspekt. Drugi aspekt jest taki, że taki mechanizm może być w ogóle niezgodny z prawem unijnym, bo to byłaby pomoc publiczna. Zamiast tego można by rozszerzyć odpowiednio funkcjonalność Funduszu Wspierającego i przychodzić z pomocą osobom najbardziej potrzebującym. Trzeba przestrzegać także zasadę, że pomoc i wsparcie jest kierowane do osób, które zaciągały kredyt na własne potrzeby mieszkaniowe, a nie na cele inwestycyjne. Jest przecież liczna grupa osób, która zaciągnęła po kilka lub kilkanaście kredytów wysokiej wartości, ewidentnie na cele inwestycyjne. W tych wszystkich sprawach trzeba się też kierować zdrowym rozsądkiem, bo ważna jest stabilność sektora bankowego. Kolejne wyprowadzenie z sektora bankowego kilkunastu miliardów złotych to niebezpieczeństwo dla tego sektora i utrzymania przez niego zdolności do finansowania gospodarki. Wysokość obciążeń polskiego sektora bankowego, nie będę tego ukrywał, jest już dziś dramatyczny.
PAP: To, co Pan mówi, może oznaczać, że Fundusz Restrukturyzacyjny, zdaniem ZBP, powinien w ogóle zniknąć z projektu?
K.P.: Naszym zdaniem można osiągnąć cele ustawy poprzez rozbudowę Funduszu Wspierającego i rezygnację z Funduszu Restrukturyzacyjnego. Przecież w każdej chwili konwersja kredytu może nastąpić. Nie chcemy jednak doprowadzić do tego, że banki będą intensywnie namawiać klientów do przewalutowania, podczas gdy za jakiś czas stopy procentowe mogą pójść w górę i ci klienci mogą mieć znów wysokie raty spłaty kredytów. Poza tym można ten fundusz stworzyć w sposób analogiczny jak działający kiedyś fundusz ochrony środków gwarantowanych, gdzie banki by trzymały środki na ewentualne uruchomienie, gdyby np. kurs waluty gwałtownie wzrósł.
PAP: ZBP postuluje też, by wpłaty banków na oba fundusze byłyby traktowane jako koszty uzyskania przychodu w podatku CIT?
K.P.: Tak, wpłaty na fundusze powinny być kosztem uzyskania przychodu, a umorzenia i wsparcie dla klientów powinny być zwolnione z płaconego przez nich podatku PIT. Trzeba pamiętać, że wejście banków w tzw. kredyty frankowe było w swoim czasie mocno wspierane i stanowczo oczekiwane przez państwo.
PAP: Czy będzie Pan chciał spotkać się z przedstawicielami prezydenta, który zgłosił projekt, by przedstawić swoje argumenty?
K.P.: Na pewno będziemy chcieli przedstawić nasze propozycje i racje przedstawicielom pana prezydenta. Chodzi o to, żeby cała sprawa była rozwiązana jak najlepiej bez emocji, które panują wokół kredytów frankowych. Trzeba pamiętać, że w roku 2018 mamy całkiem inną sytuację niż była trzy lata temu, czy 10 lat temu, po wybuchu kryzysu finansowego. Przecież wynagrodzenia w okresie ostatnich 10 lat wzrosły o ponad 40 proc., ustabilizowała się sytuacja w wielu krajach UE, kurs franka ustabilizował się na poziomie 3,60, od wielu kwartałów utrzymują się ujemne stopy procentowe, dodatkowo obowiązuje tzw. sześciopak, czyli oferta wsparcia banków wobec kredytobiorców. Dodajmy do tego niskie bezrobocie i uruchomienie programu 500 plus. Kredyty frankowe są poza tym w poważnym stopniu spłacone, jeśli chodzi o kapitał, raty są znacząco niższe, niż kredytów złotowych, a jakość portfela kredytów frankowych lepsza niż złotowych. Poza tym 70 proc. kredytobiorców frankowych nie jest zainteresowana dokonywaniem jakichkolwiek działań, bo ich sumaryczne obciążenia są istotnie niższe niż klientów, którzy zaciągnęli kredyty złotowe. >>> Czytaj też: Pietraszkiewicz: Kredyty walutowe są lepiej obsługiwane niż złotowe. Można wesprzeć, ale nie wszystkich

Prezes ZBP: Kredyty walutowe są lepiej obsługiwane niż złotowe. Można wesprzeć, ale nie wszystkich [WYWIAD]

psav zdjęcie główneCo bankowcom nie podoba się w prezydenckim projekcie dotyczącym przewalutowania kredytów frankowych, nad którym prace w czwartek zaczął Sejm?Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy w 2018 r. są przesłanki, by dokonywać interwencji na tak wielką skalę. Kolejne projekty rozwiązań powstawały w znacząco innych okolicznościach, jak destabilizacja na rynkach finansowych wywołana konfliktem na Ukrainie oraz problemami wielu krajów UE. To w konsekwencji wykreowało wysoki kurs franka szwajcarskiego. Obecnie Europa wygląda inaczej i z tego musimy mądrze skorzystać.psav picture>>> Czytaj też: „Przełomowa decyzja”. Sąd w Słowenii unieważnił kredyt we frankach szwajcarskichEkonomiczne przesłanki są. Kurs złotego jest dosyć wysoki, co ogranicza koszty operacji, której celem jest zlikwidowanie wielkiego ryzyka dla gospodarki.Biorąc pod uwagę, jaka jest jakość portfela kredytowego – kredyty walutowe są lepiej obsługiwane niż złotowe, oraz fakt, że obciążenia klientów są mniejsze niż w walucie krajowej – to makroekonomicznego uzasadnienia nie ma. Prawne? Również nie. Wskazywał na to np. Komitet Stabilności Finansowej. Natomiast istnieje uzasadnienie, by zarówno w przypadku klientów złotowych, jak i walutowych, w skali mikro, w konkretnych uzasadnionych sytuacjach, znaleźć sposób wspierania osób, które przejściowo, z różnych powodów i nie ze swojej winy mogą się znaleźć w trudnej sytuacji.CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ

Od jednego mieszkania płacimy kilkanaście podatków i opłat

psav zdjęcie głównePodatki i opłaty zwiększają koszt zakupu nowego „M” o 9 proc.Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl kwestię opodatkowania nieruchomości w Polsce, można prześledzić na przykładzie budowanego lokalu. Nabywca takiego lokum w fazie budowy, z pewnością nie uniknie kosztów transakcyjnych i podatków. Na wstępie trzeba wspomnieć o podatku VAT, który w przypadku typowych lokali od dewelopera wynosi 8%. Konsument nie jest podatnikiem VAT, ale ponosi ekonomiczny ciężar tego podatku. Osoba nabywająca nowy lokal mieszkalny, dodatkowo musi wydać nawet 1% jego ceny w ramach kosztów transakcyjnych. W przypadku powstającego lokalu o wartości 300 000 zł, który jest kupowany na kredyt, koszty transakcyjne będą następujące: połowa taksy notarialnej za umowę deweloperskąpołowa opłaty sądowej za wpis roszczenia nabywcy do księgi wieczystej gruntupołowa opłaty za trzy wypisy umowy deweloperskiej (3 x 20 stron)taksa notarialna za umowę sprzedaży lokaluopłata za trzy wypisy umowy sprzedaży (3 x 20 stron)opłata sądowa za założenie księgi wieczystej i wpis prawa własności opłata sądowa za wpis hipoteki wraz z podatkiem od czynności cywilnoprawnych opłata za wykreślenie roszczenia nabywcy z księgi wieczystej gruntuWszystkie powyższe koszty wynoszące maksymalnie 3111 zł, stanowią do 1,04% wyjściowej ceny nieruchomości. Jeśli doliczymy podatek VAT, to okaże się, że różnica pomiędzy ostatecznym kosztem zakupu (303 111 zł) oraz ceną netto mieszkania (277 778 zł), oscyluje na poziomie około 9%. Kwota wynosząca 25 333 zł, stanowi jedynie wstępny ciężar podatków i opłat. Podatek od nieruchomości to nie jedyne późniejsze obciążenie Zakup nowego mieszkania niestety stanowi tylko początek obciążeń finansowych związanych z opodatkowaniem nieruchomości. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl przypominają, że klienci dewelopera wyposażający i wykańczający nowe lokum, zapłacą podatek VAT z tytułu nabycia usług ekipy wykończeniowej oraz takich artykułów jak np. meble. Nabywcy nowego mieszkania już niedługo po rozpoczęciu jego użytkowania, zapłacą podatek od nieruchomości. Ta danina oprócz powierzchni użytkowej lokalu, obejmie również miejsce parkingowe oraz udział w częściach wspólnych budynku i zabudowanym gruncie. Jeżeli „M” znajduje się na działce przekazanej w użytkowanie wieczyste, to właściciel przykładowego lokum nie uniknie rocznej opłaty na rzecz samorządu. Po zapowiadanym uwłaszczeniu gruntowym właścicieli mieszkań, roczna opłata za użytkowanie wieczyste, zostanie prawdopodobnie zastąpiona opłatą przekształceniową o zbliżonej wysokości (płatną przez 20 kolejnych lat). Jeżeli właściciele przykładowego lokalu sprzedadzą go w ciągu pięciu lat od nabycia, to fiskus będzie domagał się daniny wynoszącej 19% ewentualnego dochodu z transakcji. Wymiar tego podatku na szczęście można pomniejszyć dzięki zadeklarowaniu nakładów na cele mieszkaniowe. Szans na pomniejszenie swoich zobowiązań wobec państwa, nie będzie miał nabywca przykładowego mieszkania. Prócz opłat sądowych i notarialnych, poniesie on koszty związane z podatkiem od czynności cywilnoprawnych (wynoszącym 2% ceny transakcyjnej lokalu). Warto wspomnieć, że ze względu na specyfikę analizowanej nieruchomości, przykład dotyczący nowego mieszkania, nie uwzględnia kilku dodatkowych obciążeń. W Polsce prywatni właściciele różnych nieruchomości, płacą również podatek rolny, podatek leśny, opłatę planistyczną, opłatę adiacencką i opłatę reklamową. Nie można też zapominać o opodatkowaniu korzyści z najmu oraz dzierżawy. >>> Czytaj też: Wszystkie nowe inwestycje w mieszkania do wynajmu mogą być objęte dopłatami do czynszuPolska ma dość wysoki poziom opodatkowania nieruchomości Od przykładu dotyczącego jednego mieszkania, warto przejść do szerszej perspektywy obejmującej wszystkie nieruchomości w Polsce i całą rodzimą gospodarkę. Zdaniem ekspertów portalu RynekPierwotny.pl taka zmiana punktu widzenia jest możliwa dzięki danym OECD, które zostały zaprezentowane na poniższym wykresie. Statystyki podatkowe OECD z 2015 roku wskazują, że Polska wówczas cechowała się ponadprzeciętnym udziałem regularnych podatków od nieruchomości w PKB (1,2%). Wyższy wynik odnotowano tylko w siedmiu spośród dwudziestu pięciu analizowanych państw Starego Kontynentu (Belgia, Dania, Włochy, Islandia, Grecja, Francja oraz Wielka Brytania – patrz poniższy wykres). Trzeba dodać, że wynik dla Polski był znacznie wyższy od wartości dotyczących np. Czech (0,2%), Słowacji (0,4%) oraz Węgier (0,6%).Dane OECD wskazują, że nawet po uwzględnieniu tylko powtarzalnych obciążeń, Polska cechuje się stosunkowo wysokim poziomem opodatkowania nieruchomości. Jak widać, brak podatku katastralnego nie stanowi przeszkody w stosowaniu dość wysokich obciążeń podatkowych wobec właścicieli polskich nieruchomości.>>> Czytaj też: Specustawa mieszkaniowa w ogniu krytyki. „To koń trojański dla samorządów”